Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 stycznia 2009

Interpretacja listów św. Pawła w świetle Dziejów Apostolskich 9 Część 3: Kościół Ciałem Chrystusa

 

bp Andrzej Siemieniewski 


Homilia

25 stycznia 2009

Święto Nawrócenia św. Pawła

Interpretacja listów Św. Pawła

w Świetle Dziejów Apostolskich 9

Część 3: Kościół Ciałem Chrystusa

 

„W całym Kościele przeżywamy Rok św. Pawła. Aby obchody jubileuszu przyniosły obfite owoce duchowe, konieczne jest pełniejsze poznanie osoby i apostolskiego dzieła św. Pawła oraz podjęcie konkretnych zadań, które pozwolą nam odpowiedzieć na miłość Boga objawioną w Jezusie Chrystusie z taką gorliwością, jaka cechowała Apostoła Narodów. Zatem w dniu święta Nawrócenia Świętego Pawła spójrzmy na jego i nasze życie, na jego i nasze zadania ewangelizacyjne”[1].

To pierwsze słowa z listu, który 27 listopada 2008 roku podpisali Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi obecni na 346. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski” na Jasnej Górze i przeznaczyli do czytania na tę właśnie niedzielę — święto Nawrócenia św. Pawła. List ten znakomicie wpisuje się w cykl naszych rozważań o św. Pawle.

Mówiliśmy, że nauczanie Apostoła Pawła można lepiej zrozumieć wychodząc od doświadczenia jego osobistego spotkania z Chrystusem. To znaczy, że wielkie idee, do których św. Paweł przekonywał wspólnoty pierwszych chrześcijan i do których także nas przekonuje, przychodzą na drugim miejscu, a tym, co pierwotne, jest spotkanie: „Głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus” (Ga 1,11-12). W podobną stronę kieruje nas myśl zawarta w liście polskiego episkopatu na dzień 25 stycznia 2009 roku:

„Spotkanie ze Zmartwychwstałym było punktem zwrotnym w życiu św. Pawła. Było nim również przyjęcie przez Pawła we wspólnocie Kościoła chrztu i daru Ducha Świętego. Otrzymane dary stały się duchową siłą, dzięki której Paweł natychmiast wyruszył, by głosić Dobrą Nowinę o Jezusie, jedynym Zbawicielu człowieka (por. Ga l,15n.)”[2].

Najpierw spotkanie, otrzymane dary, a dopiero potem służba, misja. Najpierw doświadczenie, a dopiero potem służenie.

Zobaczmy, jaką zachętę kierują do nas biskupi:

„Zwracamy się z apelem do Was, byście w trwającym Roku św. Pawła częściej sięgali po Biblię i z większym zaangażowaniem czytali oraz słuchali słowa, które Bóg do was kieruje. Wszystkich wiernych zachęcamy do wspólnotowego i indywidualnego czytania i rozważania słowa Bożego. Pięknym i owocnym zwyczajem byłaby lektura Pisma Świętego w gronie rodziny”[3].

Przypatrzymy się kolejnej wielkiej Pawłowej nauce, mianowicie o Kościele jako Ciele Chrystusa. Kościół jest Ciałem Chrystusa i zanim stało się to doktryną nauczaną przez św. Pawła, stało się najpierw przeżytym przez niego doświadczeniem. Najpierw Szaweł, który stał się Pawłem, doświadczył, że Kościół jest Ciałem Chrystusa, gdyż Jezus działa przez Kościół w tym, co najważniejsze. Jeśli chcemy zrozumieć te wszystkie miejsca w listach św. Pawła, w których Paweł pisze o Kościele jako Ciele Chrystusa, musimy sobie uświadomić, że zanim Paweł to napisał, najpierw to oglądał. Tuż po spotkaniu z Chrystusem przed Damaszkiem, Apostoł spotkał Go znowu, tym raz już w Damaszku. W jaki sposób? Spotkał Kościół jako Ciało Chrystusa:

„Ananiasz poszedł” (Dz 9,17) do Pawła, okazał się więc jakby stopami tego Ciała Chrystusa, którym jest Kościół;

„Ananiasz wszedł do domu” i „położył na nim ręce” (Dz 9,17), okazał się więc rękami Ciała Chrystusa;

„Powiedział: «Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał” (Dz 9,17). Czyż Ananiasz nie staje się ustami, którymi przemawia Pan?

Wiemy, że to sam Jezus chrzci Duchem Świętym, ale zobaczmy, w jaki sposób to się dokonuje:

„[Szaweł] «został napełniony Duchem Świętym». Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony” (Dz 9,17-18).

Gdy Kościół chrzci, sam Jezus chrzci. Zanim stało się to dogmatyczną doktryną Kościoła, było to najpierw osobistym doświadczeniem Apostoła Pawła. Doświadczył tego i przekazał to czytelnikom swoich listów w takich oto słowach:

„Ciało jest jednością, choć ma liczne części. Wszystkie części ciała, mimo że jest ich wiele, tworzą jedno ciało. Tak też jest z Chrystusem. W jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni, by stanowić jedno Ciało: Żydzi i Grecy, niewolnicy i wolni. […] Gdyby całe ciało było okiem, to gdzie byłoby ucho? Albo gdyby całe ciało było słuchem, to gdzie byłoby powonienie? […] Tymczasem ciało jest jedno, mimo że składa się z licznych części. […] Wy jesteście Ciałem Chrystusa, a każdy z was jest jego częścią” (1 Kor 12,12-27) (Wyd. św. Pawła 2008).

