wtorek, 29 marca 2016

Współczesny ateizm

ks. bp Andrzej Siemieniewski
Nowy ateizm


1. Panorama apologetyczna współczesnego chrześcijaństwa
W 2003 roku św. Jan Paweł II w adhortacji Ecclesia in Europa przypomniał całemu Kościołowi pewne ważne słowa Nowego Testamentu:
"Z moimi braćmi Biskupami pragnę głosić wszystkim chrześcijanom Europy na początku trzeciego tysiąclecia: «Nie obawiajcie się [...] i nie dajcie się zaniepokoić! Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest» (3, 14-15)" (EcclEur, 1).
Wspomniana tutaj 'obrona' to z greckiego 'apologia' (ἀπολογία). Chrześcijaństwo wymaga nie tylko wewnątrz-kościelnego kultywowania naszej wiary ("Pana Chrystusa miejcie w sercach za Świętego"), ale również skierowaną na zewnątrz apologetyczną gotowość do dialogu i ewangelizacji ("gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia").
Każda epoka chrześcijaństwa miała swoją specyfikę otaczającego świata religii i kultur, które stanowiły ewangelizacyjne wyzwanie dla Kościoła. Dziś specyfikę tę stanowi 'trójkąt apologetyczny', a więc trzy główne wyzwania, przed którymi stoi społeczność chrześcijan:
a. walczący Islam ze swoją duchowością poddaństwa,
b. "mglista religijność" chrześcijańska - według określenia podanego przez Jana Pawła II w jego liścieTertio Millennio Adveniente 36 jest to duchowość na tyle synkretyczna, że jest "niezdolna sprostaćproblemowi prawdy";
c. walczący sekularyzm.
Nasz temat - Nowy ateizm - odnosi się do trzeciego z tych zagadnień.
2. Ateizm, który jest nowy
Nowy ateizm... Temat tak szeroki, jak cały kontynent! Któryż to bowiem ateizm jest nowy? Ateizm niemieckich filozofów XIX w.: Karola Marksa, Fryderyka Engelsa i Ludwika Feuerbacha? Ateizm francuskich egzystencjalistów XX wieku jak Jean Paul Sartre i Camus? Czy wyłania się z pracowicie opisanych 200 lat temu historii ludzkich społeczeństw i klas? Czy odkryjemy go w filozoficznych analizach w rodzaju "Byt i nicość? (L'Être et le Néant)" Sartre'a? A może jest wnioskiem z mechaniki kwantowej i laboratoryjnej biologii molekularnej, a więc po prostu z anglosaskich sciences?
Zapewne ta ostatnia sugestia okaże się najbardziej pomocna. Przez nowy ateizm będziemy tu rozumieć zjawisko o anglosaskich korzeniach rozwijające się w XXI wieku. Jest to nurt kulturowy upowszechniany przez publicystów brytyjskich i amerykańskich mający jasno sprecyzowany cel społeczny: religii nie można 'tolerować' - należy ją zwalczać i wykorzenić, gdyż jest źródłem wielorakiego zła.
Katalizatorem dla nowego ateizmu stały się wydarzenia z 11 września 2001 roku, a więc zamachy na World Trade Center w Nowym Jorku. Ponieważ zostały dokonane przez zadeklarowanych islamskich terrorystów, to publicystyczne emocje poszły następującą ścieżką: od krytyki terroryzmu islamskiego do krytyki islamu, a od zwalczania islamu do wrogości wobec wszelkiej religii w ogólności.
Do tego składnika negatywnego ('z czym walczymy') dołączył się czynnik pozytywny ('co głosimy'). Fundamentem zrozumienia człowieka, społeczeństwa i świata ma być od tej pory nauka (w rozumieniu anglosaskiej science, a więc nauki przyrodnicze):
Nauka przyrodnicza (fizyka, astronomia, biochemia, biologia) jako jedyne i samowystarczalne źródło ateistycznego światopoglądu. 

Albo, jak sformułował to Richard Dawkins odnosząc się do daty wydania sztandarowego dzieła Ch. Darwina O pochodzeniu gatunków (1859):
"Kim jest człowiek? … Wszystkie próby odpowiedzi na te pytania, datowane przed 1859 rokiem, są bezwartościowe i będzie lepiej całkowicie je zignorować"[1].
Parafrazując tytuł piosenki brytyjskiego zespołu The Beatles All You need is love, można by wyrazić tę tezę następująco: All You need is science.
3. All you need is science
Przedstawiciele dzisiejszego nowego ateizmu wyznają taką oto wiarę: że wystarczy coraz lepiej poznawać prawa natury w nieustannym procesie przyrodoznawstwa, aby zbudować światopogląd dla ludzkiego społeczeństwa; że taki światopogląd pozwoli ludziom żyć godnie i szczęśliwie. Nie potrzeba do tego żadnych zapożyczeń spoza świata nauki (science). A zwłaszcza jakiekolwiek idee religijne sprawiają - według tej nowej, ateistycznej wiary - że ludzie przestają żyć godnie i że na drodze ich szczęścia staje zabobon, przesądy i przemoc.
