Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 maja 2005

Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? - homilia


ks. Andrzej Siemieniewski


HOMILIA
8 maja 2005
(Wniebowstąpienie Pańskie – ROK A)


"Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?"


Apostołowie się mylili?


Dzisiejsze czytania dotyczące wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa zaczynają się od Dziejów Apostolskich: tam gdzie scena wniebowstąpienia faktycznie jest opisana. Znajduje się tam zdanie, które w moim odczuciu jakby nie pasowało do tego opisu, mianowicie kiedy uczniowie pytają Jezusa: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” (Dz 1,6).


To jest czas po zmartwychwstaniu. Czas, kiedy Jezus objawiał się już przez wiele dni, pokazując uczniom, że żyje. Zapowiada swój powrót do nieba. Przez bardzo wiele lat nie bardzo mi to pasowało, że uczniowie pytają: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Dawniej nawet myślałem, że Apostołowie nie zrozumieli Pana Jezusa i że ciągle jeszcze mieli nadzieję na to, iż powstanie w Izraelu ziemskie państwo, może spodziewali się, że Pan Jezus zmartwychwstały zostanie rodzajem prezydenta, że im się dostaną w końcu te upragnione stanowiska ministrów. Myślałem, że Apostołowie ciągle jeszcze mylnie rozumieli misję Jezusa Chrystusa, i stąd to pytanie, które nie bardzo mi tu pasowało: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”.


Teraz widzę, że niezbyt głęboko rozumiałem ten tekst. Dlaczego? Otóż słyszeliśmy, że Pan Jezus po swoim zmartwychwstaniu sam zachęcał uczniów, żeby rozmawiać o królestwie. Słyszeliśmy przed chwilą w czytaniu z Dziejów Apostolskich, że: „Po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym” (Dz 1,3). To był temat rozmów Pana Jezusa z uczniami: „mówił o królestwie Bożym”. Kiedy więc uczniowie pytali: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”, to nie wyskoczyli – jak to się mówi – jak Filip z konopii. Nie, oni podjęli temat, który Pan Jezus w rozmowach z nimi ciągle poruszał: „ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił – nie: raz powiedział, ale mówił, rozmawiał z nimi – o królestwie Bożym” (Dz 1,3). A kiedy zapytali Go o czas przywrócenia królestwa: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”, to Pan Jezus wcale nie powiedział, że pytanie jest niemądre, że oni coś źle zrozumieli. Pan Jezus powiedział tylko: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile”, ale co do królestwa wcale nie zaprzeczył. Wcale nie powiedział, że pytanie o przywrócenie królestwa Izraela było nie na miejscu.


Po co Jezus wstępuje do nieba?


Dzisiaj jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że możemy zasiąść za obficie zastawionym stołem słowa Bożego. Czytaliśmy i Dzieje Apostolskie, i Psalm 47, i List Apostoła Pawła do Efezjan, i Ewangelię wg św. Mateusza – tych dań jest dużo i możemy się nakarmić, szukając odpowiedzi: jak tu pasuje pytanie o królestwo Izraela i co ma wspólnego z nami?


Po pierwsze, jak się zastawi stół słowa Bożego tymi wszystkimi czytaniami, które dzisiaj wpadły już w nasze uszy, to łatwo zauważyć, że celem wniebowstąpienia Jezusa jest objęcie władzy królewskiej. W psalmie śpiewaliśmy: „Pan Najwyższy jest wielkim Królem nad całą ziemią” (Ps 47). Jest Najwyższy . Wstępuje na wysokość, by zostać Królem, i to nad całą ziemią. To samo słyszeliśmy w Liście do Efezjan: wszystko Bóg poddał pod stopy Jezusa (por. Ef 1,17n). Wstępuje do nieba, by objąć władzę . Wszystko zostało poddane p od Jego stopy. A w zakończeniu Ewangelii Mateuszowej Jezus mówi: „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi” (Mt 28, 18). Zapamiętajmy to, bo za chwilę nam się przyda: „na niebie i na ziemi ”.


