Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odnowa charyzmatyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odnowa charyzmatyczna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 stycznia 2020

Dar języków: gaworzenie jak dzieci? Zaglądamy do św. Tomasza z Akwinu

bp Andrzej Siemieniewski



Wstęp

Arcyciekawy temat dla naszej polskiej Odnowy w Duchu Świętym: czy św. Tomasz z Akwinu (1225-1274) pisał dawno temu o Chrzcie w Duchu Świętym? A o modlitwie w językach? A jeśli pisał, to czy myślał na ten temat to samo, co my? Jeśli ktoś pasjonuje się takimi pytaniami, to w grudniu 2019 roku mógł przeczytać w artykule Na językach w tygodniku "Gość Niedzielny":

"Św. Tomasz przeprowadził cały namysł teoretyczny, teologiczny nad darem języków. Do czego doszedł? Stwierdził, że dar języków to modlitwa niemowlęcia, pierwszy etap. To jest modlitwa niemowlęcia, dlatego też nie ma tam żadnego języka. Są to dźwięki jak gaworzenie dziecka… Dlatego też dar języków jest punktem wyjścia, początkiem rozwoju" (Jakimowicz 2019).

Artykuł odsyłał zaciekawionego czytelnika do pism samego słynnego doktora Kościoła, św. Tomasza z XIII wieku. Na szczęście, nie doradzono nam wertowania dziesiątków tomów jego łacińskich dzieł: "Przed rokiem nie było odpowiednich narzędzi (niewielu sięgnie przecież po Summa Theologiae).

Dziś jednak z łatwością można odesłać oponentów do pism Akwinaty" (tamże). Ten pomocniczy materiał wspomniany w artykule to książka o. dra Tomasza Gałuszki OP, historyka średniowiecza i jednocześnie znawcy teologii św. Tomasza: Odnowa w łasce: teologia charyzmatów św. Tomasza z Akwinu (Kraków 2018).

Zgodnie z zachętą autora artykułu zrobiłem właśnie to: zagłębiłem się w pouczający tekst o. Gałuszki, zajrzałem do wszystkich przypisów i douczałem się w zakresie myśli św. Tomasza na temat charyzmatów. Przekonałem się, że książkę o. Gałuszki warto przestudiować, że znajdzie się tam mnóstwo bardzo pożytecznych refleksji słynnego średniowiecznego teologa pomagających nam lepiej usytuować naszą współczesną Odnowę charyzmatyczną na fundamencie solidnej teologii i Tradycji katolickiej. Z obfitego bogactwa książki jeden wątek wydał mi się jednak dyskusyjny i wymagający debaty. Do debaty więc niniejszym przystępuję.

1. Luźny wywiad i rygorystyczny traktat 
 
Czy rzeczywiście lektura książki Odnowa w łasce sprawi, że na każdej jej stronicy spotkamy się z relacją z pism Akwinaty? Wszystko to zależy od jej rodzaju literackiego. Teolog może przecież napisać uczony traktat, gdzie każda teza udokumentowana jest przypisem odsyłającym do stosownego cytatu lub precyzyjnym rozumowaniem wywodzącym myśl z tekstu św. Tomasza. Może też napisać swobodne rozważania, gdzie materiał z tekstu źródłowego jest kanwą do snucia własnych, dyskusyjnych opinii. Może wreszcie miejscami połączyć traktat z rozważaniem, a wtedy bywa trudniej rozeznać się w stopniu niezawodności źródłowej danego fragmentu jego pracy.

Książka Odnowa w łasce składa się ewidentnie z dwóch bardzo różnych części. Część pierwsza sprawia wrażenie rygorystycznego traktatu, wyposażonego w imponującą ilość łacińskiej terminologii oraz przypisów. Druga z nich to wywiad z dziennikarzem, siłą rzeczy jest to materiał w stylu luźniejszym i konwersacyjnym. Taka struktura ma spore zalety: podsumowanie całości w wywiadzie ułatwia czytelnikowi przezwyciężenie zrozumiałego lęku przed kontaktem z teologią wielkiego doktora Kościoła, św. Tomasza. Ale ma też swoje wady. Wydaje się bowiem, że część stylu konwersacyjnego, z natury nie wymagającego rygorystycznej dokumentacji, autor przeniósł na pewne drobne partie swojego teologicznego traktatu.