Oto przykład sztandarowych publikacji propagujących taką wizję świata. Napisane zostały przez tak zwanych 'czterech jeźdźców Apokalipsy', a więc klasycznych już wyrazicieli stanowczo antyreligijnego nowego ateizmu:
w roku 2004:
Sam HarrisThe End of Faith: Religion, Terror, and the Future of Reason (Koniec wiary: religia, terror i przyszłość rozumu) (bestseller listy NYT przez 33 tygodnie);
w roku 2006:
Daniel DennettBreaking the Spell: Religion as a Natural Phenomenon (Czar prysł: religia jako zjawisko naturalne);
również w 2006:
Richard Dawkins, dokument TV The Root of All Evil? (Korzeń wszelkiego zła?) i The God Delusion(Bóg urojony) (bestseller listy NYT przez 51 tygodni);
w roku 2007:
Christopher Hitchens († 2011), God Is Not Great: How Religion Poisons Everything (Bóg nie jest wielki).
O ile publicystycznie barwne i stylistycznie nad wyraz agresywne sformułowania nowego ateizmu ostatnich lat wydają się nowe, to są kontynuacją dawniejszej już tradycji myśli europejskiej. Poświęcimy więc nieco czasu na poznanie kilku przykładów.
4. Kłopoty ze scjentyzmem: przykład Bertranda Russela
Jako przykład pierwszy posłuży nam dziś postać Bertranda Russela (1872-1970). B. Russel jest przykładem "z najwyższej półki": to współtwórca współczesnej logiki matematycznej, słynny brytyjski filozof i laureat nagrody Nobla (z literatury). Osiemdziesiąt lat temu wielki matematyk i filozof orzekł[2]:
"Wszelka osiągalna wiedza dostępna jest tylko za pomocą metod naukowych, tego zaś, czego nauka odkryć nie może, żaden człowiek nie może wiedzieć"[3].
Historia ludzkości jawi mu się jako historia zmagań religii i nauki - dominacja religii oznacza przemoc, ucisk i stagnację, a dominacja nauki oznacza tolerancję, wolność i postęp. Stąd ateizm wydaje się po prostu innym aspektem prawdziwie swobodnego intelektu poznającego prawdziwie niezawodne prawdy naukowe o świecie.
Napisał nawet na ten temat książkę: Religia i nauka (Religion and science) po raz pierwszy ukazała się w 1935 roku. Jak na logika przystało, jej tezę sformułował z niezrównaną precyzją: "Między religią i nauką występuje odwieczny konflikt", dlatego tak ważne jest "zbadanie historii i pół walk, jakie z wiedzą naukową toczyła tradycyjna religia".
Mniej precyzji wykazał w tych badaniach naukowych, które dotyczą owego "zbadanie historii": sądząc z przypisów, jakie umieścił w swojej książce, swoją wiedzę czerpał z Historii walki między nauką a teologią w chrześcijaństwie (Andrew Dickson White, A History of the Warfare of Science with Theology in Christendom z roku 1896: w tej "historii" sporo jest propagandowej wrogości, a mało prawdziwie naukowej historii[4]. Mówiąc krótko: A History of the Warfare to bardziej pseudohistoryczny paszkwil niż naukowo-historyczne dzieło.
Pomińmy jednak tę słabość fundamentu położonego pod całą światopoglądową konstrukcją. Znacznie ciekawsze jest jednak, że sam B. Russel zauważył rzeczywiście poważne wyzwanie dla swojej teorii. W latach '30 XX wieku, kiedy napisał swoją książkę, Europę spowił cień dwóch złowrogich potęg: Niemiec Adolfa Hitlera i Związku Radzieckiego Józefa Stalina. Oba te systemy chętnie odwoływały się do wiedzy naukowej, zarówno historycznej, jak i przyrodniczej. I oba z naciskiem dowodziły, że nauka jest po ich stronie.
W praktyce wyglądało to tak: jednym z zadeklarowanych celów państwa hitlerowskiego była dbałość o czystość puli genetycznej przechowanej w tej części ludzkości, która osiągnęła największy sukces w procesie ewolucji. W ochronie czystości genów upatrywano szansę na ogólną pomyślność przyszłej ludzkości. W tym samym czasie powstało w Rosji leninowskie państwo Stalina, w którym uznano, że ogólną pomyślność ludzkości zagwarantuje budowa komunizmu.
W obu przypadkach niebagatelną rolę odgrywało powoływanie się na uogólnienie danych naukowych, w obu przypadkach obok nauk historycznych niebagatelną rolę odgrywała fascynacja uogólnieniami poczynionymi na bazie darwinowskiego ewolucjonizmu, a więc teorii jak najbardziej naukowej. (Tu uwaga terminologiczna: oczywiście, że 80 lat temu używano innych określeń: czystość puli genetycznej nosiła wtedy nazwę "czystości rasy"…).
A jednak Russel wszedł w polemikę z tymi dwoma światopoglądami. Już po dwóch latach rządów Hitlera i po kilkunastu latach rządów Stalina uznał, że sytuacja społeczna jest tam godna najwyższego potępienia: "Prześladowania intelektualistów w Niemczech i w Rosji ma dziś większą skalę i ostrość niż wszelkie kościelne wystąpienia z okresu ostatnich dwustu pięćdziesięciu lat"[5]. Zauważył też: "Zagrożenie wolności jest dziś większe niż w jakimkolwiek okresie po 1660 roku: nie jest to już jednak zagrożenie ze strony kościołów chrześcijańskich: płynie ono ze strony władz politycznych"[6].
Co intrygujące, nie wpłynęło to na jego przekonanie o walce nauki z religią jako głównej osi historii ludzkości. Dlaczego? Użył wygodnego wybiegu intelektualnego: nowe zagrożenia dla wolności też nazwał religią: "religie nowo powstałe w Niemczech albo w Rosji", które - według niego - ma cechować "wielki zapał do sprzeciwiania się nauce"[7].
