piątek, 13 lutego 2009

Wstrzymał Słońce, awansował Ziemię

bp Andrzej Siemieniewski 
 
Wstrzymał Słońce, awansował Ziemię
 
1. Średniowieczna Ziemia – bezpieczna i przytulna? 
 
Często można spotkać się dziś z twierdzeniem, jakoby średniowieczni ludzie wiązali wysoką rangę swojego miejsca we wszechświecie z rzekomym przekonaniem o tym, że Ziemia jest największym obiektem kosmicznym. W wiekach średnich człowiek miał też mniemać, że kosmiczne przestrzenie są niewielkie w porównaniu z Ziemią. Miałoby się to później zderzyć z nowymi odkryciami astronomicznymi XVI i XVII wieku, zwłaszcza z dokładniejszym oszacowaniem przeogromnych rozmiarów kosmosu, i w efekcie przynieść coś w rodzaju „kosmicznego szoku”: człowiek nagle zdał sobie sprawę z tego, że planeta, na której żyje, jest niewielka, a kosmos niezmierzony – i miało to rzekomo wstrząsnąć podstawami jego światopoglądu. W internetowej witrynie pewnego liceum im. Mikołaja Kopernika można przeczytać takie słowa o patronie szkoły:
„[Kopernik] określił rozmiary świata: […] «rozmiary drogi Ziemi wokół Słońca mają się tak do rozmiarów świata, jak rzecz o rozmiarach skończonych do nieskończoności. Kosmos jest niezmierzony». […] Wpływ, jaki wywarło dzieło Kopernika, był ogromny. Rozładował on bezpowrotnie zacofany obskurantyzm średniowieczny, obalił poglądy, jakoby świat istniał tylko dla człowieka”[1].
Doceniając barwność sformułowania „zacofany obskurantyzm średniowieczny”, warto na marginesie zauważyć, że i tak pozostaje w tyle za niegdysiejszym ideałem, komunistycznym Krótkim słownikiem filozoficznym z lat pięćdziesiątych XX wieku, który obszernie rozprawiał o „bzdurnych, obskuranckich bajkach klechów i sekciarzy”[2]. Ale wracają do meritum: Czy faktycznie uczony człowiek średniowiecza mniemał, że Ziemia jest największym obiektem kosmicznym, i z tego właśnie wyprowadzał podstawy swojej godności? Czy rzeczywiście uważał, że Ziemia wypełnia tak wielką część wszechświata, że niewiele pozostaje na resztę, a do nieba jest tak blisko, że wystarczyłoby niemal wyciągnąć rękę, aby go dotknąć? Jest to problem o tyle istotny, że często opisuje się dziś ludzi średniowiecza tak, jakby ich wyobraźnią kierował obraz kosmosu małego, przytulnego, z niebem przykrywającym placek ziemi jak pokrywka półmiska. To miało być rzekomo źródłem ich zadomowienia w religijnym świecie i dlatego mieliby doznać wstrząsu wobec przerażającej nowożytnej wieści o tym, jak bezkresny jest wszechświat. 
 