W wielu miejscach Nowego Testamentu pojawia się ta sama myśl w takich sformułowaniach, że Jezus tu, na ziemi, złożył ofiarę, a potem „zasiadł po prawicy Boga” (Hbr 10,12). Co to znaczy „zasiąść po prawicy”? Jest to obraz wzięty z ceremoniału starożytnego dworu. Cesarz czy król mówi komuś: „Zasiądź po mojej prawicy”. Nie „u mojego podnóżka”, nie „na sali”, nie „za filarem” – ale: „Zasiądź po mojej prawicy , bo jesteś władcą równym mnie”. Jezus zasiadł po prawicy Bożej – wniosek jest jeden: po to wstąpił do nieba, aby zostać Królem.


Tu pojawia się kolejne ważne pytanie. Król – jak sama nazwa wskazuje – musi mieć królestwo. Gdzie ono jest? Gdzie jest królestwo Jezusa? Ponieważ często czytamy w Ewangelii o królestwie niebieskim, to można by ulec pokusie, żeby powiedzieć: „To królestwo jest w niebie”. To jest oczywiście prawda, z tym że ta odpowiedź jest tylko połowiczna. To tylko połowa prawdy, że królestwo Jezusa jest w niebie. Dlaczego? Bo w niebie to ono zawsze jest i zawsze było, i nie trzeba go przywracać. „Panie, czy przywrócisz w tym czasie królestwo Izraela?” – na pewno nie pytali Apostołowie o to królowanie Jezusa, które jest w niebie. Tam się nigdy nic nie zmieniło i nie trzeba go przywracać.


Druga odpowiedź, którą też można by podać: to jest królestwo w sercach wierzących. Jeżeli ktoś dochodzi w drodze wiary do momentu, w którym mówi: „Jezus jest moim Panem”, to znaczy, że oddaje swoje serce od panowanie Jezusa. Więc można by powiedzieć: „Królestwo niebieskie jest w moim sercu”. I jeszcze w sercu mojego brata. I jeszcze w sercu tego, i tej osoby, i tamtej. Na pewno królestwo Boże jest w niebie, na pewno jest we wnętrzu serca – ale czy tylko? Wydaje się, że musimy dzisiaj pójść o wiele głębiej, jeżeli chcemy zrozumieć, co to znaczy, że Jezus wstępuje do nieba. Wiele psalmów to prorokowało: „Wstąpił Bóg wśród radosnych okrzyków, Pan przy dźwięku trąby” (Ps 47,6); obejmuje władzę, wstępuje do nieba i rozdziela dary swoim poddanym (por. Ps 24; Ps 68,19). Jeżeli chcemy w pełni to zrozumieć, musimy iść dalej.


Kiedy Apostołowie zrozumieli tajemnicę królestwa?


Apostołom zabrało mniej więcej siedemnaście lat, zanim to zrozumieli, ale nam może pójdzie szybciej. Skąd wiemy, że zabrało im to tyle czasu? Od wniebowstąpienia Pana Jezusa mija właśnie mniej więcej siedemnaście lat, kiedy Apostołowie gromadzą się na soborze w Jerozolimie (ok. roku 50). To opisane jest w Dziejach Apostolskich, w rozdziale 15. I wtedy zabiera głos Jakub: „Posłuchajcie mnie, bracia! […] Zgadzają się z tym słowa Proroków, bo napisano: «Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje» – mówi Pan, który to sprawia” (Dz 15,13-18).


Po mniej więcej siedemnastu latach Apostoł Jakub powiedział, do braci, że teraz oglądają spełnienie tego proroctwa. Teraz widać, że przybytek Dawida, czyli dynastia Dawidowa, a więc królestwo Izraela – odbudowuje się. Jakub zrozumiał wielką tajemnicę wiary. Zobaczył, że to królestwo odbudowuje się nie tylko w niebie, ale odbudowuje się też na ziemi. Przecież Pan Jezus ogłosił: „Dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi ”. Gdzie Jakub to widzialne królestwo Boże zobaczył, że ogłosił na zjeździe Apostołów w Jerozolimie: Bracia, teraz to widzimy. Teraz zrozumieliśmy. Spełniają się obietnice i proroctwa odbudowania królestwa Izraela?


O takiej tajemnicy, którą ujrzał i zrozumiał, pisał też św. Paweł w Liście do Efezjan. Mówi tam: Możecie się przekonać o moim zrozumieniu tajemnicy Chrystusa: Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, ale mnie została dana: wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu (por. Ef 3,4-11). Paweł też zobaczył tę wielką tajemnicę wiary: odbudowywanie królestwa Izraela, przywracanie go. Zobaczył królestwo nie tylko w niebie, ale i na ziemi. I nie tylko w sercach, ale i widzialnie.