Dla zwolennika ateizmu i wroga religii taki zabieg wydaje się naturalny: chce skrytykować odrażające systemy polityczne, więc przypisuje im kategorię religijną.
Był to sposób na ocalenie wiary w zbawczą moc nauki, ale czy po latach ocenimy, że da się to intelektualnie obronić? Nazwać system komunistyczny "nową religią", podczas gdy sam ten system wypisał na swoich sztandarach walkę z wszelką religią? Co począć z tezą, że radziecki komunizm "z wielkim zapałem sprzeciwia się nauce", podczas gdy staliniści twierdzili, że ich system to "komunizm naukowy" i że jest szczytowym osiągnięciem tysięcy lat tradycji naukowych całej postępowej ludzkości?
Russel sam musiał przyznać, że te "nowe religie", które "pojawiły się w Rosji i w Niemczech", wyposażone zostały w "narzędzia działalności misyjnej, których dostarczyła im nauka"[8]. Podobne kłopoty sprawi też przypadek Adolfa Hitlera, który też powoływał się na naukę przy zachwalaniu swojego zbrodniczego systemu.
Czy zakwalifikowanie stalinowskiego komunizmu i niemieckiego narodowego socjalizmu do kategorii "religie" nie wygląda raczej na myślenie ustalonym wcześniej schematem, zgodnie z którym zło społeczne musi płynąć z religii?
Ta sama bezradność towarzyszyła autorce wstępu, p. Barbarze Stanosz, kiedy pisała: "Russel trafnie rozpoznał religijny charakter rosyjskiej wersji komunizmu i niemieckiej, faszystowskiej wersji antykomunizmu", jako "politycznych form religii"[9]. Czy nie zabrakło jednego, koniecznego tu słowa: 'ideologia'[10]? A ideologia może być oczywiście religijna, może jednak być także anty-religijna i ateistyczna. Może też czerpać pełnymi garściami z nauki.
Sam Bertrand Russel zauważył kończąc swoją książkę Religia i nauka: "nauka nie może rozstrzygać kwestii wartości: … leżą one poza sferą prawdy i fałszu". Wartości należą do innej sfery niż nauka, dlatego to właśnie o nich "żaden człowiek nie może [nic] wiedzieć". Ewidentnie jednak sam wypowiadał się na temat wartości. Proponował, aby "przez kultywowanie wielkich i wspaniałomyślnych pragnień skłonić ludzi, by w większym stopniu postępowali zgodnie z ogólną pomyślnością".
Nie jest jednak jasne, jak odróżnić wtedy pragnienia wielkie i wspaniałomyślne od nikczemnych i karygodnych; a także - jak poznać to, co jest prawdziwą pomyślnością od pomyślności iluzorycznej. Prawdziwa pomyślność, to zapewne taka, która umacnia wolność ludzi, prawa człowieka i równość osób wobec prawa. Ale ateistyczny "materializm ewolucyjny zaprzecza istnieniu wolnej woli u ludzi i nie daje żadnej podstawy naukowej dla istnienia praw człowieka", a także równości ludzi[11].
5. Przydatny dodatek: o nauce wykorzystywanej przez ideologie w XX wieku
To, że religia może być wykorzystana przez ideologie, zostało udowodnione przez tysiąclecia historii hinduizmu, buddyzmu, chrześcijaństwa, islamu…[12]. Ponieważ zaś społeczeństwa i ruchy polityczne są w skali historii ludzkości ostatnią nowością, stąd pierwszy odruch interpretacyjny: skoro pojawiły się odrażające formy ucisku i zniewolenia, to na pewno też z definicji są "religijne". Czy jednak to właśnie jest trafny klucz do opisu problemu?
Przypomnijmy więc, najpierw w kwestii stalinowskiego komunizmu, potem zaś hitlerowskiego, niemieckiego narodowego socjalizmu:
(a) przykłady z ideologii komunizmu stalinowskiego
Przykłady dotyczące ideologii komunizmu zacznijmy od haseł 'ateizm' i 'religia' z encyklopedycznego Krótkiego Słownika Filozoficznego z 1954 roku[13]:
"AteizmNaukowo uzasadnione odrzucenie religii, wiary w cuda, w życie pozagrobowe itd. […] Naukowe odkrycia Kopernika, Giordano Bruno, Galileusza i in. zadały druzgocący cios obskuranckim, religijnym wyobrażeniom o świecie […]. Propaganda jedynie naukowego światopoglądu i cierpliwe wyjaśnianie masom pracującym szkodliwej roli religii: komunistyczne wychowanie zawiera jako nieodzowny element walkę z przesądami religijnymi"[14].
"Religia: […] Partia Komunistyczna całą swoją działalnością pomaga masom pracującym w uwolnieniu się od przesądów religijnych i w opanowaniu naukowego światopoglądu"[15].
Dołączmy jeszcze myśl z czasów najnowszych:
„Wydział Propagandy Sił Zbrojnych Korei Północnej w broszurze Uratować naszych żołnierzy przez zagrożeniem religijnym«Religia i przesąd są jak trucizna, która niszczy socjalizm i paraliżuje klasową świadomośćNasi żołnierze muszą, bardziej niż kiedykolwiek, pobudzać rewolucyjną świadomość, aby zwalczyć manewry przeciwnika»"[16].