„Ciało jest jednością, choć ma liczne części” — mowa o ciele człowieka, którego Paweł używa jako porównania. Ciało jest jedno, ale ma wiele różnych części, a „wszystkie części ciała, mimo że jest ich wiele, tworzą jedno ciało. Tak też jest z Chrystusem”. Być może oczekiwalibyśmy, że powie: „Tak też jest z Kościołem”, jednak mówi: „Tak też jest z Chrystusem”. Dlaczego? Gdyż wydaje się, że to jest to samo: tak jest z Chrystusem i z Jego Ciałem, którym jest Kościół. Zanim Paweł opisał to w Pierwszym Liście do Koryntian, na własne oczy w Damaszku oglądał to, że tak właśnie jest.

To doświadczenie Kościoła jako ciała przewija się przez wiele innych listów św. Pawła. Oto fragment z Listu do Rzymian:

„Podobnie jak liczne są części jednego ciała, a każda z nich spełnia inne zadanie, tak też my liczni stanowimy jedno ciało w Chrystusie, będąc nawzajem dla siebie częściami. Mamy zaś różne dary według danej nam łaski. Ma ktoś dar proroctwa? Niech prorokuje zgodnie z wiarą. Otrzymał ktoś dar posługi? Niech posługuje. Ktoś inny — dar nauczania? Niech naucza. Jeszcze inny — dar zachęcania? Niech zachęca. Kto rozdaje, niech rozdziela z prostotą. Ten kto przewodzi, niech to wykonuje z gorliwością. Kto okazuje miłosierdzie, niech to czyni z radością” (Rz 12,4-8) (Wyd. św. Pawła 2008).

To było doświadczenie pierwszego spotkania św. Pawła z Kościołem jako Ciałem Chrystusa. Po czasach apostolskich Kościół nieustannie przez wszystkie wieki żył tym doświadczeniem. Kiedy przeglądniemy sobie duchową literaturę II, III i następnych wieków, przez całą starożytność, średniowiecze, aż do naszych czasów, zobaczymy, że Kościół żyje tą prawdą nieustannie. Na przykład wspaniałą wizję Kościoła na początku III wieku roztacza przed nami Orygenes. Z jednej strony Kościół złożony jest ze zwykłych ludzi, takich jak my. Z drugiej strony jest to Kościół pełen mocy Ducha Świętego dzięki udzielonym charyzmatom:

„Jeden zajmuje się badaniem mądrości Bożej i nauki słowa oraz we dnie i w nocy nieustannie rozmyśla nad Prawem Bożym — ten jest okiem tego wielkiego ciała. Ktoś inny zajmuje się posługiwaniem braciom i ubogim — ten jest ręką tego świętego ciała. Jeszcze inny jest gorliwym słuchaczem słowa Bożego — on jest uchem ciała. Inny znów okazuje pilność, nawiedzając chorych, karcąc prześladowców, wspomagając tych, co się znaleźli w trudnej sytuacji: takiego niewątpliwie nazwiemy nogą kościelnego ciała” (KomRz I,10-13).

Gdzie kryje się klucz do zrozumienia tego tekstu? Otóż kryje się w pytaniu: co zrobi Pan Jezus, jeśli zechce pójść i ogłosić Dobrą Nowinę chorym, tym, którzy są w więzieniu, tym, co są w rozpaczy? jakżeż pójdzie, skoro wstąpił do nieba i Jego ciało uwielbione jest po prawicy tronu Ojca? Pójdzie, gdyż — w innym sensie — Jego ciało jest tu, na ziemi, a tym ciałem jest Kościół. Czyż nie nazwiemy — pyta Orygenes — nogą kościelnego ciała tego, kto pójdzie tam, gdzie Pan Jezus chciałby pójść i gdzie chciałby się znaleźć? Pójdzie ktoś i spełni rolę tej części ciała Chrystusa. Niektórzy pełni są rozbiegania, zamieszania, pełni codziennych kłopotów, trudno im się skupić na słuchaniu słowa Bożego i pośród nich znajduje się ktoś, kto jest gorliwym słuchaczem, kto ma duchową naturę bardziej refleksyjną, medytacyjną, może inni będą go pytać o znaczenie jakiegoś słowa, może będzie się z nimi dzielić. Pyta Orygenes: czy takiego gorliwego słuchacza nie nazwiemy uchem ciała?

Dalej, można pytać: co zrobi Pan Jezus, jeśli chce dotknąć, tak jak kiedyś dotykał trędowatych, sparaliżowanych, tych, którzy byli na marginesie wskutek obowiązywania ówczesnych praw społecznych, co zrobi, skoro swoje ręce zabrał do nieba, wstąpił na prawicę Ojca i stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych? Co zrobi? Pewnie będzie posyłał Ducha Świętego do tych, którzy mogą stać się ręką tego świętego ciała i ktoś zajmie się posługiwaniem braciom i ubogim.

I wreszcie Pan Jezus, który umiał dojrzeć, który widział ludzi znękanych, widział, że są jak owce nie mające pasterza: jakżeż teraz dojrzy, skoro w sensie fizycznym ten świat opuścił i odszedł do Ojca? Jest okiem tego wielkiego ciała ten, kto rozmyśla nad prawem Bożym w takim sensie, że będzie rozglądać się, gdzie są do spełnienia sprawy Boże, widzi to i umie służyć tym charyzmatem w Ciele Chrystusa.

Taką wizję Kościoła rozpostarł przed nami Orygenes. Łatwo zauważyć, że jest to wizja, która pasuje zarówno do Kościoła jako całości (Kościół powszechny), jak i do wszystkich cząstek Kościoła. Funkcje stopy, dłoni, ucha, oka, są potrzebne zarówno w Kościele powszechnym, jak i w diecezji czy w parafii. Ten, kto posługuje w Kościele, pokazuje, że zrozumiał św. Pawła, zrozumiał jego doświadczenie Kościoła jako Ciała Chrystusa. Bo popatrzmy, skoro to osobiste doświadczenie Pawła znalazło swoją drogę do Biblii, do listów, to po co je czytamy? Oczywiście po to, żeby znalazło to drogę do naszego doświadczenia, do osobistego doświadczenia nas, dzisiejszych czytelników Apostoła.