Ale gdzie Jakub, Paweł, Piotr i wszyscy inni zobaczyli to królestwo? Otóż, prawdę mówiąc, odpowiedź można było odgadnąć już po tym, co Pan Jezus powiedział na początku, chociaż Apostołom zabrało to sporo lat, aż kilkanaście. Odpowiedzi udzielił już Pan Jezus, kiedy „zapytywali go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela»?”. Wtedy Pan Jezus wcale nie powiedział, że to pytanie jest niemądre, bo nie będzie żadnego królestwa. Powiedział tylko: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile – ale królestwo będzie – które Ojciec ustalił swoją władzą” (Dz 1,6-7). I odpowiedź kryła się w tym, co powiedział dalej Pan Jezus: „[…] ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).


Tu, choć na razie trochę zawoalowana, ale kryje się odpowiedź: zobaczycie królestwo. Mało tego, wy będziecie je osobiście zaprowadzać. Myśleliście, że królestwo Izraela mieści się w Jerozolimie. Zobaczycie, że w Jerozolimie tak, ale nie tylko. Zobaczycie to królestwo w Jerozolimie, i w całej Judei – także poza Jerozolimą – i w Samarii, o której myśleliście, że tam mieszkają nieczyści poganie, i aż po krańce ziemi. Pan Jezus mówi: To będzie królestwo i to wy je będziecie zakładać, i będziecie tego świadkami aż po krańce ziemi. Tak zostanie odbudowane królestwo Izraela. I po to otrzymacie moc Ducha Świętego. Moc Ducha Świętego jest mocą do budowania królestwa, a będzie to królestwo widzialne i będziecie je zaprowadzać aż po krańce ziemi.


Kościół królestwem Bożym


Co Pan Jezus miał na myśli, stało się jasne dla Apostołów dopiero po kilkunastu latach. Wróćmy jeszcze raz do tego, co naprawdę powiedział Jakub około roku 50 w Jerozolimie, kiedy doszło do niego, że już spełniają się obietnice Jezusa co do odbudowania królestwa. Czytamy w Dziejach Apostolskich tak:


„Zabrał głos Jakub i rzekł: «Szymon opowiedział, jak Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan. Zgadzają się z tym słowa Proroków, bo napisano: ‘Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida który znajduje się w upadku’»” (Dz 15,13-18).


Odkrył, że przywrócenie królestwa Izraela i odbudowania królestwa Dawida to budowanie ludu, do którego wejdą wszystkie narody na całym świecie. Szymon opowiedział Apostołom, bo sam był tego świadkiem, że Bóg raczył sobie wybrać lud spośród pogan, że zaczął włączać do społeczności wierzących Rzymian i Greków, i Egipcjan, i Syryjczyków. I nagle Jakub zrozumiał, że o tym mówili prorocy: „Odbuduję przybytek Dawida, aby pozostali ludzie – poza Izraelem – szukali Boga i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje. To są Jego odwieczne wyroki”.


Tak wygląda proces odbudowywania i przywracania królestwa Izraela.


„Nie wasza to rzecz znać czas i chwile” – siedemnaście lat musieli czekać aż to właśnie zrozumieli, że królestwem Bożym tu na ziemi jest Kościół – Kościół Boży, który obejmuje wszystkie narody. W taki sposób Bóg przywraca swoje królestwo. Wielka tajemnica, która objawiła się Apostołom, polega także na tym, że jeżeli Bóg włączy do odnowionego królestwa Dawida takie ludy jak Syryjczyków i Greków, i Persów, i Egipcjan, to równocześnie włączy tych wszystkich Izraelitów, którzy byli rozproszeni pomiędzy tymi narodami. Wraz z narodami w nowym królestwie znajdą się także rozproszeni pomiędzy narodami Izraelici. Tak spełnią się proroctwa o odbudowaniu królestwa Dawida i w ten sposób w Kościele Bożym „Ten, co rozproszył Izraela, znów go zgromadzi” (Jr 31,10).