(b) przykłady z ideologii hitlerowskiego narodowego socjalizmu
Podobne przykłady można znaleźć w źródłach niemieckiego narodowego socjalizmu Adolfa Hitlera, którego argumenty często odwołują się do rozumu i do praw natury:
„Kiedy człowiek zbuntuje się przeciw żelaznej logice natury [die Logik der Natur], wówczas wejdzie w konflikt z zasadami, którym on sam zawdzięcza swoje istnienie jako człowiek”[17].
Ludziom, którzy mieliby ochotę argumentować, że natura to nie wszystko, Hitler odpowiada:
„Człowiek nigdy jeszcze w niczym nie przezwyciężył natury [die Natur], wzrósł na podstawie znajomości różnych praw i tajemnic natury [Naturgesetze], by stać się panem innych stworzeń, którym takiej wiedzy [Wissen] brak”[18].
Dalej broni swoich tez przed dyskutantami, którzy „odwołują się do emocji, nie do ścisłej prawdy naukowej [eine exakte wissenschaftliche Wahrheit]”. Tymczasem jednak „ludzie zawdzięczają swoją wyższą egzystencję nie ideom kilku zwariowanych ideologów, ale wiedzy i ścisłemu zastosowaniu surowych i bezlitosnych praw natury [der Erkenntnis und rücksichtslosen Anwendung eherner Naturgesetze]” — to właśnie daje „prawo do zwycięstwa najlepszych i najsilniejszych w tym świecie”[19].
Te dwa zestawy przykładów pokazują w największej jaskrawości, że samo hasło przeciwstawienia "religii" i "wyników badań nauk" niewiele pomoże nam w ustosunkowaniu się do najbardziej haniebnych przejawów w historii ludzkości ostatniego stulecia. Owszem, powie ktoś, wymienieni ideologowie powoływali się na dane naukowe niesłusznie. Ale czy taka ocena - z pewnością trafna - sama należy do rzędu nauk ścisłych? Czy też raczej pochodzi spoza nich?
Może jednak potrzebne jest coś więcej, niż tylko dane nauk przyrodniczych, by coś ważnego dowiedzieć się o człowieku? Może jednak wiemy coś więcej na temat wartości, niż to, co podpowie nam fizyka, chemia i biologia, nawet ewolucyjna?
6. Przydatny dodatek nr 2: o nauce dającej niestety podstawy do ideologicznych deformacji
Przypomnijmy pewną tezę R. Dawkinsa:
"Po co istniejemy? Kim jest człowiek? … Wszystkie próby odpowiedzi na te pytania, datowane przed 1859 rokiem, są bezwartościowe i będzie lepiej całkowicie je zignorować"[20].
Jest to manifest wiary w scjentyzm: nauki przyrodnicze, z darwinizmem na czele, wystarczą, aby dyskutować o człowieku. Być może wystarczą, aby dyskutować z biologami o podobieństwie do małpy. Ale czy wystarczą, aby dyskutować o tym, co od świata małp nas różni?
Poznamy teraz kilka cytatów samego Karola Darwina, a potem najsłynniejszego dziś popularyzatora Darwina, R. Dawkinsa. Słuchając tych zdań zastanówmy się nad najcenniejszymi ideałami nowożytności: równość wszystkich ludzi, prawo wszystkich do osobistej wolności?
Czy te ideały mogą się ostać wobec redukcji wszelkiej argumentacji do nauk przyrodniczych, a człowieka - do narzędzia replikacji DNA? Czy przyrodniczo-naukowe - w zamyśle ich autorów - tezy powalają twierdzić, że ludzie mają mieć równe prawa? że w ogóle są równi? że należy im się - i od kogo - wolność?
(a) Darwin o ludziach
(1) Darwin w swojej książce The descent of man, and selection in relation to sex (wyd. 2, 1874 r.). omawia stan umysłu przedstawicieli "dzikich ludów": "umysł najniżej stojących dzikusów (the lowest savages) nie ma nawet słów na wyrażenie liczby większej niż cztery i nie używa prawie żadnych abstrakcyjnych pojęć". I zauważa, jak wielka przepaść dzieli "najwyżej stojących ludzi z najwyższych ras od najniższych dzikusów (the highest men of the highest races and the lowest savages)"[21].
(2) Według obserwacji Darwina szczególnie pożałowania godny jest stan "zdegenerowanego dzikusa z Australii, który prawie nie używa abstrakcyjnych słów (a degraded Australian savage, who uses very few abstract words)"[22].
(3) Kiedy Darwin opisywał tendencję do posługiwania się wyobraźnią u "dzikusów", zauważył pomocne podobieństwa u swojego własnego psa (The tendency in savages to imagine … is perhaps illustrated by a little fact which I once noticed: my dog…)"[23].
(4) Darwin zastanawia się też nad negatywnymi skutkami opieki nad chorymi i słabymi jednostkami:
„U narodów dzikich jednostki słabe, czy to umysłowo, czy też fizycznie, giną zwykle dość szybko, te zaś, które zostają, są zazwyczaj zdrowe i silne. Narody cywilizowane natomiast starają się wszelkimi siłami stawić przeszkodę temu procesowi naturalnej selekcji. Budujemy domy przytułku dla chorych, kalek i wariatów, ustanawiamy podatki na rzecz ubogich […], a lekarze nasi poświęcają całą swoją zręczność i wiedzę, aby najsłabsze istoty zachować jak najdłużej przy życiu […]. W taki sposób dajemy możność słabym członkom społeczeństwa do utrzymywania nadwątlonej swej rasy. Każdy, kto się przypatrywał sztucznej hodowli domowych zwierząt, przyzna, że metoda tego rodzaju jest wysoce szkodliwa dla rasy ludzkiej (No one who has attended to the breeding of domestic animals will doubt that this must be highly injurious to the race of man)"[24].