Sięgamy więc po fakty. Należące do najstarszych dane liczbowe, dotyczące oszacowania wielkości świata w literaturze chrześcijańskiej, znaleźć można u starożytnego jeszcze pisarza z przełomu II i III wieku, Hipolita Rzymskiego. Około roku 200 wyliczał: przy promieniu Ziemi równym około 40 tysięcy stadiów odległość naszego globu od gwiazd wynosi ponad 200 milionów stadiów[3]. Proporcje te są więc takie: gdyby kula ziemska była jak piłka do gry w koszykówkę, kosmos miałby rozmiar 1,5 km. Świat jawi się tym starożytnym nauczycielom chrześcijaństwa jako przeogromna przestrzeń rozciągająca się w dal od maleńkiej Ziemi. Tak też widzieli kosmos kolejni wielcy chrześcijańscy myśliciele. Oczywiście, że są to rozmiary wielokrotnie mniejsze niż znane nam dzisiaj. Ale subiektywne wrażenie bezkresności nie jest zapewne specjalnie odmienne, czy od gwiazd dzieli człowieka odległość równa 10 tysięcy ziemskich średnic, czy też 10 tysięcy lat świetlnych (nie przypuszczam też, by specjalny odruch serca wzbudził się na wieść, że może to być też kilka miliardów lat świetlnych…). Przeżycie emocjonalne jest przecież podobne: bezkresny, nieprzebyty kosmos i bezmiar przestrzeni rozciągającej się wokół Ziemi – oto średniowieczne odczucie rozmiarów kosmosu. Zajrzyjmy na przykład do poglądów wielkiego filozofa żyjącego na progu epoki średniowiecznej, piszącego w VI wieku Boecjusza. Zachwalając ok. 520 roku pociechę, jaką w burzliwych czasach daje filozofia, jej kojącej sile przeciwstawił nie tylko nieprzewidywalne dzieje historyczne, ale także przejmujący ogrom kosmosu:
„Ziemia w porównaniu z rozmiarami nieba jest nie większa niż punkcik. Jeśli porówna się Ziemię z obwodem nieba, trzeba uznać, że nie ma ona wręcz w ogóle rozmiaru”[4].
Warto zauważyć, że w osobie tego autora mamy do czynienia z wielkim autorytetem dla ludzi średniowiecza: „Boecjusz wywarł swoimi pismami ogromny wpływ na rozwój nauki średniowiecznej; był autorem pism, które okazały się fundamentalne dla średniowiecznej teorii muzyki i arytmetyki”[5]. Jego poglądy nie są więc marginalne: to one kształtowały wyobraźnię i odczucia ludzi tamtej epoki. Przejdźmy do św. Jana z Damaszku (zm. ok. 754): późniejsze pokolenia powszechnie uważały tego autora za ogromny autorytet w kwestii wiedzy, a „jego wpływ na znaczących średniowiecznych teologów Zachodu był wielki”[6]. O rozmiarach kosmosu Jan z Damaszku pisał tak: „[…] Słońce, według niektórych jest o wiele większe niż Ziemia […]”[7]. Następnie, definiując niebo jako „ten obszar, w którym mieszczą się wszystkie byty stworzone”, pisze: „niebo jest wielokrotnie większe od Ziemi”[8]. O ile większe? „Ziemia, zdaniem jednych, ma kształt kuli […]; na pewno jest o wiele mniejsza od nieba, niczym jakiś punkcik na jego tle wiszący”[9]. Podany tu obraz kosmosu wyraźnie odstaje od tego, co podają popularni krytycy średniowiecznej myśli chrześcijańskiej, nieopierający się na tekstach, a jedynie na rozpowszechnionych, ale niemających nic wspólnego z rzeczywistością wyobrażeniach. W umyśle tego wybitnego teologa I tysiąclecia chrześcijaństwa kosmos przedstawia się tak: kulista Ziemia zawieszona w bezkresnej przestrzeni, której rozmiary są tak ogromne, że Ziemia w porównaniu z nią jest zaledwie punkcikiem. Pogląd o niezmierzonej wielkości przestrzeni kosmicznej kontrastującej z punktowym wymiarem Ziemi – wydaje się dość zbliżony do naszych współczesnych przekonań. Nieco mniej znany autor średniowieczny z X wieku, Bovo II z Corvey (zm. 916) pisze zaś:
„Jeśli pójdziemy za naukami astronomów i rozprawiać będziemy o okręgu nieba – to otacza on Ziemię ze wszystkich stron, oczywiście w przeogromnej i niedającej się zmierzyć dali”[10].