To jest wielka tajemnica wiary, o której mówił św. Paweł. Wróćmy znowu raz jeszcze do tekstu z Listu do Efezjan: „Możecie się przekonać – pisał Paweł – o moim zrozumieniu tajemnicy Chrystusa. Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach. Mnie została dana ta łaska: wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu” (por. Ef 3,4-11). Kiedy ten plan został ukryty? Został ukryty, kiedy królestwo Izraela, królestwo Dawida, legło w gruzach, tysiąc lat wcześniej. Został ukryty, kiedy prorocy mówili: „Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi”. Został ukryty, kiedy prorocy mówili: „Królestwo Dawida będzie odbudowane”. Wtedy ten plan został ukryty, a teraz został wydobyty na światło dzienne. Teraz możecie się przekonać, czym jest wykonanie tajemniczego planu ukrytego przed wiekami w Bogu. I tu dochodzi Paweł do sedna i mówi: „Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich” (Ef 3,10). Poprzez Kościół stanie się jawna wieloraka w przejawach mądrość Boża.


Bóg jest Królem nad całą ziemią i jest Królem nad całą historią. Ludzie, którzy myśleli, że historia jest chaotyczna, że do niczego nie prowadzi, że pełna jest tylko klęsk i nieszczęść – ludzie ci nagle zrozumieli, że jednak Bóg przez swoją Opatrzność potrafi wyprowadzić z katastrof i zła − dobro. A jednak Bóg potrafi z całego zamieszania, którego pełen był Stary Testament, wyprowadzić swoje królestwo w Kościele. To „ poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich” mądrość Boga wieloraka w swoich przejawach. To właśnie ogłaszał zdumiony i podekscytowany, może nawet oszołomiony wielością tego odkrycia Apostoł Paweł w Liście do Efezjan. Pisał: „zgodnie z planem, jaki od wieków powziął Bóg w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (w. 11).


Dlatego uroczystość Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa to równocześnie uroczystość królowania Chrystusa. Zasiadł po prawicy Boga pełnego majestatu, a zasiąść po prawicy oznacza być równym. Powiedział przecież: „Oto dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi”. Na ziemi zostanie odbudowane królestwo Izraela, i to o wiele wspanialej niż wyglądało dawne królestwo Dawida. I to wy będziecie tego świadkami. Mało tego, po to zostanie wam dany Duch Święty, byście królestwo Izraela odbudowywali, byście jak Apostoł Jakub ze zdziwieniem odkrywali: Z tym się zgadzają słowa Proroków, którzy mówili, że „Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi”!


To właśnie dlatego Kościół Boży ma być Kościołem jednym, tak jak królestwo Izraela było jednym królestwem. Kiedy dawne królestwo Izraela się rozdzieliło na królestwo Judy i królestwo Efraima, tj. Samarii, był to podział, rozłam – nieszczęście opłakiwane przez proroków Boga. Tak jak dom Dawida jest jeden, tak i Kościół powinien być jeden.


Kościół ma być Kościołem jednym i powszechnym –rozpowszechnionym aż po krańce ziemi. Jezus posłał uczniów: Budujcie to królestwo. Po to otrzymujecie Ducha Świętego tu, gdzie jesteście, w Jerozolimie, ale potem także w reszcie Judei, a potem także w odstępczej Samarii, a potem aż po krańce ziemi. Nowym królestwem, odbudowanym królestwem Dawida i domem Izraela, jest Kościół: jest jeden i powszechny.


Jest też Kościołem świętym – przede wszystkim świętością Boga, tą świętością, którą Bóg wlewa w Kościół – nazywamy to łaska uświęcającą. Stąd ta nazwa „uświęcająca”, bo uświęca, daje Bożą świętość na tyle, na ile człowiek zechce otworzyć na nią swoje serce.


Jest Kościołem jednym, powszechnym, świętym i apostolskim. Dlaczegóż to Pan Jezus wybrał dwunastu Apostołów? Dlaczegóż to, jak zabrakło jednego, Judasza, natychmiast dołączono zastępcę, żeby dalej było dwunastu? To znak, że Kościół jest nowym królestwem Izraela. Tak jak tamto dawne królestwo składało się z dwunastu pokoleń, tak to nowe królestwo Kościoła opiera się na dwunastu Apostołach: „a na fundamentach Miasta Świętego wypisane są imiona dwunastu Apostołów Baranka” (Ap 21,14).


Kościół jest jeden, powszechny, święty i apostolski.