(5) tego typu refleksje nadawały się też według Darwina do oceny bliskiego mu sąsiedztwa, mianowicie nie-germańskich mieszkańców Wysp Brytyjskich:
„Lekkomyślny Irlandczyk, nieokrzesany i brudny, mnoży się jak królik (Irishman multiplies like rabbits), gdy tymczasem skromny, przezorny […], ambitny i przesadnie moralny Szkot […] pozostawia niewiele potomstwa”, co niestety z biegiem czasu doprowadzi do opłakanych skutków: "w wieczystej i nieustannej walce o byt rasa niższa i mniej uprzywilejowana (inferior and less favoured race) zwycięży liczebnie"[25].
(6) co do krajów kolonialnych nie ma natomiast złudzeń:
„W niezbyt odległej przyszłości – pisał Darwin – cywilizowane rasy człowieka prawie na pewno dokonają na całym świecie eksterminacji ras dzikich”. Taki sam los czeka małpy człekokształtne. A wtedy – jak wywodził – łatwiej też będzie dostrzec różnicę między człowiekiem a małpą. Różnica między pawianem a bardziej wyewoluowanym człowiekiem… będzie przecież znacznie wyraźniejsza niż dzisiejsza różnica „między Murzynem… a gorylem”[26].
(b) o ludziach po Darwinie
R. Dawkins powtarza niestrudzenie:
"Zarówno my jak i inne zwierzęta jesteśmy maszynami stworzonymi przez nasze geny"[27].
"Nie wiem, czy można stworzyć logiczne podstawy etyki 'gatunkowego szowinizmu' (speciesism), […] które brzmiałyby sensowniej niż podstawy 'rasizmu'"[28].
Wydaje się to powtórzeniem tez samego Darwina. Można też znaleźć w historii sekwencję poprzedników i naśladowców tych tez. Jednym z następców Darwina, który odwołał się do tej myśli, był jego kuzyn Francis Galton (1822-1911), intelektualny geniusz i pionier stosowania metod statystycznych antropologii (jego imię nosi do dziś jedno z naukowych stanowisk w Londynie):
„Gdyby choć jedną dwudziestą tych kosztów, które zużywa się na poprawianie rasy koni i bydła, zużyto na poprawianie rasy ludzkiej, jakie to mnóstwo geniuszy moglibyśmy stworzyć!
Moglibyśmy wprowadzić proroków i arcykapłanów cywilizacji na świat, tak samo jak kojarzenie się w pary kretynów przymnaża idiotów. Mężczyźni i kobiety obecnych czasów w porównaniu z tymi, których mamy nadzieję wytworzyć, to jak uliczne kundle jakiegoś wschodniego miasta wobec przedstawicieli czystych ras”[29].
Według F. Galtona, początki tego procesu widać już wśród obecnie żyjących ludzi, kiedy porównamy szlachetnych, germańskich Anglosasów z dzikimi Murzynami lub Indianami:
"Dzikie [rasy ludzi] są niezdolni do dalszego rozwoju po ukończeniu kilku lat życia. Przeciętnie, dzieci z każdej rasy są podobne. Czasem nawet rozwój dziecka z jakiejś niższej rasy jest bardziej obiecujący niż Anglosasów. Podobnie zresztą dzikie zwierzęta w wieku kilku tygodni są bardzie zaawansowane w rozwoju niż ludzkie dzieci w tym samym wieku.
Ale z biegiem lat wyższe rasy ludzi kontynuują swój rozwój, podczas gdy rasy niższe stopniowo zatrzymują się: pozostają dziećmi w myśleniu, mając emocje dorosłych".
Nie są to obserwacje tylko teoretyczne, ale mają łatwe do zaobserwowania konsekwencje praktyczne: "Słabsze narody muszą na świecie ustąpić przed szlachetniejszymi rasami ludzkości"[30]. 
Inny następca - i tu zaczynają się wyraźne problemy - powtórzył cały ten wywód niemal dosłownie:
„Narodowa filozofia życia … musi w końcu doprowadzić do skutku szlachetną epokę,
w której człowiek nie będzie zwracał uwagi tylko na hodowlę i wychowanie rasowych psów, koni i kotów, ale starać się będzie o poprawienie samego człowieka”[31].
Na czym polegają wzmiankowane problemy? Że tym razem zaczerpnęliśmy cytat z politycznej autobiografii Adolfa Hitlera zatytułowanej Mein Kampf
Poglądy te mają swoją długą historię u przodujących naukowców tego okresu. Oto czego uczono w szkołach na początku XX wieku (przy okazji postawmy sobie pytanie: jaki miało to wpływ na przebieg I i II wojny światowej?).