Na nieco większą precyzję silił się autor dzieł z XII wieku, Honoriusz z Autun. Jakkolwiek podawane przez niego liczbowe dane na temat kosmosu są zdecydowanie nieaktualne, to jednak mają ważną cechę: wszystkie łączą się w spójną całość, którą stanowi przeogromny kosmos i miniaturowa – w stosunku do kosmicznych przestrzeni – Ziemia. Honoriusz nie tylko – skądinąd słusznie – ocenił, że Słońce jest kulą o wiele większą od Ziemi (choć skalę różnicy drastycznie zaniżył, sądząc, że Słońce jest tylko osiem razy większe), ale za większy od Ziemi obiekt kosmiczny uważał również – błędnie – Księżyc[11]. Do tego oceniając rozmiary całego kosmosu (co w kategoriach ówczesnej astronomii równało się maksymalnej odległości Ziemi od najdalszej sfery niebieskiej), podał je na ponad sto tysięcy mil, co wielokrotnie przekraczało znane wówczas dość dokładnie rozmiary kuli ziemskiej[12]. I jako żywo ani Honoriusza z Autun, ani licznych wówczas czytelników jego dzieł, którzy uczyli się o bezmiarze przestrzeni otaczającego ich świata, nie ogarnęło z tych powodów uczucie zagubienia czy też nieważności ludzkiej egzystencji w bezkresnym kosmosie. Czas przejść do akademickich tekstów średniowiecza w pełnym tego słowa znaczeniu. Oto czego dowiadywał się średniowieczny student, od XIII wieku począwszy, z książki De sphaera Jana Sacrobosco, czyli z najpopularniejszego podręcznika astronomii, na temat rozmiarów Ziemi, wielkości innych obiektów kosmicznych i wreszcie – ogromu samej przestrzeni kosmicznej:
„Ziemia w stosunku do firmamentu jest punktem; gdyby Ziemia w porównaniu z firmamentem miała jakąkolwiek [znaczącą] wielkość, nie dałoby się obserwować [z Ziemi] połowy niebios. […] Należy więc wnosić, że promień Ziemi mierzony od jej powierzchni do jej środka można zaniedbać i wskutek tego także rozmiar całej Ziemi można zaniedbać w porównaniu z [wielkością] firmamentu”[13].
Na nasze szczęście również św. Tomasz z Akwinu w XIII wieku wspomniał o ówczesnych przekonaniach na temat rozmiarów świata. Najpierw porównał Ziemię ze Słońcem:
„Masa Ziemi nie tylko ujęta jest w kulę, ale jest niewielka w porównaniu z rozmiarami innych gwiazd. Astronomowie wykazują, że Słońce jest 170 razy większe niż Ziemia, chociaż jego odległość od nas sprawia, że widzimy je tak, jakby miało tylko jedną stopę średnicy”[14].
Nic dziwnego, że i temu wielkiemu myślicielowi średniowiecznemu nasuwają się liczne wyrażenia świadczące o znikomości Ziemi w ogromnej przestrzeni kosmicznej. Oto kilka zdań św. Tomasza, które jasno oddają średniowieczne wyobrażenia o realiach kosmicznych:
„Z rozważań astronomów jasne jest, że Ziemia jest znacznie mniejsza od pewnych gwiazd i że jest jak punkcik w porównaniu z najbardziej oddaloną sferą niebieską”[15]; „Masa Ziemi jest jakby w ogóle niczym w porównaniu z rozmiarami tego, co ją otacza, a według astronomów porównana z [kosmiczną] sferą zewnętrzną, jest zaledwie punktem”[16]; „Jeśli weźmie się pod uwagę fakty wykazane przez matematyków, odrzucić trzeba będzie dziecinne poglądy: jedynie osoby proste i niewykształcone mniemają, że gwiazdy są małe, tylko z tego powodu, że takie się wydają, kiedy patrzymy na nie z daleka. […] Gdyż ciała gwiazd i sfer [ich obrotów] są niewyobrażalnie większe niż rozmiar Ziemi i tego, co znajduje się w jej pobliżu”[17].
Powołując się na arabskiego uczonego Alfraganusa, wspomniany wyżej Jan Sacrobosco dodaje też ważną opinię na temat wielkości innych ciał niebieskich:
„Najmniejsza ze stałych gwiazd, które obserwujemy, jest większa niż cała Ziemia. Ale przecież i gwiazda w porównaniu z firmamentem jest jak punkcik. O ileż bardziej Ziemia, która przecież jest mniejsza”[18].
W podsumowaniu tego etapu naszej wędrówki po zaułkach średniowiecznej astronomii nie pozostaje nam nic innego, jak powtórzyć to, co pisał angielski apologeta chrzescijaństwa, C.S. Lewis, na poruszony tutaj temat. Zauważył on, że utrzymująca się opinia na temat rzekomego powiązania w starożytności i w średniowieczu obrazu Ziemi jako najważniejszego stworzenia Bożego z przekonaniem o niewielkich rozmiarach kosmosu nie ma żadnych podstaw:
„Ogrom wszechświata nie jest nowym odkryciem. Już tysiąc siedemset lat temu Ptolemeusz nauczał, że w stosunku do odległości gwiazd stałych całą Ziemię trzeba uznać za znikomy punkt. Jego system astronomiczny został w «ciemnych i średnich wiekach» powszechnie przyjęty. Dla Boecjusza, króla Alfreda, Dantego i Chaucera znikomość Ziemi była takim samym banałem [co dla nas]. Twierdzenia przeciwne, występujące we współczesnych książkach, wynikają z ignorancji”[19].
Lewis napisał swoje słowa ponad pół wieku temu. Do dzisiaj w tej materii nic się nie zmieniło na lepsze. 
 