Tu potrzebne jest pewne uściślenie. Poniższe uwagi nie dotyczą całości wnikliwego studium o. T. Gałuszki na temat Tomaszowej teologii posłania Osób Bożych. Nie dotyczą też całości jego refleksji o wylaniu Ducha Świętego ujętej w terminologii odnowy w łasce. Dotyczą bardzo wąskiego aspektu, właściwie tylko skromnego wycinka, szczególnie jednak interesującego uczestników wspólnot Odnowy Charyzmatycznej. Chodzi mi o możliwość lepszego zrozumienia przy pomocy terminologii św. Tomasza zagadnienia daru języków. Jest to zresztą ten sam wątek, który został podkreślony w artykule M. Jakimowicza w "Gościu Niedzielnym". Po tym uściśleniu przystąpmy już teraz do dzieła.

2. Trzy tezy o językach 
 
Środowisko charyzmatyczne z zainteresowaniem przyjęło to, co w książce o. Tomasza Gałuszki dotyczyło daru języków (glosolalii). Jak wspomniałem wcześniej, z wdzięcznością przyjmuję udostępnienie nam przez o. Gałuszkę tak wielu tekstów św. Tomasza na ten temat. Możemy tam jednak znaleźć trzy intrygujące tezy autora książki, które wydają mi się dyskusyjne. Odnoszą się one raczej do modlitewnej wersji języków niż do daru języków używanego w głoszeniu Ewangelii. I właśnie dlatego współcześni członkowie charyzmatycznych wspólnot zwrócili na to szczególną uwagę, gdyż dar języków kojarzy się dziś zdecydowanie najczęściej z modlitwą w językach. A to te trzy tezy:

1) "Według Tomasza, dar języków w sensie ścisłym jako charyzmat jest wypowiadaniem na głos przez człowieka pewnych niezrozumiałych dla niego dźwięków, przypominających mowę ludzką" (s. 157). Dlatego "św. Tomasz […] stwierdził: nie ma tam żadnego języka. Są to dźwięki jak… gaworzenie dziecka" (s. 253).
2) "Wierzący, posługujący się wyłącznie darem języków, jest jak niemowlę (s. 162); św. Tomasz […] stwierdził, że dar języków to […] jest modlitwa niemowlęcia" (s. 253).
3) "Dar języków w życiu wierzącego jest pierwszym i naturalnym etapem wzrastania w relacji z Bogiem" (s. 163).

Każda z tych tez opatrzona jest w książce przypisami, zwykle odsyłającymi do łacińskich dzieł Tomasza z Akwinu. Na pierwszy rzut oka wygląda więc na to, że rzeczywiście zostaliśmy "odesłani do pism Akwinaty" i możemy poznać oryginalne nauczanie tego doktora Kościoła na temat daru języków.

Tu ważne uściślenie: nie chodzi o to, czy nasza dzisiejsza Odnowa Charyzmatyczna zgadza się z wymienionymi wyżej tezami (jestem aktywnym członkiem Odnowy w Duchu Świętym od 30 lat i wiem, że często rozumie się u nas dar języków w tym właśnie duchu). Nie chodzi też o to, czy to rozumienie jest słuszne, czy też nie (widzę w naszej Odnowie, że wiele osób tak właśnie się modli - i jest to autentyczna i szczera modlitwa). Nie chodzi też o to, że tak właśnie uważa o. Tomasz Gałuszka (skoro miliony charyzmatyków tak dzisiaj myśli, to czemu nie miałby myśleć tak współczesny dominikański teolog). Tymi zagadnieniami nie zajmuję się w niniejszym tekście.

Chodzi tu o coś innego: problemem jest, czy tak nauczał o darze języków św. Tomasz z Akwinu, czy ten wielki średniowieczny teolog rzeczywiście doszedł do takich wniosków w swoich dziełach? Myślę, że nie: że nic nie wskazuje na to, abyśmy nasze dzisiejsze rozumienie daru języków mogli wspierać autorytetem św. Tomasza. Musimy poszukać innych autorytetów.

2.1. Gaworzenie, a nie język? 
 
Zacznijmy od tezy pierwszej: "dar języków w sensie ścisłym jako charyzmat jest wypowiadaniem niezrozumiałych dźwięków, przypominających mowę ludzką". W konsekwencji "nie ma tam żadnego języka; są to dźwięki jak… gaworzenie" (s. 253).