Kolejny przykład. Dziś mamy przykłady historyczne — jeden był starożytny, drugi będzie średniowieczny. Przykład o św. Gertrudzie z Helfty, o której zapisano tak (jest to objawienie, którego Pan Bóg udzielił komuś na temat św. Gertrudy, to jest późne średniowiecze):

„Jest ona jak moja prawa ręka, która czyni, co Ja chcę. Jej rozum jest dla Mnie jak oko, gdyż dostrzega to, co sprawia mi radość. A porywy jej ducha są dla Mnie niby język, bo z nakazu Ducha mówi to, czego pragnę. A jej zamiary są jak moje stopy, bo ona zmierza ku temu, ku czemu i Mnie zdążać wypada: […] zawsze spieszy zgodnie z natchnieniem mojego Ducha” (Zwiastun, I, 16,2).

Na tym polega jeden z aspektów wzrastania: modlić się i pytać, jaki mam dar w Ciele Chrystusa, gdzie jest moje miejsce, gdzie bym pasował. Są różne dary. Jeśli ktoś ma dar proroctwa — niech prorokuje zgodnie z wiarą. Otrzymał dar posługi — niech posługuje. Ma dar nauczania — niech naucza. Ma dar zachęcania — niech zachęca. Rozdaje — niech rozdziela z prostotą. Przewodzi — niech to wykonuje z gorliwością. Okazuje miłosierdzie — niech to czyni z radością!

Świadomy członek Kościoła koniecznie musi też pamiętać o podobnej nauce, która jest w Liście do Efezjan. Apelem zwróconym niegdyś przez Apostoła do Efezjan zakończymy dzisiaj nasze rozważanie:

„Jedno jest Ciało i jeden Duch, jak jedna jest nadzieja waszego powołania […]. [Chrystus] ustanowił apostołów, proroków, ewangelistów, pasterzy i nauczycieli, aby przygotowali świętych do pełnienia posługi budowania Ciała Chrystusowego, aż wszyscy osiągniemy jedność wiary i poznanie Syna Bożego […]. Wzrastajmy pod każdym względem ku Temu, który jest Głową — ku Chrystusowi. Z Niego całe Ciało — złączone i powiązane dzięki mocy właściwej każdej części — wzrasta, budując siebie w miłości” (Ef 4,4-16) (Wyd. św. Pawła 2008).

Kiedy Apostoł wymienił różne posługi — apostołów, proroków, ewangelistów, pasterzy i nauczycieli — i kiedy wzrok chrześcijanina mógłby ulec jakiemuś rozbieganiu, jak strasznie różne są te funkcje, posługi, te sposoby działania w Kościele, Apostoł sprowadza znowu wszystko do jedności. W jakim celu cała ta różnorodność? Aby przygotować świętych do pełnienia posługi budowania ciała — Ciała Chrystusa, bo z Chrystusa całe ciało złączone i powiązane dzięki mocy właściwej każdej części wzrasta budując siebie w miłości.

Tyle dziś spojrzenia na św. Pawła i o tym, jak czytać jego teksty w kluczu jego doświadczenia. Ktoś może wsłuchiwać się w jego teksty czy próbować je czytać jako rodzaj teoretyzowania, jakiejś teoretycznej teologii na temat Kościoła, tymczasem jest to przede wszystkim ujęcie w słowa praktyki apostolskiego doświadczenia. Pewnie, że potem przybrało to postać tekstu, ale tylko po to żeby ten tekst i z nas uczynił żywe i działające części Chrystusowego Ciała, którym jest Kościół. Amen.

Przypisy 

[1] Episkopat Polski, Św. Paweł — sługa i apostoł słowa Bożego — List pasterski Episkopatu Polski na święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła (25 stycznia 2009), [https://episkopat.pl/sw-pawel-sluga-i-apostol-slowa-bozego/ (2021)]. 

[2] Tamże. 

[3] Tamże. 



[2009]

niedziela, 12 czerwca 2005

Niedoskonali powołani - homilia


ks. Andrzej Siemieniewski


HOMILIA
12 czerwca 2005
(11. Niedziela zwykła – ROK A)


Niedoskonali powołani


1. Kościół grzeszników


Każdy, kto lubi wiadomości telewizyjne, radiowe, gazetowe i internetowe, dobrze wie, że może najciekawszym tematem takich wiadomości są skandale. Korupcja i skandal może dotyczyć polityków. Może zdarzyć się w sferach gospodarczych. Może też być – niestety – wśród duchowieństwa. Może być – czasem o tym słyszymy. I nachodzi nas wtedy tęsknota za chrześcijaństwem bez grzeszników, a zwłaszcza bez grzeszników wśród pasterzy. Czasami to marzenie przybiera taką postać: „Gdyby tak powrócić do pierwotnego Kościoła! Do Kościoła pierwszych chrześcijan!”: „do Kościoła pierwszych chrześcijan, pierwszych uczniów, czyli: bez skandali! bez obłudy! bez grzechu!”.