2. Ziemia w samym centrum… kosmicznego bagienka 
 
Jeśli nie rozmiar Ziemi miał być rozstrzygającym atutem w przyznaniu jej najważniejszego miejsca w kosmicznym rankingu średniowiecza, to może przynajmniej mogła stanąć na podium z powodu przebywania w samym środku wszechświata? Tak zdają się mniemać popularyzatorzy wiedzy:
„Ziemię przez większość dziejów ludzkości uważano nie za planetę, lecz za środek (lub podstawę) Wszechświata. W XVI wieku została zdetronizowana przez Mikołaja Kopernika”[20].
Łatwo zauważyć, że dzisiejszemu komentatorowi fakt umieszczania naszej planety w centrum nieodparcie nasuwa skojarzenie, że Ziemia jest owym centrum, czyli jest najważniejszym miejscem w świecie. Nie jest to jednak prawda. Ziemia znajdowała się „w centrum” nie z powodu swojej ważności, lecz z powodu swojej podrzędnej – w porównaniu z innymi obiektami kosmicznymi – jakości. I tak Jan Sacrobosco wykazuje w XIII wieku, że Ziemia jest ciężka, zmienna i pełna „korupcji”, czyli zepsucia i rozpadu, od czego inne ciała niebieskie są – jak wówczas uważano – wolne[21]. Środek świata nie był uważany za miejsce najlepsze, a wręcz przeciwnie – za najgorsze. Jedno z najbardziej typowych źródeł poznania średniowiecznych poglądów kosmologicznych, dzieło Honoriusza z Autun z XIII wieku, ilustruje to wyraźnie: „W środku świata, «u spodu» Ziemi umieścił Honoriusz piekło, a dno piekła, to siedziba smoków i wężów”[22]. Tomasz, relacjonując poglądy Arystotelesa, jasno wykazuje, że Ziemia, będąc w centrum, tym samym jest czymś wybitnie nieszlachetnym. Szlachetnym centrum kosmosu nie jest geometryczny środek wszechświata, ale jego obrzeże: „najczcigodniejsza pośród ciał niebieskich jest sfera gwiazd stałych”[23]. Św. Tomasz raczej nie szczędził naszej planecie słów krytycznych:
„W całym wszechświecie Ziemia, będąc w środku, jest najbardziej materialna i nieszlachetna ze wszystkich ciał, a sfera najbardziej zewnętrzna jest najbardziej szlachetna”[24].
Podobne wnioski wysuwano i z tego, że ruch wszystkich innych ciał niebieskich po okręgu uważany był za wieczny i obdarzony boskimi cechami, a spoczynek Ziemi w centrum był dowodem jej ociężałości[25]. Ciało szlachetne, niebiańskie, nie może spoczywać, musi być w ruchu[26]. Wniosek nasuwa się z całą siłą: gdyby miało się okazać, że Ziemia jednak porusza się po okręgu, a nie spoczywa ociężale w „kosmicznym bagienku” środka wszechświata, to byłoby to odbierane jako awans do grona innych, szlachetniejszych ciał niebieskich, a nie detronizacja. Owszem, wiemy, że za czasów Galileusza istniały silne opory wielu katolików, w tym również oficjalnych przedstawicieli Kościoła, wobec możliwości ruchu Ziemi wokół Słońca. Wiemy, że doprowadziło to do odrzucenia heliocentryzmu. Ale opory te miały zupełnie inne powody, nie zaś odczucie rzekomej „detronizacji”. Nieporuszanie się ociężałej Ziemi[27] było odbieranie tylko jako dowód tego, że ciała ziemskie są z natury gorsze od obiektów kosmicznych[28]. Kiedy zwolennicy nowej nauki Kopernika zwiastowali zdumionemu światu jej założenia, czynili to na przykład w 1536 roku takimi słowami: „Słońce zajmuje najniższe, a więc centralne miejsce we wszechświecie”[29]. Podobnie argumentował Galileusz, że „ci, którzy głoszą, iż Ziemia ani ruchu nie posiada, ani światła własnego, wykluczają ją z tańca gwiazd; a jednak Ziemia ma swój ruch i przewyższa Księżyc jasnością, nie jest więc ściekiem (sentina), gdzie zbiera się wszelka nieczystość wszechświata i to, co przemijające”[30]. 
 