Sięgnijmy teraz po komentarz św. Tomasza do 1 listu do Koryntian, do miejsca omawiającego rozdział 14 (to tam właśnie Apostoł napisał wiele o darze języków i o kilku sposobach jego przejawiania się). Tomasz zapowiada tam definicję daru języków na początku wykładu o 1 Kor 14, pyta więc: "czym jest mówienie językami" [quid sit loqui linguis] (In I Cor., XIV 1 [812]). Na pytanie odpowiada kilka stron dalej:

"Ponieważ niewielu było we wczesnym Kościele wyznaczonych do głoszenia wiary po świecie, to Pan uzdolnił ich do zwiastowania słowa większej liczbie ludzi dając im dar języków [donum linguarum], za pomocą którego mogli głosić wszystkim. A nie było tak, że mówili jednym językiem i byli rozumiani przez wszystkich (jak niektórzy sądzą), ale mówili językami różnych narodów [linguis diversarum gentium]" (In I Cor., XIV 1 [814]).

O takiej postaci daru języków pisze: "wielu otrzymywało ten dar [hoc donum] we wczesnym Kościele" oraz "Koryntianie bardziej pożądali tego daru [illud donum] niż daru proroctwa" (In I Cor., XIV 1 [814]). Św. Tomasz wyjaśnia nam więc, jak rozumie dar języków w postaci omawianej przez św. Pawła w pierwszym liście do Koryntian.

Po zaznajomieniu się z tą autentyczną definicją Akwinaty czeka nas teraz zadanie trudniejsze, gdyż musimy wziąć pod uwagę aż trzy sytuacje, w których w Biblii występuje dar języków: dar języków w bezpośredniej służbie ewangelizacji; dar języków w pośredniej służbie ewangelizacji - za pomocą tłumaczenia; dar języków w służbie modlitwy osobistej lub publicznej.

- dar języków w bezpośredniej służbie ewangelizacji
Św. Tomasz prezentuje nam więc najpierw sytuację, w której dar języków miał umożliwiać głoszenie kazań do ludzi obcego języka:

"Skoro tak niewielu było ustanowionych we wczesnym Kościele do głoszenia wiary w Chrystusa po całym świecie, to Pan dał niektórym umiejętność głoszenia słowa większej liczbie ludzi dając im dar języków [donum linguarum], aby mogli głosić [praedicarent] wszystkim" (In I Cor., XIV 1 [814]).

Przy omawianiu tej wersji daru języków Akwinata w oczywisty sposób podkreśla, że jego skutkiem jest mówienie w nieznanym, niewyuczonym języku jakiegoś obcego ludu. Słuchacze bez żadnej pomocy rozumieją to, co głosiciele mówią do nich "w językach". Tak właśnie stało się w dzień Pięćdziesiątnicy, kiedy to obecni mówili: "Jakże każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty?" (Dz 2, 8). Do tej sytuacji na pewno nie pasują słowa: "nie ma tu żadnego języka" albo "są to dźwięki przypominające mowę ludzką", gdyż tak naprawdę są to "dźwięki jak gaworzenie". Na tym etapie mamy do czynienia z zupełnie innym wyobrażeniem św. Tomasza o darze języków: cudowne przemawianie w autentycznym języku ludzkim, który nie został poznany przez proces uczenia się; został udzielony przez charyzmat Ducha Świętego.

- dar języków w służbie pośredniej - za pomocą tłumaczenia
Ale w Biblii dar języków może też występować w innej formie. Oto mówca przemawia w obcym języku (który on sam może rozumieć, ale może też nie rozumieć) - i okazuje się, że słuchacze też go nie rozumieją. Taka sytuacja miała miejsce w Koryncie i jest wspomniana przez św. Pawła. Św. Tomasz relacjonuje to w swoim komentarzu następującymi słowami:

"Kiedy Apostoł wspomina tutaj mówienie w języku [loqui lingua], ma na myśli język nieznany [lingua ignota] i nietłumaczony [non explanata]: jak na przykład ktoś mówiłby po niemiecku do Francuza bez tłumacza. Wtedy właśnie mówi w języku [loquitur lingua]. Dlatego właśnie każda wypowiedź [locutio] niezrozumiała i nie tłumaczona, jakakolwiek by była, jest słusznie nazywana mówieniem językiem [loqui lingua]" (In I Cor., XIV 1 [814]).