W XIII wieku rozwinęła się nawet w Europie: we Francji, w Italii, w Niemczech, pewna sekta, która nazywała się kataroi, czyli „czyści”, w domyśle: „czyści chrześcijanie”. Ludzie ci rozumowali tak: skoro otrzymaliście chrzest od grzesznych pasterzy, więc ten chrzest trzeba powtórzyć. Bo chrzest, by być prawdziwy – musi być udzielony przez pasterzy świętych. A ponieważ z biegiem czasu okazało się, że również wśród tych kataroi, tych czystych, też zdarzały się grzechy, to wtedy dochodzili do wniosku, że jeśli ktoś otrzymał chrzest od pasterza, który później zgrzeszył, to ten chrzest trzeba powtórzyć raz jeszcze, bo to znaczy, że pasterz nie miał Ducha Świętego. Skoro zgrzeszył, to wszyscy, którzy byli przez niego ochrzczeni, jeszcze raz hurtem przyjmowali chrzest na nowo, ponieważ pasterz okazał się niegodny.


Taka była sekta katarów – z greckiego kataroi, „czyści” – z XIII wieku. Ale te marzenia pojawiały się nie tylko w XIII wieku: powrócić do takich pasterzy, jakich miał pierwszy Kościół. A co to za pasterze? Słyszeliśmy o nich: „Jezus widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli jak owce nie mające pasterza”. Kiedy Pan Jezus zobaczył, że owce nie mają pasterza, sam ustanowił im pasterzy. Przywołał Dwunastu uczniów i udzielił im władzy. Możemy marzyć, żeby mieć takich pasterzy, jakich ustanowił Pan Jezus: Piotra i Jana, którzy – czytamy o tym w Dziejach Apostolskich – cieszyli się, że mogli cierpieć dla imienia Jezusa. Dalej: ustanowił Andrzeja i Jakuba, Filipa i Bartłomieja. Jakże chcielibyśmy mieć takich pasterzy, których Pan Jezus ustanowił dla pierwszych chrześcijan: to ci, co zanieśli Ewangelię aż po krańce ziemi. Kto jeszcze? Tomasz i celnik Mateusz, i Szymon Gorliwy – oni wszyscy własnym życiem świadczyli o przemieniającej mocy Jezusa. I kto jeszcze? Jeszcze Jakub i Tadeusz, bohaterowie wiary, i… i Judasz Iskariota. Co tu robi Judasz!? Kościół apostolski, Kościół pierwszych chrześcijan miał być wolny od pasterzy skandalistów! Co on tutaj robi?! Kto pisał te Ewangelie, skoro we wszystkich znalazł się opis Judasza, który Go zdradził. Kto to pisał? Kto do tego dopuścił? Czy to jakaś pomyłka? Nie.


  • wybrany przez Jezusa


    Judasz (a przypomnijmy, że jeden na Dwunastu to z grubsza osiem procent, więc mówimy tutaj o mniej więcej ośmiu procentach Apostołów!) to nie pomyłka: „W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga”. To nie było zwykłe, codzienne wydarzenie. „Całą noc spędził na modlitwie do Boga” – i jaki był owoc tej modlitwy? „Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu” (Łk 6,12-13). To nie był wybór przypadkowy. To był wybór poprzedzony całonocną modlitwą.


    Albo: „Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał”. Nie przypadkowych, którzy się sami zgłosili, a pośród nich być może zgłosili się nieodpowiedni. Przywołał tych, których On chciał, a nie tych, którzy sami chcieli. „Przywołał tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy ” (Mk 3,13-16).


    Jezus chciał, żeby Judasz był apostołem. I Jezus wybrał Judasza, przywołał go, bo sam Jezus tego pragnął i chciał, by był apostołem wiernym, uczciwym i gorliwym.


  • wybrany „na głoszenie nauki”


    Teraz dalej: najczęściej kiedy myślimy o Kościele pierwszych chrześcijan, o Kościele pierwotnym, to myślimy: „Piotr i Andrzej, Paweł i Barnaba głoszą Ewangelię”. A czy pomyśleliśmy o tych ośmiu procentach pasterzy i wobec tego może też ośmiu procentach wierzących, którzy mieli okazję przyjąć łaskę Bożą z ust i przez posługę Judasza? Czy kiedyś sobie to wyobraziliśmy, że tak to było? Wczujmy się w sytuację na przykład mieszkańców południowego przedmieścia Jerycha. To akurat tam dotarli Bartłomiej z Judaszem i mówili o Jezusie. Jezus wysłał ich po dwóch, aby głosili naukę. Po to ich ustanowił. Byli ludzie, którzy przyjęli wiarę od Judasza. On też był w jednej z tych par apostolskich. Jezus po to ich ustanowił, by ich wysłać na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Wczujmy się w sytuację tych ludzi, którzy przyjęli naukę od Judasza.


  • „by mieli władzę nad duchami nieczystymi”


    Albo wczujmy się w sytuację koleżanki Marii Magdaleny, która dowiedziała się, że to przez posługę właśnie takiego człowieka jak Judasz, została uwolniona. Potem przyszło Święto Paschy i czego to się dowiadujemy o tym, który nam tu głosił i który nam tu posługiwał?


Chciałoby się powiedzieć ironicznie: Szkoda, że to nie my pisaliśmy Ewangelię. Nigdy nie dopuścilibyśmy do zapisania takich gorszących rzeczy. W Koranie takich rzeczy nie ma. W Koranie nie ma o tym, że ludzie wybrani przez Boga potrafią zawieść, a w Ewangelii jest, i to w każdej z czterech Ewangelii.


2. W kim położyłem nadzieję?


Dlatego dzisiaj takie ważne, by przypomnieć sobie komu ufam i w kim położyłem nadzieję. Święty Paweł, który znał ich wszystkich bardzo dobrze – nawet niektórych aż za dobrze – i który słyszał wszystko o Judaszu, św. Paweł jednak napisał: „Nadzieja zawieść nie może”.


Nie dlatego tak napisał, że nie słyszał o przypadku Judasza i nie dlatego, że nie słyszał o przypadku Piotra, który w decydującym momencie się zaparł swojego Pana. (Kto do tego dopuścił, że to się ukazało w druku?!) Paweł o tym wszystkim wiedział, a jednak mówi: „Nadzieja zawieść nie może”. I podaje motyw: „Nadzieja zawieść nie może – chociaż ludzie mogą zawieść – bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany”.