Teraz widzę, że nie miałem racji, kiedy się dziwiłem pytaniu Apostołów: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Teraz widzę, że się myliłem, mniemając, że oni nie zrozumieli, o co chodziło Panu Jezusowi. Oni dobrze zrozumieli. To ja nie zrozumiałem, o co chodziło Panu Jezusowi. Oni zrozumieli dobrze, bo o tym przez czterdzieści dni Pan Jezus z nimi rozmawiał: „ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym”. Mówił tylko: To nie do was należą czasy i chwile. Do was natomiast należy otworzenie serc na moc Ducha Świętego. Zstąpi na was Duch Święty i otrzymacie Jego moc. Będziecie Moimi świadkami w Jerozolimie, w Judei, w Samarii i aż po krańce ziemi, i w ten sposób zobaczycie, jak na waszych oczach Bóg nie przez słowo, ale przez czyn odpowie na wasze pytanie: „Czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Nie przez słowa, ale przez czyn Bóg odpowie, zakładając i budując tu na ziemi jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Amen.

[2005]




niedziela, 20 marca 2005

Naród izraelski - czy dalej wybrany? - homilia


ks. Andrzej Siemieniewski



HOMILIA
20 marca 2005
(II niedziela Wielkiego Postu)



Naród izraelski - czy dalej wybrany?


Cała Ewangelia jest szczytem objawienia Bożego, ale nawet w Ewangelii można znaleźć takie miejsca, które są szczególne. Każdy od razu zauważy, że na przykład chrzest Jezusa w Jordanie to jeden z punktów szczytowych Jego misji. Podobnie nauka modlitwy Ojcze nasz, zapowiedź Męki, modlitwa w Ogrójcu i w pierwszym rzędzie Pascha. Do takich kluczowych, wprost przełomowych momentów należy też Przemienienie Pańskie. Jezus, który przemienił się przed oczami uczniów, pokazał po pierwsze, kim On naprawdę jest. Pokazał, że uczniowie cały czas widzą Go za zasłoną, a tak naprawdę to Jezus jest właśnie taki, jakiego mogli Go zobaczyć na górze. Po drugie, pokazał nam wizję naszej przyszłej chwały, że będziemy tacy jak Jezus. Na razie można to było zobaczyć tylko podczas Przemienienia na górze Tabor, ale ta obietnica dotyczy wszystkich chrześcijan.


Dzisiaj chciałem zwrócić uwagę na pewien szczegół z tego opisu, mianowicie, że u boku Jezusa pojawili się Mojżesz i Eliasz. Mojżesz – główny bohater Pięcioksięgu, pierwszych pięciu ksiąg tak zwanego Prawa Starego Testamentu, i Eliasz jako główny reprezentant proroków Starego Przymierza. Niech to dzisiaj się stanie dla nas okazją do podjęcia wątku, który zaczęliśmy miesiąc temu: o roli Izraela w dziejach zbawienia. Prawie dokładnie miesiąc temu staraliśmy się zrozumieć pierwszy wielki problem: Czy chrześcijaninem może zostać ktoś spoza narodu wybranego? Pierwsze miesiące, lata, głoszenia Dobrej Nowiny przebiegają pod znakiem takiego problemu i o tym mówi pierwszych dziesięć rozdziałów Dziejów Apostolskich: Czy to jest w ogóle możliwe, żeby chrześcijaninem został ktoś, kto nie jest Żydem? Ten problem został rozwiązany. Pan Bóg objawił, że może zostać chrześcijaninem ktoś, kto nie jest Żydem. Skoro Korneliusz mógł zostać chrześcijaninem, to pewnie wszyscy inni też: i Rzymianie, i Etiopczycy, i Polacy.


Pojawił się drugi wielki problem, mianowicie: Jeśli już jakiś nie-Żyd zostaje chrześcijaninem, to czy musi przyjąć całe Prawo, którym żyli Żydzi przez tyle wieków? I znowu, na tzw. pierwszym soborze w Jerozolimie Pan Bóg przemawia w Kościele i mówi: Nie musi. Jak chcą zachowywać Prawo, niech zachowują, ale jak ktoś nie chce, nie musi.