7. Ernst Haeckel i jego (złowrogi) cień
Ernst Haeckel żył w Niemczech w latach 1834-1919. W latach 1865–1909 był profesorem zwyczajnym anatomii porównawczej na Uniwersytecie w Jenie. Utworzył tam Instytut Zoologiczny i wprowadził do nauki takie terminy jak ekologia, filogeneza, ontogeneza. Przyczynił się do wielkiego postępu biologii ewolucyjnej. Dla upamiętnienia naukowych zasług E. Haeckla, w górach Sierra Nevada nazwano pewien szczyt Mount Haeckel (4090 m n.p.m.), imię tego biologa nosi też planetoida (12323) Häckel.
Jednak biologiczne poglądy niemieckiego naukowca Ernsta Haeckla powinny zostać dziś poddane refleksji wraz z pytaniem o ich wpływ na europejską historię, zwłaszcza kolonializmu, obu wojen światowych i nazizmu.
Haekel uważał, że nauki społeczne powinny być po prostu "biologią stosowaną", co zostało podjęte przez hitlerowską propagandę. Paleontolog Stephen Jay Gould pisał:
"Ewolucyjny rasizm Haekel'a, jego wezwania o rasową czystość skierowane do narodu niemieckiego, [...] jego wiara w nieubłagane prawa ewolucji rządzące ludzką cywilizacja i ludzką naturą i dające prawo rasom uprzywilejowanym do dominacji nad innymi - wszystko to przyczyniło się do powstania nazizmu"[32].
Czy to przesada? Zajrzyjmy do źródła:
"Biała rasa ludzi (The Caucasian, or Mediterranean man) od niepamiętnych czasów stoi na czele wszystkich ludzkich ras, jako najlepiej rozwinięta i najdoskonalsza", dlatego też "tylko ta rasa osiągnęła taki stopień cywilizacji, który wznosi człowieka ponad naturę"[33].
A oto kilka podobnych przykładów, wszystkie pochodzą z dzieł słynnego niemieckiego biologa, Ernesta Haekel'a:
"Najdziksze plemiona […] Azji i Afryki nie wykazują śladów ludzkiej cywilizacji; […] żyją w stadach, jak małpy […], wszelkie próby ucywilizowania najniżej stojących ludzkich ras spełzły na niczym: […] nie da się zaszczepić ludzkiej kultury, kiedy brakuje podstawy, a mianowicie odpowiednio udoskonalonego mózgu"[34];
"Jeśli mamy nakreślić linię podziału, to najwyżej rozwinięty i cywilizowany człowiek stoi z jednej strony, a ludzi najbardziej prymitywnych i dzikich klasyfikujemy razem ze zwierzętami"[35];
"Mózg i aktywność umysłowa są u narodów cywilizowanych rozwinięte do stopnia, o jakim dziki prymityw nie ma nawet pojęcia"[36];
"Łatwiej byłoby wytrenować inteligentne zwierzę domowe do życia moralnego i cywilizowanego niż tych nierozumnych i dzikich ludzi"[37], co odnosi się np. do "podobnych do małp szczepów Murzynów znad Górnego Nilu"[38];
Niższe rasy "są niezdolne wyższego rozwoju umysłowego, nawet w sprzyjających warunkach stworzonych im w USA"[39].
Jeśli "rasa Indo-Germańska przewyższyła wszystkie inne rasy ludzi w umysłowym rozwoju"[40]; to nie chodzi tu tylko o aktualny poziom cywilizacji, ale o ewolucję mózgu, która to umożliwia: "rasa Indo-Germańska ma wyżej rozwinięty mózg" i dlatego "przewyższ inne rasy w walce o byt"[41].
Końcowy wniosek tych rozważań to sformułowany przy ostatnich stronicach książki E. Haekel'a apel o stosowne rozwiązania polityczne oparte o naukowy światopogląd:
"Konieczny jest całkowity i uczciwy powrót do przyrody i do relacji wynikających z przyrody"; człowiek "nie ma widzieć siebie samego jako wyjątek od praw przyrody, ale w swoich czynach i myślach ma szukać tego, co prawowite [..] w prawach przyrody"[42].
"Politykę, moralność i zasady sprawiedliwości, które obecnie czerpie się z najróżniejszych źródeł, trzeba zacząć czerpać tylko z praw przyrody"[43].
"Jak przez staranne wyrywanie chwastów zyskujemy [...] grunt dla pożytecznych roślin, tak samo przez nieuchronną destrukcję niepoprawnych kryminalistów łatwiejszą stanie się walka o byt dla lepszej części ludzkości i wprowadzi się pożyteczny proces sztucznej selekcji"[44].
Ławy do przewidzenia rezultat "naukowej polityki" i "biologii stosowanej" Ernest Haekel dostrzegał zresztą z satysfakcją w pierwszych przejawach:
"Ludy Europejskie rozprzestrzeniają się na cały glob, a inne ludy co roku zbliżają się do całkowitego unicestwienia. Widzimy to u czerwonoskórych w Ameryce i u kolorowych w Australii: prędzej czy później ulegną w walce o byt"[45]. Ludy te "kurczą się liczebnie" i "widać już ich szybkie zmierzanie do całkowitego wyniszczenia (complete extinction) w Ameryce, Australii i Afryce"[46].