Duch Święty dawany jest niezależnie od tego, czy posługujący jest godziwy czy niegodziwy, czy później być może okaże się niedostatecznie oczyszczony. W tym sensie Kościół nie jest wspólnotą kataroi, czyli czystych. Nie! W tym sensie jest wspólnotą grzeszników. Paweł tak mówi o fundamencie naszej nadziei: „Chrystus umarł za nas jako za grzeszników”. To dlatego nadzieja zawieść nie może. „Umarł za nas jako za grzeszników w oznaczonym czasie, gdyśmy jeszcze byli bezsilni”.


Kiedy każe nam przypominać sobie, że nasza wiara ma fundament stuprocentowy i nasza nadzieja jest nienaruszalna, to nie każe nam szukać doskonałych ludzi, bo kto szuka doskonałych ludzi, to jeszcze długo będzie ich szukać. I myślę, że ich nie znajdzie. Więc lepiej nie zaczynać.


Nie szukamy doskonałych ludzi, ale szukamy łaski Jezusa Chrystusa, który umarł za nas jako za grzeszników, gdyśmy jeszcze byli bezsilni. I tu Apostoł każe szukać fundamentu naszej nadziei. Mówi: „Popatrzcie, skoro grzesznicy, którzy byli bezsilni, którzy się od Boga odwrócili i za takich właśnie umarł Pan Jezus, to o ile bardziej będziemy zachowani od karzącego gniewu, skoro przez Krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni?”.


To właśnie dlatego każde miejsce naszej modlitwy powinno być oznaczone krucyfiksem. Krzyż to przypomnienie śmierci Jezusa Chrystusa. To właśnie dlatego Mszę świętą sprawuje się przy krucyfiksie. To właśnie dlatego także nasze spotkania modlitewne odbywają się przy takim znaku. Dlaczego? Bo przez Krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni. I to przez tę Krew będziemy zachowani od karzącego gniewu. Niezależnie od tego, jakiej modlitwy słowa wznosimy: czy dziękczynnej, czy wielbiącej, czy przepraszającej, czy radosnej – gdzieś w tle zawsze będzie ta myśl: przez Jego Krew. A Krew Jego to Krzyż, a Krzyż to śmierć Chrystusa i Jego życie oddane za nas.


„Jeśli bowiem będąc nieprzyjaciółmi zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, o ile bardziej – mówi św. Paweł – już pojednani – już wierzący, już zgromadzeni, już oczyszczeni – o ileż bardziej dostąpimy zbawienia przez Jego życie”. I mówi: „Nie tylko to, możemy się nawet chlubić”. Możemy się nawet chwalić, ale nie samym sobą albo doskonałością ludzi, których mamy, bo takich ludzi nie mamy. „Chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie” (Rz 5,5-11).


3. Spełnienie Bożych planów


To właśnie na tej drodze Bóg doprowadził do skutku plan, o którym słyszeliśmy w Księdze Wyjścia. To był plan początkowy, wersja „A” planu. Wersja „A” była taka: Bóg zgromadził po wyjściu z Egiptu naród wybrany pod górą Synaj i powiedział: „będziecie szczególną moją własnością […] będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym” (Wj 19,5-6). Plan się nie powiódł, bo nie minęło nawet pięć – sześć tygodni od czasu, kiedy Mojżesz wszedł na górę, a już ci, którzy mieli być królestwem kapłanów, stali się, owszem, królestwem kapłanów, ale… złotego cielca. To takim królestwem kapłanów się stali. Niestety! Dużo czasu nie minęło. Wersja „A” planu się nie powiodła, ale Pan Bóg zawsze ma wersję poprawkową, która bierze pod uwagę nasze grzechy. I Pan Bóg przez Chrystusa, przez Jego Krzyż i Jego Krew doprowadził do zrealizowania planu w wersji „B”, o której słyszeliśmy w Księdze Wyjścia: „Jeśli pilnie będziecie słuchać głosu Mego i strzec mojego przymierza, to będziecie moją szczególną własnością pośród wszystkich narodów, będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym” (Wj 19,5-6).


Od tego czasu możemy chlubić się w Jezusie Chrystusie – to rzecz dziwna – na pierwszym miejscu w Jego Krzyżu. I od tego czasu niestraszne są nam żadne wiadomości o skandalach i korupcjach, które, owszem, mogą zdarzać się i w świecie polityki, i w świecie gospodarki, i mogą też zdarzać się w świecie ludzi wierzących. Są nam niestraszne, ponieważ nie z ludzi się chlubimy, ale chlubimy się w Bogu przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana.


[2005]


niedziela, 8 maja 2005

Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? - homilia


ks. Andrzej Siemieniewski


HOMILIA
8 maja 2005
(Wniebowstąpienie Pańskie – ROK A)


"Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?"


Apostołowie się mylili?


Dzisiejsze czytania dotyczące wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa zaczynają się od Dziejów Apostolskich: tam gdzie scena wniebowstąpienia faktycznie jest opisana. Znajduje się tam zdanie, które w moim odczuciu jakby nie pasowało do tego opisu, mianowicie kiedy uczniowie pytają Jezusa: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” (Dz 1,6).