Do tego punktu doszliśmy 16 stycznia, ale pozostaje trzecie wielkie pytanie, które się rodzi: A co będzie z tymi Izraelitami, którzy nie przyjęli chrześcijaństwa? Takich też było sporo. Sporo chrześcijanami zostało, a sporo chrześcijanami nie zostało. Co z nimi? To jest trzecie wielkie pytanie na styku tych rzeczywistości: Izraelici, poganie i chrześcijaństwo.


1. Wizja przesadna: wybranie paralelne


Wspomnienie różnych prześladowań, których może szczególnie w Europie i szczególnie w XX wieku doznawali Żydzi, sprawia, że człowiek czuje się wobec nich niezręcznie i chciałby to jakoś nadrobić. Czasami spotykamy się z niezbyt udaną próbą odpowiedzi na to pytanie wyrażoną w słowach: są dwie równorzędne drogi do Boga, droga chrześcijańska jest dla nie-Żydów, a Żydzi mają swoją drogę, którą jest właśnie judaizm (wizja Franza Rosenzweiga z początku XX w.). Takie poglądy powstawały już na początku XX wieku i dzisiaj są bardzo popularne. Ale czy to się zgadza z objawieniem Bożym, że „chrześcijaństwo jest nie dla Żydów”? Od razu widzimy, że to jakiś nonsens. Pan Jezus mówi przecież: „Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 10,6). Apostołowie ewidentnie głoszą jednym i drugim: i Żydom, i poganom. Więc ta próba, chociaż stara się być elegancka wobec wyznawców judaizmu, to z całą pewnością jest nieudana, gdyż ewidentnie nie zgadza się z Nowym Testamentem.


2. Wizja katolicka: wybranie trwające


Dlatego dzisiaj spojrzymy sobie na kilka przykładów z tradycji Kościoła, jak ten problem rozwiązywano, czyli jaką rolę mają spełniać wyznawcy judaizmu. Mam tutaj kilka takich przykładów. Pierwszy z nich pochodzi z 230 roku z pism Orygenesa, który napisał tak: „Jezus słusznie zapłakał nad Jerozolimą”. Pan Jezus zapłakał nad Jerozolimą, przewidując, że nastąpi grzech wydania Syna Człowieczego i że miasto poniesie konsekwencje. Zapłakał nad mającym nastąpić zburzeniem Jerozolimy. Orygenes mówi: Pan Jezus słusznie zapłakał nad Jerozolimą. Ale zobaczmy, jak kończy to zdanie: „o wiele bardziej usprawiedliwiony będzie Jego płacz nad Kościołem, który zbudowany po to, aby był domem modlitwy, wskutek brudnej chęci zysku i swawoli niektórych jego członków […] stał się jaskinią zbójców”[1].


My czasem myślimy, że brudna chęć zysku albo swawole niektórych członków Kościoła to jest specjalność naszych czasów, że to dopiero teraz tak się dzieje. Wydaje się nam, że w chrześcijaństwie pierwszych wieków, podczas prześladowań wszyscy byli bardzo święci i mieli nad głową aureole. A czemu nie widać aureoli nad naszymi głowami? Otóż to jest prawda, że nie mamy aureoli, ale nie jest prawdą, jakoby w starożytnym chrześcijaństwie wszystko odbywało się pięknie i szlachetnie. Orygenes właśnie żył za czasów prześladowanego chrześcijaństwa. Widział wielu ludzi, których zabito z powodu wyznawania wiary. Takich ludzi było wielu. Znał takich osobiście. Był świadkiem takich czynów. A i tak napisał, że w Kościele było dużo „brudnej chęci zysku i swawola niektórych jego członków”. I kiedy snuł tę refleksję, po co są wyznawcy judaizmu i synagoga, to jednym z powodów, jaki podawał, to był taki: czytamy w Ewangelii o tym, jak współbracia odrzucili Pana Jezusa, a popatrzmy po Kościele, popatrzmy po nas, jak my się zachowujemy. Mówi: słusznie Pan Jezus płakał nad Jerozolimą, a jeszcze słuszniej płacze nad Kościołem. I to nie jakimś innym Kościołem, jakimś Kościołem tamtych ludzi. Nie, nad tym Kościołem, którym my jesteśmy.