* * * * *

Przy innej już zapewne okazji trzeba by zbadać dalsze źródła historyczne tych odrażających poglądów, jak na przykład te w pewnej literackiej utopii sprzed czterech wieków. W książce Tomasza Campanelli czytamy prawzór takiej troski o czystość ludzkiej rasy, jak o doskonałość rasowych zwierząt. W utopijnym, doskonałym społeczeństwie. W tej utopijnej cywilizacji władze "śmieją się z nas, którzy dbamy o rasę psów i koni, a zaniedbujemy nasza własną". Dlatego ludzkie pary przeznaczone na rodziców dla potomstwa muszą otrzymać zezwolenie i skierowanie od naukowych ekspertów (astrologo e medico). Kiedy eksperci zmienią zdanie, przekazują kobiety kolejnym mężczyznom. A pojawiające się dzieci i tak zabiera się rodzicom i oddaje na wychowanie specjalistom (maestre o maestri), nawet imiona są im nadawane przez stosowne instancje władzy[47].
A zakończeniem tej części niech będzie przestroga prof. L. Kołakowskiego dla wszystkich, którzy upatrują jedyną podstawę dla rozumienia człowieka, społeczeństwa i świata w przyrodniczych naukach:
"Prawa naturalnego nie da się odkryć w naturze […] prawo naturalne może być tylko prawem boskim. Jeśli nie ma prawa boskiego, rozróżnienie dobra i zła może być ustanowione jakimkolwiek dekretem […] Państwa, które nie chcą się określić moralnie przez tradycję chrześcijańską […] obwieszczają, że są całkowicie wolne w określaniu tego, co sprawiedliwe lub niesprawiedliwe; że każde prawo jest dobre, om momentu kiedy obowiązuje"[48].
Przypisy
[1] R. Dawkins, Samolubny gen, Warszawa 1996. s. 17.
[2] B. Russel, Religia i nauka, Warszawa 2011 (oryg. ang. Religion and Science 1935).
[3] Tamże, s. 196.
[4] Andrew D. White (1832-1918), History of the Warfare of Science with Theology in Christendom(Kindle edition 2015); por. "hostile and and inaccurate", Alister E. McGrath, A Scientific Theology: Nature, t. 1., London 2006, s. xiv; "A History of the Warfare give[s] the illusion of meticulous scholarship", James Hannam, The Genesis of Science, Washington 2011, s. xvi.
[5] B. Russel, Religia i nauka, s. 200.
[6] Tamże, s. 200.
[7] Tamże, s. 199.
[8] Tamże, s. 11.
[9] B. Stanosz, [w:] B. Russel, Religia i nauka, s. 196.
[10] Por. o. Maciej Zięba, 10 tez o religii i przemocy, "PLUS i MINUS", "Rzeczpospolita", 17-04-2015.
[11] Nancy Pearcey May 8, 2015, For Its Moral Ideals, Evolutionary Materialism "Freeloads" from Christianityhttp://www.evolutionnews.org/2015/05/for_its_moral_i095901.html (2016).
[12] Por. o. Maciej Zięba, 10 tez.
[13] M. Rozental, P. Judin (red.), Krótki Słownik Filozoficzny, Książka i Wiedza - Warszawa 1955 (tłum. z: Краткий Философский Словарь, Госпоитиздат 1954)
[14] Krótki Słownik Filozoficzny, s. 30-32.
[15] Tamże, s. 580.
[16] Joseph Yun Li-sun, Religion spreading among soldiers, secret directive issued to eradicate it, “Asia News” 15 IX 2007, http://www.asianews.it/index.php?l=en&art=10290&size=A (2015).
[17] Hitler, Adolf, Mein Kampf, Neubearbeitung der ungekürzten Originalfassung (Kindle German Edition 2014), (Kindle Locations 4216-4217) (2015).
[18] Tamże, (Kindle Location 4221 i 4223-4224).
[19] Tamże, (Kindle Locations 4242-4243 i 4253).
[20] R. Dawkins, Samolubny gen, Warszawa 1996. s. 17.
[21] Ch. Darwin, The descent of man, and selection in relation to sex (wyd. 2, 1874 r.), s. 65-66.
[22] Tamże, s. 83.
[23] Tamże, s. 95.
[24] Tamże, s. 133-134.
[25] Tamże, s. 138.
[26] Ten przykład warto zacytować w całości w oryginale: „At some future period, not very distant as measured by centuries, the civilised races of man will almost certainly exterminate and replace throughout the world the savage races. […]The break will then be rendered wider, for it will intervene between man in a more civilised state, as we may hope, than the Caucasian, and some ape as low as a baboon, instead of as at present between the negro or Australian and the gorilla”, Ch. Darwin, The descent of man, s. 201.
[27] R. Dawkins, Samolubny gen, Warszawa 1996, s. 19.
[28] Tamże, Warszawa 1996, s. 29.
[29] “If a twentieth part of the cost and pains were spent in measures for the improvement of the human race that is spent on the improvement of the breed of horses and cattle, what a galaxy of genius might we not create! We might introduce prophets and high priests of our civilization into a world as surely as we can propagate idiots by mating crétins. Men and women of the present day are, to those we might hope to bring into existence, what the pariah dogs of the streets of an Eastern town are to our own highly bred varietie”, Francis Galton, Hereditary Talent and Character, [w:] „Macmillan's Magazine”, 12 (1865), http://psychclassics.yorku.ca/Galton/talent.htm (2015).
[30] "Savages seem incapable of progress after the first few years of their life. The average children of all races are much on a par. Occasionally, those of the lower races are more precocious than the Anglo-Saxons; as a brute beast of a few weeks old is certainly more apt and forward than a child of the same age. But, as the years go by, the higher races continue to progress, while the lower ones gradually stop. They remain children in mind, with the passions of grown men"; "The feeble nations of the world are necessarily giving way before the nobler varieties of mankind", Francis Galton, Hereditary Talent and Character, [w:] „Macmillan's Magazine”, 12 (1865), http://psychclassics.yorku.ca/Galton/talent.htm(2015).