Św. Tomasz przypomina dalej, że Apostoł podał przykład samego siebie mówiącego językami: "Przypuśćmy bracia, że przychodząc, będę mówił językami" (1 Kor 14,6). Akwinata wyjaśnia dalej swoje rozumienie tego fenomenu lingwistycznego: "Można to zrozumieć na dwa sposoby: albo jako nieznany język, albo jakiś niezrozumiały znak [vel linguis ignotis, vel, ad litteram, quibuscumque signis non intellectis]" (In I Cor., XIV 2 [824]). Co to może być niezrozumiały znak? Akwinata ilustrował to wcześniej takim przykładem: "Faraon, chociaż ujrzał kłosy i krowy, które oznaczały przyszłe wydarzenia, nie rozumiał ich, dlatego nie jest nazywany prorokiem" (In I Cor., XIV 1 [812]). Nieco później zaś zacytował taką oto opinię: "w Starym Testamencie Bóg przemawiał do narodu żydowskiego przez języki, to jest przez obrazy [per linguas, id est per figuras]" (In I Cor., XIV 4 [858]); wspomniał też przemawianie "w innych językach, to jest niejasno, przez przypowieści (In I Cor., XIV 4 [858]). Takich miejsc jest w dziele Tomasza więcej, podajmy więc jeszcze kolejne przykłady: słowa "wszyscy poczną korzystać z daru języków [loquantur linguis] (1 Kor 14, 23)" oznaczają, że będą mówić "albo w językach obcych, albo o rzeczach nieznanych i niejasnych [extraneis, vel loquantur ignota et obscura]", ich mowa będzie w tym sensie "pełna zamieszania [confuse loquuntur]" (In I Cor., XIV 5 [860]). Kiedy czytamy w 1 Kor 14 "jeśli korzysta ktoś z daru języków (1 Kor 14,27)", ma to znaczyć, że mówi o wizjach i snach [dicat visiones vel somnia]" (In I Cor., XIV 6 [870]).

Dochodzimy do wniosku, że do sytuacji używania daru języku w głoszeniu lub nauczaniu, ale za pomocą tłumaczenia, również nie pasują stwierdzenia: "nie ma tu żadnego języka", "są to dźwięki przypominające mowę ludzką", tak naprawdę to tylko "dźwięki jak gaworzenie". Także tu mamy do czynienia z wyobrażeniem św. Tomasza o darze języków jako pełnym treści orędziu w konkretnym języku jakiejś grupy etnicznej. Język ten może być trudnym (albo niemożliwym) do zrozumienia z powodu braku kompetencji językowych. Nie jest to jednak gaworzenie przypominające tylko artykułowaną mowę ludzką.

Omówiliśmy na razie dar języków na przykładzie dwóch biblijnych sytuacji: w bezpośredniej służbie ewangelizacji oraz w pośredniej służbie ewangelizacji - za pomocą tłumaczenia. Te dwa przykłady pokazują nam problem z podaną w książce o. Tomasza Gałuszki definicją charyzmatu daru języków: "dar języków w sensie ścisłym jako charyzmat jest wypowiadaniem niezrozumiałych dla niego dźwięków, przypominających mowę ludzką" [s. 157] łącznie z wyjaśnieniem - "nie ma tam żadnego języka; są to dźwięki jak… gaworzenie" dziecka [s. 253]. Ta definicja i wyjaśnienie nie pasują do wymienionych dwóch sposobów manifestowania się daru języków. Pasuje do nich natomiast prawdziwa definicja daru języków zaczerpnięta z komentarza spisanego przez św. Tomasza. Słowa Akwinaty brzmią tak:

"'Innemu dany jest dar języków [genera linguarum]' (por. 1 Kor 12,10), mianowicie aby mogli mówić w różnych językach [loqui diversis linguis], aby byli zrozumiani przez wszystkich, jak to mówi się o Apostołach, że 'mówili rozmaitymi językami [loquebantur variis linguis]' (Dz 2,4)" (In I Cor., XII 2 [729]).