To jest czas po zmartwychwstaniu. Czas, kiedy Jezus objawiał się już przez wiele dni, pokazując uczniom, że żyje. Zapowiada swój powrót do nieba. Przez bardzo wiele lat nie bardzo mi to pasowało, że uczniowie pytają: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Dawniej nawet myślałem, że Apostołowie nie zrozumieli Pana Jezusa i że ciągle jeszcze mieli nadzieję na to, iż powstanie w Izraelu ziemskie państwo, może spodziewali się, że Pan Jezus zmartwychwstały zostanie rodzajem prezydenta, że im się dostaną w końcu te upragnione stanowiska ministrów. Myślałem, że Apostołowie ciągle jeszcze mylnie rozumieli misję Jezusa Chrystusa, i stąd to pytanie, które nie bardzo mi tu pasowało: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”.


Teraz widzę, że niezbyt głęboko rozumiałem ten tekst. Dlaczego? Otóż słyszeliśmy, że Pan Jezus po swoim zmartwychwstaniu sam zachęcał uczniów, żeby rozmawiać o królestwie. Słyszeliśmy przed chwilą w czytaniu z Dziejów Apostolskich, że: „Po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym” (Dz 1,3). To był temat rozmów Pana Jezusa z uczniami: „mówił o królestwie Bożym”. Kiedy więc uczniowie pytali: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”, to nie wyskoczyli – jak to się mówi – jak Filip z konopii. Nie, oni podjęli temat, który Pan Jezus w rozmowach z nimi ciągle poruszał: „ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił – nie: raz powiedział, ale mówił, rozmawiał z nimi – o królestwie Bożym” (Dz 1,3). A kiedy zapytali Go o czas przywrócenia królestwa: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”, to Pan Jezus wcale nie powiedział, że pytanie jest niemądre, że oni coś źle zrozumieli. Pan Jezus powiedział tylko: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile”, ale co do królestwa wcale nie zaprzeczył. Wcale nie powiedział, że pytanie o przywrócenie królestwa Izraela było nie na miejscu.


Po co Jezus wstępuje do nieba?


Dzisiaj jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że możemy zasiąść za obficie zastawionym stołem słowa Bożego. Czytaliśmy i Dzieje Apostolskie, i Psalm 47, i List Apostoła Pawła do Efezjan, i Ewangelię wg św. Mateusza – tych dań jest dużo i możemy się nakarmić, szukając odpowiedzi: jak tu pasuje pytanie o królestwo Izraela i co ma wspólnego z nami?


Po pierwsze, jak się zastawi stół słowa Bożego tymi wszystkimi czytaniami, które dzisiaj wpadły już w nasze uszy, to łatwo zauważyć, że celem wniebowstąpienia Jezusa jest objęcie władzy królewskiej. W psalmie śpiewaliśmy: „Pan Najwyższy jest wielkim Królem nad całą ziemią” (Ps 47). Jest Najwyższy . Wstępuje na wysokość, by zostać Królem, i to nad całą ziemią. To samo słyszeliśmy w Liście do Efezjan: wszystko Bóg poddał pod stopy Jezusa (por. Ef 1,17n). Wstępuje do nieba, by objąć władzę . Wszystko zostało poddane p od Jego stopy. A w zakończeniu Ewangelii Mateuszowej Jezus mówi: „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi” (Mt 28, 18). Zapamiętajmy to, bo za chwilę nam się przyda: „na niebie i na ziemi ”.


W wielu miejscach Nowego Testamentu pojawia się ta sama myśl w takich sformułowaniach, że Jezus tu, na ziemi, złożył ofiarę, a potem „zasiadł po prawicy Boga” (Hbr 10,12). Co to znaczy „zasiąść po prawicy”? Jest to obraz wzięty z ceremoniału starożytnego dworu. Cesarz czy król mówi komuś: „Zasiądź po mojej prawicy”. Nie „u mojego podnóżka”, nie „na sali”, nie „za filarem” – ale: „Zasiądź po mojej prawicy , bo jesteś władcą równym mnie”. Jezus zasiadł po prawicy Bożej – wniosek jest jeden: po to wstąpił do nieba, aby zostać Królem.


Tu pojawia się kolejne ważne pytanie. Król – jak sama nazwa wskazuje – musi mieć królestwo. Gdzie ono jest? Gdzie jest królestwo Jezusa? Ponieważ często czytamy w Ewangelii o królestwie niebieskim, to można by ulec pokusie, żeby powiedzieć: „To królestwo jest w niebie”. To jest oczywiście prawda, z tym że ta odpowiedź jest tylko połowiczna. To tylko połowa prawdy, że królestwo Jezusa jest w niebie. Dlaczego? Bo w niebie to ono zawsze jest i zawsze było, i nie trzeba go przywracać. „Panie, czy przywrócisz w tym czasie królestwo Izraela?” – na pewno nie pytali Apostołowie o to królowanie Jezusa, które jest w niebie. Tam się nigdy nic nie zmieniło i nie trzeba go przywracać.


Druga odpowiedź, którą też można by podać: to jest królestwo w sercach wierzących. Jeżeli ktoś dochodzi w drodze wiary do momentu, w którym mówi: „Jezus jest moim Panem”, to znaczy, że oddaje swoje serce od panowanie Jezusa. Więc można by powiedzieć: „Królestwo niebieskie jest w moim sercu”. I jeszcze w sercu mojego brata. I jeszcze w sercu tego, i tej osoby, i tamtej. Na pewno królestwo Boże jest w niebie, na pewno jest we wnętrzu serca – ale czy tylko? Wydaje się, że musimy dzisiaj pójść o wiele głębiej, jeżeli chcemy zrozumieć, co to znaczy, że Jezus wstępuje do nieba. Wiele psalmów to prorokowało: „Wstąpił Bóg wśród radosnych okrzyków, Pan przy dźwięku trąby” (Ps 47,6); obejmuje władzę, wstępuje do nieba i rozdziela dary swoim poddanym (por. Ps 24; Ps 68,19). Jeżeli chcemy w pełni to zrozumieć, musimy iść dalej.