“If a twentieth part of the cost and pains were spent in measures for the improvement of the human race that is spent on the improvement of the breed of horses and cattle, what a galaxy of genius might we not create! We might introduce prophets and high priests of our civilization into a world as surely as we can propagate idiots by mating crétins. Men and women of the present day are, to those we might hope to bring into existence, what the pariah dogs of the streets of an Eastern town are to our own highly bred varietie”, Francis Galton, Hereditary Talent and Character, [w:] „Macmillan's Magazine”, 12 (1865), http://psychclassics.yorku.ca/Galton/talent.htm (2015).
[31] A. Hitler, Mein Kampf: Neubearbeitung der ungekürzten Originalfassung (Kindle Locations 5992-5994) (Kindle edition 2012).
[32] Stephen Jay Gould, Ontogeny and Phylogeny (Cambridge: Harvard University Press, 1977), s. 77.
[33] "The Caucasian, or Mediterranean man, has from time immemorial been placed at the head of all races of men, as the most highly developed and perfect. …This species alone (with the exception of the Mongolian) has had an actual history; it alone has attained to that degree of civilization which seems to raise man above the rest of nature", Ernst Haeckel, The History of Creation or the Development of the Earth and its Inhabitants by the Action of Natural Causes, 6th edition (1914), t. 2, s. 429 (Kindle Locations 6392-6400), (Kindle edition 2012).
[34] "Some of the wildest tribes in southern Asia and eastern Africa have no trace whatever of the first foundations of all human civilization, of family life, and marriage. They live together in herds, like apes, generally climbing on trees and eating fruits; they do not know of fire, and use stones and clubs as weapons, just like the higher apes. All attempts to introduce civilization among these, and many of the other tribes of the lowest human species, have hitherto been of no avail; it is impossible to implant human culture where the requisite soil, namely, the perfecting of the brain, is wanting", E. Haeckel, The History of Creation, t. 2. (Kindle Locations 7153-7157).
[35] "If one must draw a sharp boundary between them, it has to be drawn between the most highly developed and civilized man on the one hand, and the rudest savages on the other, and the latter have to be classed with the animals", E. Haeckel, The History of Creation, t. 2. (Kindle Locations 7178-7180).
[36] "the brain, that is mental activity, among more civilized nations is developed to a degree of which the wild savages have no idea", E. Haeckel, The History of Creation, t.1. (Kindle Locations 3271-3272).
[37] "it would be easier to train the most intelligent domestic animals to a moral and civilized life, than these unreasoning brute-like men", E. Haeckel, The History of Creation, t. 2. (Kindle Locations 7184-7185).
[38] "the ape-like negro tribes on the Upper Nile:... they stand far below unreasoning animals”, E. Haeckel, The History of Creation, t. 2. (Kindle Locations 7185-7188).
[39] "The Ulotrichi are incapable of a true inner culture and of a higher mental development, even under the favourable conditions of adaptation now offered to them in the United States of North America. No woolly-haired nation has ever had an important 'history'.”, E. Haeckel, The History of Creation, (Kindle Locations 6058-6060).
[40] "the Indo-Germanic race, which has far surpassed all the other races of men in mental development", E. Haeckel, The History of Creation, (Kindle Location 6422).
[41] "the Indo-Germanic, have by means of the higher development of their brain surpassed all the other races and species in the struggle for life, and have already spread the net of their dominion over the whole globe", E. Haeckel, The History of Creation, (Kindle Locations 6435-6437).
[42] "It is above all things necessary to make a complete and honest return to Nature and to natural relations. ... no longer [to] consider himself an exception to natural laws, but begin to seek for what is lawful in his own actions and thoughts, and endeavour to lead a life according to natural laws”, E. Haeckel, The History of Creation, t. 2. (Kindle Locations 7214-7217).
[43] "Politics, morals, and the principles of justice, which are still drawn from all possible sources, will have to be formed in accordance with natural laws only", E. Haeckel, The History of Creation, t. 2. (Kindle Locations 7219-7220).
[44] "As by a careful rooting out of weeds, light, air, and ground is gained for good and useful plants, in like manner, by the indiscriminate destruction of all incorrigible criminals, not only would the struggle for life among the better portion of mankind be made easier, but also an advantageous artificial process of selection would be set in practice, since the possibility of transmitting their injurious qualities by inheritance would be taken from those degenerate outcasts", E. Haeckel, The History of Creation, t. 1. (Kindle Locations 2359-2362)
[45] "While European tribes spread over the whole globe, other tribes or species of men every year draw nearer to their complete extinction. This is the case especially with the redskins of America, and with the copper-coloured natives of Australia: ... they would sooner or later succumb to the latter in the struggle for life", E. Haeckel, The History of Creation, t. 1. (Kindle Locations 3346-3349).
[46] "the other races, which as it is are very much diminished in number, will sooner or later completely succumb in the struggle for existence to the superiority of the Mediterranean races. The American and Australian tribes are even now fast approaching their complete extinction, and the same may be said of the Papuans and Hottentots", E. Haeckel, The History of Creation, t. 2. (Kindle Locations 6440-6442).
[47] Campanella, La Città del Sole, s. 36-38.
[48] Leszek Kołakowski, Jezus ośmieszony, Kraków 2014, s. 50.