Ale jest i trzeci rodzaj manifestowania się biblijnego daru języków. Św. Tomasz wprowadza go takimi słowami: "Po pierwsze dar języków może być używany w napominaniu lub głoszeniu, a po drugie - może być używany w modlitwie [in orando]. Języki służą do tych dwóch celów [ad haec enim duo est usus linguae] (In I Cor., XIV 1 [807]). Istnieje więc zastosowanie daru języków w modlitwie: więc może sugestie dotyczące gaworzenia w dźwiękach jedynie przypominających mowę ludzką dadzą się zastosować przynajmniej tutaj? Sprawdźmy.

- dar języków w służbie modlitwy
W Biblii jest wspomniana i taka opcja: "Ten, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu. Nikt go nie słyszy, a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne" (1 Kor 14, 2). Akwinata zauważa z całą słusznością, że wyrażenie "nikt go nie słyszy" ma znaczyć "nikt go nie rozumie" (In I Cor., XIV 1 [817]). Taka forma daru języków, jak podkreśla św. Tomasz, może też być używana w modlitwie prywatnej, a więc można samemu modlić się w językach (por. "modlę się pod wpływem daru języków", 1 Kor 14,14). Co ważne, taka modlitwa może być niezrozumiała także dla samego modlącego się: "Jeśli ktoś korzysta z daru języków, niech się modli, aby potrafił to wytłumaczyć" (1 Kor 14,13). W tym przypadku mówienie językami, czy modlitwa językami, jest nierozumiana ani przez mówcę, ani przez ewentualnych słuchaczy. Ale czy jest to jakiś język, czy też może tylko coś, co ludzką mowę jedynie przypomina? Św. Tomasz udziela jasnej odpowiedzi poprzez pewien przykład:

"Jeśli w modlitwie prywatnej ktoś niewtajemniczony odmawia swoje własne modlitwy, mówiąc jakiś psalm albo Ojcze nasz, ale nie rozumie tego, co mówi, ten modli się językiem [iste orat lingua], niezależnie od tego, czy modli się słowami podsuniętymi mu przez Ducha Świętego czy po prostu słowami kogoś innego. A jeśli inny człowiek modli się i rozumie to, co mówi, ten prawdziwie zarówno modli się jak i prorokuje" (In I Cor., XIV 3 [837]).

Recytowanie słów psalmu czy też modlitwy Ojcze nasz w obcym, nieznanym sobie języku, to też nie jest gaworzenie, o którym można by powiedzieć: "tam nie ma żadnego języka". Język tam jest, jak najbardziej, tyle że niezrozumiały dla mówiącego.

Kolejna wersja przejawiania się daru języków, pisze św. Tomasz, to publiczna modlitwa w językach: ktoś głośno modli się w językach i może się zdarzyć, że obecni na zgromadzeniu tego nie rozumieją. Jaki przykład przytacza św. Tomasz dla wyjaśnienia tej sytuacji? Odwołuje się do porównania ze swoimi czasami: "W modlitwie publicznej, to jest gdy ksiądz modli się publicznie, czasem mówi coś nie rozumiejąc, a czasem - rozumiejąc" (In I Cor., XIV 3 [837]). Przykład jest oczywisty dla czytelnika z czasów Akwinaty: liturgiczne modlitwy po łacinie mogły być niezrozumiałe nawet dla celebransa.

Psalm albo modlitwa Ojcze nasz czy też liturgia po łacinie to nie są dźwięki tylko przypominające mowę ludzką. Nawet jeśli wypowiada te teksty ktoś, kto ich nie rozumie, to i tak nie są gaworzeniem, ale są prawdziwym ludzkim językiem.

Dokonaliśmy niniejszym przeglądu trzech typów modlitwy językami w opisie św. Tomasza z jego Komentarza do pierwszego listu św. Pawła do Koryntian. We wszystkich trzech przypadkach Akwinata wyraźnie rozumie dar języków jako wypowiadanie zdań w jakimś istniejącym języku ludzkim. Zdania te mogą być zrozumiałe dla słuchaczy od razu (Dz 2), mogą być rozumiane dopiero po ich tłumaczeniu (1 Kor 14), mogą też pozostać w ogóle niezrozumiane (w przypadku osobistej modlitwy językami). Niezrozumienie może brać się z dwóch powodów: albo język sam w sobie jest niezrozumiały (jak niemiecki dla Francuza), albo słowa są wprawdzie zrozumiałe, ale opisują jakiś znak proroczy o niezrozumiałym znaczeniu. Ale zawsze pozostają słowami zaczerpniętymi z jakiejś ludzkiej mowy. Nie są jak gaworzenie niemowlęcia. Są jak artykułowana mowa w nieznanym języku.