* * * * *
 
Skąd więc wzięło się przekonanie o „detronizacji” Ziemi przez Kopernika z jej rzekomo pierwszego miejsca na kosmicznym podium? Podobnie jak inne przesądy na temat średniowiecznej astronomii i jej późniejszej konfrontacji z Kopernikiem i z Kolumbem, tak i ten ma dość późne korzenie. Autorzy zajmujący się tym problemem wskazują na postacie z XVII wieku (np. Cyrano de Bergerac lub Bernard le Bouvier de Fontenelle). Ale do obecnego kształtu myśl ta doszła w czasie oświecenia. Oto jak ujął to Goethe (nawiasem mówiąc, mniemając widocznie, że kulistość Ziemi i jej ograniczone rozmiary to stosunkowo niedawne odkrycia), pisząc o skutkach odkrycia Kopernika: „Jak tylko Ziemię uznano za kulistą i ograniczoną, zaraz musiała zrezygnować z wielkiego przywileju bycia centrum wszechświata”[31]. Tymczasem, jak można się przekonać, wertując stare księgi, wszyscy wykształceni ludzie średniowiecza uważali Ziemię za kulistą i ograniczoną – i do tego bynajmniej nie przyznawali jej najważniejszego miejsca we wszechświecie.  
 
Przypisy 
 
[1] Jest to informacja ze szkolnej strony internetowej artykułu Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię – polskie wydało go plemię na temat patrona I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Będzinie, http://pierwszeliceum.bedzin.pl (2007). 
[2] M. Rozental, P. Judin, Krótki słownik filozoficzny, Warszawa 1955, s. 579. 
[3] Hipolit, Philosophumena (Refutatio omnium haeresium), IV, http://www.geocities.com/astrologysources/roman/philosophumena/index.htm#P590_136281 (2007). 
[4] Boetius, The Consolation of Philosophy, 2, http://etext.lib.virginia.edu (2007). 
[5] B. Altaner, A. Stuiber, Patrologia, Warszawa 1990, s. 627. 
[6] Tamże, s. 675. 
[7] Jan Damasceński, Wykład wiary prawdziwej, II, 7. 
[8] Tamże, II, 6. 
[9] Tamże, II, 10. 
[10] „Sed cum nos secundum astronomiae praeceptores de ambitu coeli, quo terram, licet per amplissima et immensurabilis spatia putant undique circumcingi […]”, Bovo II z Corvey, In Boetium de consolatione philosophiae, III, 9; [za:] K.A. Vogel, Sphaera terrae – das mittelalterliche Bild der Erde und die kosmographische Revolution, Elektronische Dissertationen: Georg-August-Universität Göttingen, Philosophische Fakultät, 20 VI 1995, http://webdoc.sub.gwdg.de/diss/2000/vogel/ (IX 2007). 
[11] Że nie była to jakaś powszechna nauka w owym czasie, dowiadujemy się z rysunków zamieszczonych w książce Jana Sacrobosco, De sphaera, s. 5: Księżyc jest zdecydowanie mniejszy od Ziemi, a Słońce – oczywiście od niej o wiele większe, http://ghtc.ifi.unicamp.br/sacrobosco.htm (2007). 
[12] S. Świeżawski, Dzieje europejskiej filozofii klasycznej, Warszawa – Wrocław 2000, s. 470. 
[13] J. Sacrobosco, De sphaera, s. 13. 