Trzysta lat później żył pewien kaznodzieja, Cezary z Arles († 543), który powiedział, że jednym z ważnych powołań Izraela jest niesienie księgi Bożego prawa. Tak napisał: „Naród żydowski po całym świecie niesie księgi Bożego prawa dla pouczenia wszystkich narodów”[2]. Bo w VI wieku w każdym dużym mieście były synagogi i poganie już wiedzieli, że Żydzi mają księgi Prawa. I kiedy głoszono Ewangelię, to było się do czego odwołać. W tym sensie Cezary mówi: „W ten sposób naród starszy służy młodszemu”.


Czasami myślimy, że to w XX wieku wymyślono terminy: „starsi bracia”, „młodsi bracia”. A ten tekst pochodzi z 540 roku: „W ten sposób naród starszy służy młodszemu, gdy przez swoje księgi zaprasza naród pogan do wiary”.


Bardzo ciekawy opis tego, jak wygląda relacja Żydów i chrześcijan, znajdujemy na Soborze Trydenckim (1566). Sobór Trydencki w wieku XVI wydał katechizm, w którym postawiono pytanie: Kto jest winny śmierci Pana Jezusa? Pada taka odpowiedź:


„Musimy uznać za winnych tej strasznej nieprawości tych, którzy nadal popadają w grzechy. To nasze przestępstwa sprowadziły na Pana naszego Jezusa Chrystusa mękę krzyża; z pewnością więc ci, którzy pogrążają się w nieładzie moralnym i złu, «krzyżują […] w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko» (Hbr 6,6)” (KKK 598).


Powie ktoś: pewnie że to nasze grzechy sprowadziły śmierć na Pana Jezusa, ale w końcu ktoś to zorganizował: cały spisek, wydanie Jezusa, proces, wyrok Piłata, potem udział żołnierzy – w końcu ktoś konkretnie to zrobił. I teraz jak to porównać, czyja wina jest większa? Tamtych, którzy to fizycznie zrobili, czy nasza po wiekach? Sobór Trydencki przechodzi do następującego porównania tych win:


„Trzeba uznać, że nasza wina jest w tym przypadku większa niż Żydów. Oni bowiem, według świadectwa Apostoła, «nie ukrzyżowaliby Pana chwały» (1 Kor 2,8), gdyby Go poznali” (KKK 598).


Ukrzyżowali Jezusa, nie wiedząc, kim On jest. Myśleli, że jest jakimś samozwańcem. A skąd my wiemy, że nie ukrzyżowaliby Pana chwały, gdyby Go poznali? Św. Paweł napisał w Pierwszym Liście do Koryntian: „gdyby bowiem pojęli [mądrość Bożą], nie ukrzyżowaliby Pana chwały”. Więc sobór tak tłumaczy: „Oni bowiem […] «nie ukrzyżowaliby Pana chwały» (1 Kor 2,8), gdyby Go poznali”, a my Go poznaliśmy i nadal grzeszymy. My już wiemy, kim jest Jezus Chrystus. Wiemy, że jest Synem Bożym. Wiemy, że założył Kościół. Wiemy, że nas wzywa do świętego życia, że nas obdarzył chrztem i łaską uświęcającą. I co? I dalej grzeszymy. A konkluzja soboru jest taka: my „gdy zapieramy się Go przez nasze uczynki, podnosimy na Niego w jakiś sposób nasze zbrodnicze ręce” (KKK 598). Bardzo mocne słowa!


Możemy się spotkać z innymi niezręcznymi próbami wyjaśniania fragmentów Ewangelii. Tak czasami bywa, że jak dla kogoś fragment Ewangelii jest niewygodny, to się go próbuje jakoś załagodzić: a może tak nie było? a może to pominąć? Jest taki fragment, który na pierwszy rzut oka wydaje się rzeczywiście bardzo niewygodny w odniesieniu do problemu, o którym dziś mówimy. Mianowicie w Ewangelii św. Mateusza tłum woła: „krew Jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27,24-25). Na nasze ucho to jest bardzo niewygodny werset. Lepiej, żeby go nie było. Pamiętam, że z okazji dyskusji o filmie Pasja niektórzy uczeni teologowie nawet wyrażali opinie, że skoro ten fragment jest taki niewygodny, to lepiej uznać, że go tam nie ma: „może Żydzi wcale tak nie zawołali, może to jest jakiś późniejszy dodatek? Ponieważ dzisiaj jest to trudno zrozumieć, więc lepiej teraz uczyć, że nie ma tego wersetu, trzeba go skasować: z filmu i z Ewangelii też”. Ale to nie jest dobra droga. To nie jest dobra droga: kiedy czegoś nie rozumiem z Ewangelii, to znaczy, że tam tego nie powinno być. Wydaje się, że odpowiednia droga jest inna: jak czegoś nie rozumiem, to powinienem starać się to zrozumieć.