Kiedy Apostołowie zrozumieli tajemnicę królestwa?


Apostołom zabrało mniej więcej siedemnaście lat, zanim to zrozumieli, ale nam może pójdzie szybciej. Skąd wiemy, że zabrało im to tyle czasu? Od wniebowstąpienia Pana Jezusa mija właśnie mniej więcej siedemnaście lat, kiedy Apostołowie gromadzą się na soborze w Jerozolimie (ok. roku 50). To opisane jest w Dziejach Apostolskich, w rozdziale 15. I wtedy zabiera głos Jakub: „Posłuchajcie mnie, bracia! […] Zgadzają się z tym słowa Proroków, bo napisano: «Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje» – mówi Pan, który to sprawia” (Dz 15,13-18).


Po mniej więcej siedemnastu latach Apostoł Jakub powiedział, do braci, że teraz oglądają spełnienie tego proroctwa. Teraz widać, że przybytek Dawida, czyli dynastia Dawidowa, a więc królestwo Izraela – odbudowuje się. Jakub zrozumiał wielką tajemnicę wiary. Zobaczył, że to królestwo odbudowuje się nie tylko w niebie, ale odbudowuje się też na ziemi. Przecież Pan Jezus ogłosił: „Dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi ”. Gdzie Jakub to widzialne królestwo Boże zobaczył, że ogłosił na zjeździe Apostołów w Jerozolimie: Bracia, teraz to widzimy. Teraz zrozumieliśmy. Spełniają się obietnice i proroctwa odbudowania królestwa Izraela?


O takiej tajemnicy, którą ujrzał i zrozumiał, pisał też św. Paweł w Liście do Efezjan. Mówi tam: Możecie się przekonać o moim zrozumieniu tajemnicy Chrystusa: Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, ale mnie została dana: wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu (por. Ef 3,4-11). Paweł też zobaczył tę wielką tajemnicę wiary: odbudowywanie królestwa Izraela, przywracanie go. Zobaczył królestwo nie tylko w niebie, ale i na ziemi. I nie tylko w sercach, ale i widzialnie.


Ale gdzie Jakub, Paweł, Piotr i wszyscy inni zobaczyli to królestwo? Otóż, prawdę mówiąc, odpowiedź można było odgadnąć już po tym, co Pan Jezus powiedział na początku, chociaż Apostołom zabrało to sporo lat, aż kilkanaście. Odpowiedzi udzielił już Pan Jezus, kiedy „zapytywali go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela»?”. Wtedy Pan Jezus wcale nie powiedział, że to pytanie jest niemądre, bo nie będzie żadnego królestwa. Powiedział tylko: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile – ale królestwo będzie – które Ojciec ustalił swoją władzą” (Dz 1,6-7). I odpowiedź kryła się w tym, co powiedział dalej Pan Jezus: „[…] ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).


Tu, choć na razie trochę zawoalowana, ale kryje się odpowiedź: zobaczycie królestwo. Mało tego, wy będziecie je osobiście zaprowadzać. Myśleliście, że królestwo Izraela mieści się w Jerozolimie. Zobaczycie, że w Jerozolimie tak, ale nie tylko. Zobaczycie to królestwo w Jerozolimie, i w całej Judei – także poza Jerozolimą – i w Samarii, o której myśleliście, że tam mieszkają nieczyści poganie, i aż po krańce ziemi. Pan Jezus mówi: To będzie królestwo i to wy je będziecie zakładać, i będziecie tego świadkami aż po krańce ziemi. Tak zostanie odbudowane królestwo Izraela. I po to otrzymacie moc Ducha Świętego. Moc Ducha Świętego jest mocą do budowania królestwa, a będzie to królestwo widzialne i będziecie je zaprowadzać aż po krańce ziemi.


Kościół królestwem Bożym


Co Pan Jezus miał na myśli, stało się jasne dla Apostołów dopiero po kilkunastu latach. Wróćmy jeszcze raz do tego, co naprawdę powiedział Jakub około roku 50 w Jerozolimie, kiedy doszło do niego, że już spełniają się obietnice Jezusa co do odbudowania królestwa. Czytamy w Dziejach Apostolskich tak:


„Zabrał głos Jakub i rzekł: «Szymon opowiedział, jak Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan. Zgadzają się z tym słowa Proroków, bo napisano: ‘Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida który znajduje się w upadku’»” (Dz 15,13-18).


Odkrył, że przywrócenie królestwa Izraela i odbudowania królestwa Dawida to budowanie ludu, do którego wejdą wszystkie narody na całym świecie. Szymon opowiedział Apostołom, bo sam był tego świadkiem, że Bóg raczył sobie wybrać lud spośród pogan, że zaczął włączać do społeczności wierzących Rzymian i Greków, i Egipcjan, i Syryjczyków. I nagle Jakub zrozumiał, że o tym mówili prorocy: „Odbuduję przybytek Dawida, aby pozostali ludzie – poza Izraelem – szukali Boga i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje. To są Jego odwieczne wyroki”.


Tak wygląda proces odbudowywania i przywracania królestwa Izraela.


„Nie wasza to rzecz znać czas i chwile” – siedemnaście lat musieli czekać aż to właśnie zrozumieli, że królestwem Bożym tu na ziemi jest Kościół – Kościół Boży, który obejmuje wszystkie narody. W taki sposób Bóg przywraca swoje królestwo. Wielka tajemnica, która objawiła się Apostołom, polega także na tym, że jeżeli Bóg włączy do odnowionego królestwa Dawida takie ludy jak Syryjczyków i Greków, i Persów, i Egipcjan, to równocześnie włączy tych wszystkich Izraelitów, którzy byli rozproszeni pomiędzy tymi narodami. Wraz z narodami w nowym królestwie znajdą się także rozproszeni pomiędzy narodami Izraelici. Tak spełnią się proroctwa o odbudowaniu królestwa Dawida i w ten sposób w Kościele Bożym „Ten, co rozproszył Izraela, znów go zgromadzi” (Jr 31,10).