[14] Tomasz z Akwinu, In libros Aristotelis De caelo et mundo expositio, II, lectio 28, 543, http://www.intercards-nig.com/nigeriaop/kenny/CDtexts/DeCoelo.htm#2-20 (2007). 
[15] Tomasz z Akwinu, Super meteora, I, III, 17, http://www.intercards-nig.com/nigeriaop/kenny/CDtexts/Meteora.htm (2007). 
[16] Tomasz z Akwinu, Super meteora, I, III, 21. 
[17] Tamże, I, III, 20. 
[18] J. Sacrobosco, De sphaera, s. 13. 
[19] C.S. Lewis, Cudy, Warszawa 1958, s. 75. 
[20] S. Soter, Planety i cała reszta, „Świat nauki”, http://portalwiedzy.onet.pl/4868,17280,1387096,czasopisma.html (2007). 
[21] J. Sacrobosco, De sphaera, s. 2v. 
[22] S. Swieżawski, Dzieje europejskiej filozofii klasycznej, dz. cyt., s. 469. 
[23] Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 20, 485. 
[24] „Et ideo in toto universo, sicut terra, quae ab omnibus continetur, in medio localiter existens, est maxime materialis et ignobilissima corporum; ita etiam suprema sphaera est maxime formalis et nobili”, Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 20, 485. 
[25] „Si caelum est quoddam corpus divinum, necesse est motum eius esse sempiternum et circularem”, Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 4. 
[26] „Primo quia nulla pars caelestis corporis universaliter potest quiescere ubicumque, cum corpori caelesti conveniat sempiternus motus”, Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 4; por. D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, „American Journal of Physics” t. 9 (2001) nr 10, s. 1029-1035, http://scitation.aip.org/journals/doc/AJPIAS-ft/vol_69/iss_10/1029_1.html (2007). 
[27] „Quies autem et gravitas, quae attribuuntur terrae, dicuntur per privationem levitatis et motus, quae attribuuntur igni: ergo ignis naturaliter est prior terra”, Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 4; por. D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, art. cyt. 
[28] Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 4. 
[29] Tak w liście Nicholasa Schönberga w przedmowie do De revolutionibus, [za:] D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, art. cyt. 
[30] „[…] qui eam à Stellarum corea arcendam esse iactitant, ex eo potissimum, quod à motu, et à lumine sit vacua: vaga enim illam, ac Lunam splendore superantem, non autem sordium, mundanarumque secum sentinam, esse demonstrabimus”, Galileo, Sidereus nuncius, 1610, [za:] D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, art. cyt. 
[31] „Kaum war die Welt als rund anerkannt und in sich selbst abgeschlossen, so sollte sie auf das ungeheure Vorrecht Verzicht tun, der Mittelpunkt des Weltalls zu sein”, J.W. Goethe, Materialien zur Geschichte der Farbenlehre, [w:] Goethes Werke, Hamburg 1960, t. 14, s. 81, [za:] D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, art. cyt. 
 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.