Znalazłem piękne wyjaśnienie tego tekstu, które pochodzi z XIX wieku. Papież Leon XIII był entuzjastą nabożeństw do Najświętszego Serca Pana Jezusa, które wówczas właśnie się rozpowszechniały. Kazał odprawiać po wszystkich parafiach Litanie do Serca Pana Jezusa. W roku 1899 ułożył taką modlitwę: „Wejrzyj okiem miłosierdzia Twego na synów tego narodu, który niegdyś był narodem szczególnie umiłowanym”. Czyli oczywiście chodzi o naród Izraela. I teraz uwaga: „Niechaj spłynie na nich [na Izraelitów] jako zdrój odkupienia i życia ta Krew, którą oni niegdyś wzywali na siebie” (Akt poświęcenia rodzaju ludzkiego). Czyli papież Leon XIII wcale nie mówi: „skoro to jest trudny werset Ewangelii, to go skasujmy. Jest trudny, to powiedzmy, że wcale tak nie wołali”. Nie, jak jest trudne, to starajmy się zrozumieć. I papież tak to wyjaśnił: ci, którzy wołali „krew Jego na nas i na dzieci nasze”, oczywiście nie wiedzieli, co wołają. Ale to nieważne, że oni nie wiedzieli. Ważne, że Pan Jezus wiedział. To wystarczy. A Pan Jezus wiedział, co się dzieje z człowiekiem, który przyzywa na siebie i na swoje dzieci Krwi Jezusa – staje się ona zdrojem odkupienia i życia.


Jednym słowem, papież Leon XIII potraktował te słowa jako rodzaj proroctwa, chociaż wypowiedzianego nieświadomie, rodzaj proroctwa o zbawieniu, które płynie z krzyża Chrystusa także dla Izraelitów.


Czy to jest uprawnione, żeby w Ewangelii znajdować nieświadome proroctwa, że ktoś coś mówi, czego wprawdzie nie rozumie, ale to jest proroctwem? Czy mamy przykłady takich nieświadomych proroctw? Owszem, pamiętamy Kajfasza, który powiedział: „lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród” (J 11,50). Czy Kajfasz wiedział, co mówi? Nie, on miał na myśli zupełnie coś innego, ale Ewangelista pisze, że jednak to było proroctwo: Kajfasz nie wiedział, ale Pan Bóg wiedział. Bóg lepiej od Kajfasza zrozumiał jego własne słowa.


Według tej samej zasady: ci, co wołali „krew Jego na nas i na dzieci nasze”, nie wiedzieli, co mówią, a Pan Bóg wiedział lepiej od nich, co to oznacza.


Przez wszystkie wieki chrześcijaństwa przewija się bardzo ciekawy nurt, który pomaga nam zrozumieć rolę Izraelitów. Więc warto odnosić się do tych wątków w tradycji Kościoła, a przede wszystkim trzeba je znać. Czasami spotykamy się z jakąś propagandą o nauczaniu Kościoła, a nie z faktami o jego nauczaniu. Dzisiaj cytowałem całkiem oficjalne momenty nauczania Kościoła: głos papieża, dokument soboru. To nie są jakieś mało znaczące poglądy. To są oficjalne wyrazy wiary Kościoła.


Dzisiaj przeżywajmy więc święto Przemienienia Chrystusa tak jak apostołowie. Byli wezwani, oczywiście, przez wizję przemienionego Jezusa do chwały w życiu wiecznym. Ale przeżywali ten moment obok Mojżesza i Eliasza. Dlatego nasze dzisiejsze święto i całe nasze chrześcijaństwo przeżywamy oczywiście przede wszystkim wpatrzeni w Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego, ale niech także zawsze gdzieś z boku będą obecni Eliasz, Mojżesz i cała reszta Izraelitów. Amen.


[2005]
 
 
Przypisy

[1] Orygenes, Komentarz do Ewangelii według św. Mateusza, XVI, 21.
[2] Tenże, Homilie o Księdze Rodzaju, 6 (86), 3.