To jest wielka tajemnica wiary, o której mówił św. Paweł. Wróćmy znowu raz jeszcze do tekstu z Listu do Efezjan: „Możecie się przekonać – pisał Paweł – o moim zrozumieniu tajemnicy Chrystusa. Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach. Mnie została dana ta łaska: wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu” (por. Ef 3,4-11). Kiedy ten plan został ukryty? Został ukryty, kiedy królestwo Izraela, królestwo Dawida, legło w gruzach, tysiąc lat wcześniej. Został ukryty, kiedy prorocy mówili: „Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi”. Został ukryty, kiedy prorocy mówili: „Królestwo Dawida będzie odbudowane”. Wtedy ten plan został ukryty, a teraz został wydobyty na światło dzienne. Teraz możecie się przekonać, czym jest wykonanie tajemniczego planu ukrytego przed wiekami w Bogu. I tu dochodzi Paweł do sedna i mówi: „Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich” (Ef 3,10). Poprzez Kościół stanie się jawna wieloraka w przejawach mądrość Boża.


Bóg jest Królem nad całą ziemią i jest Królem nad całą historią. Ludzie, którzy myśleli, że historia jest chaotyczna, że do niczego nie prowadzi, że pełna jest tylko klęsk i nieszczęść – ludzie ci nagle zrozumieli, że jednak Bóg przez swoją Opatrzność potrafi wyprowadzić z katastrof i zła − dobro. A jednak Bóg potrafi z całego zamieszania, którego pełen był Stary Testament, wyprowadzić swoje królestwo w Kościele. To „ poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich” mądrość Boga wieloraka w swoich przejawach. To właśnie ogłaszał zdumiony i podekscytowany, może nawet oszołomiony wielością tego odkrycia Apostoł Paweł w Liście do Efezjan. Pisał: „zgodnie z planem, jaki od wieków powziął Bóg w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (w. 11).


Dlatego uroczystość Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa to równocześnie uroczystość królowania Chrystusa. Zasiadł po prawicy Boga pełnego majestatu, a zasiąść po prawicy oznacza być równym. Powiedział przecież: „Oto dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi”. Na ziemi zostanie odbudowane królestwo Izraela, i to o wiele wspanialej niż wyglądało dawne królestwo Dawida. I to wy będziecie tego świadkami. Mało tego, po to zostanie wam dany Duch Święty, byście królestwo Izraela odbudowywali, byście jak Apostoł Jakub ze zdziwieniem odkrywali: Z tym się zgadzają słowa Proroków, którzy mówili, że „Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi”!


To właśnie dlatego Kościół Boży ma być Kościołem jednym, tak jak królestwo Izraela było jednym królestwem. Kiedy dawne królestwo Izraela się rozdzieliło na królestwo Judy i królestwo Efraima, tj. Samarii, był to podział, rozłam – nieszczęście opłakiwane przez proroków Boga. Tak jak dom Dawida jest jeden, tak i Kościół powinien być jeden.


Kościół ma być Kościołem jednym i powszechnym –rozpowszechnionym aż po krańce ziemi. Jezus posłał uczniów: Budujcie to królestwo. Po to otrzymujecie Ducha Świętego tu, gdzie jesteście, w Jerozolimie, ale potem także w reszcie Judei, a potem także w odstępczej Samarii, a potem aż po krańce ziemi. Nowym królestwem, odbudowanym królestwem Dawida i domem Izraela, jest Kościół: jest jeden i powszechny.


Jest też Kościołem świętym – przede wszystkim świętością Boga, tą świętością, którą Bóg wlewa w Kościół – nazywamy to łaska uświęcającą. Stąd ta nazwa „uświęcająca”, bo uświęca, daje Bożą świętość na tyle, na ile człowiek zechce otworzyć na nią swoje serce.


Jest Kościołem jednym, powszechnym, świętym i apostolskim. Dlaczegóż to Pan Jezus wybrał dwunastu Apostołów? Dlaczegóż to, jak zabrakło jednego, Judasza, natychmiast dołączono zastępcę, żeby dalej było dwunastu? To znak, że Kościół jest nowym królestwem Izraela. Tak jak tamto dawne królestwo składało się z dwunastu pokoleń, tak to nowe królestwo Kościoła opiera się na dwunastu Apostołach: „a na fundamentach Miasta Świętego wypisane są imiona dwunastu Apostołów Baranka” (Ap 21,14).


Kościół jest jeden, powszechny, święty i apostolski.


Teraz widzę, że nie miałem racji, kiedy się dziwiłem pytaniu Apostołów: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Teraz widzę, że się myliłem, mniemając, że oni nie zrozumieli, o co chodziło Panu Jezusowi. Oni dobrze zrozumieli. To ja nie zrozumiałem, o co chodziło Panu Jezusowi. Oni zrozumieli dobrze, bo o tym przez czterdzieści dni Pan Jezus z nimi rozmawiał: „ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym”. Mówił tylko: To nie do was należą czasy i chwile. Do was natomiast należy otworzenie serc na moc Ducha Świętego. Zstąpi na was Duch Święty i otrzymacie Jego moc. Będziecie Moimi świadkami w Jerozolimie, w Judei, w Samarii i aż po krańce ziemi, i w ten sposób zobaczycie, jak na waszych oczach Bóg nie przez słowo, ale przez czyn odpowie na wasze pytanie: „Czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Nie przez słowa, ale przez czyn Bóg odpowie, zakładając i budując tu na ziemi jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Amen.

[2005]