*** 
A co z przypisami w książce o. T. Gałuszki? Czy nie znajdziemy tam wypowiedzi św. Tomasza o tym, że efekt dźwiękowy daru języków tylko przypomina ludzką mowę, że nie ma tam żadnego języka, że jest to tylko gaworzenie? Tu właśnie jest problem: przytaczane teksty Tomasza o niczym takim nie mówią. Oczywiście jest możliwe, że są takie wypowiedzi Akwinaty w jakichś innych miejscach jego nader obszernego dzieła, ale na stosowne referencje musimy dopiero poczekać. Jeśli istnieją: bardzo o nie prosimy o. Tomasza!

2.2. Św. Tomasz stwierdził, że dar języków to modlitwa niemowlęcia 
 
Czas na tezę drugą: "św. Tomasz […] stwierdził, że dar języków to […] jest modlitwa niemowlęcia (s. 253). W książce o. Gałuszki rzeczywiście znajdujemy takie zdanie: "Wierzący, posługujący się wyłącznie darem języków, jest jak niemowlę" (s. 162). Jest też stosowny przypis do dzieła doktora Kościoła: In I Cor., XIV 1.4 [852]. Zajrzyjmy tam więc. Okazuje się jednak, że nie chodzi tu o to, jakoby modlitwa w językach miała nas upodobnić do gaworzących dzieci wchodzących w swej prostocie do Królestwa.

Nie, chodzi tu o nietłumaczoną modlitwę w językach wobec nic nierozumiejących słuchaczy. Według Tomasza (i oczywiście wcześniej według św. Pawła) to nie jest prosta modlitwa szczerego niemowlęcia. To jest dziecinada. Miłym Bogu niemowlęciem trzeba stać się na inny sposób: nie myśląc o rzeczach złych. Nieco dłuższy wywód Tomasza wygląda tak:

"Apostoł zdaje się usuwać wymówkę tych, którzy uczą rzeczy prostackich i powierzchownych [rudia et superficialia], jakby chcąc pokazać że żyją w prostocie nie troszcząc się o przerastające ich zawiłości. Dlatego też odwołują się do słów Pana z Ewangelii Mateusza: 'Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak małe dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego' (Mt 18,3). Ale Apostoł to odrzuca [sed hoc apostolus excludit], kiedy mówi: 'nie bądźcie dziećmi w waszym myśleniu', czyli: 'nie mówcie i nie uczcie rzeczy dziecinnych, bezużytecznych i głupich [puerilia et inutilia et stulta]" (In I Cor., XIV 4 [852]).

A co z gaworzeniem jak dzieci? Czy nic o nim nie mówi św. Tomasz w swoim komentarzu do 1 Kor? Owszem, ale bez związku z modlitwą w językach. Akwinata cytuje słowa Pawła: "Gdy byłem jak dziecko, mówiłem jak dziecko" (1 Kor 13, 11). I komentuje to tak: Apostoł podkreśla tu niedoskonały stan młodego cielesnego wieku, kiedy mówi się jak dziecko, to znaczy gaworząc [scilicet balbutiendo] (In I Cor., XIII 3 [797)]. Takie "gaworzenie" to nie jakiś charyzmatyczny dar Ducha Świętego, ale - jak pisze Tomasz - "naturalny brak mowy u dzieci" [propter naturalem defectum locutionis] (In I Cor., XIII 3 [797]). Komentując dalej ten sam fragment pisze św. Tomasz, że można porównać mowę dorosłego do gaworzenia dziecka, ale nie wtedy, gdy modli się w językach, tylko wtedy, gdy dorosły wygaduje głupstwa [ut parvulus loquitur, qui vana loquitur] (In I Cor., XIII 3 [797]). Podobnie, jeśli dorosły "mówi jak dziecko" to nie wtedy, gdy modli się w językach, ale "bezmyślnie albo coś akceptując, albo odrzucając" (In I Cor., XIII 3 [797]).

W pewnym miejscu swojego komentarza św. Tomasz porównuje dar języków do "mówienia jak dziecko". W jakim kontekście i w jakim sensie? Komentując 1 Kor 13,11 pisze dalej:

"Słowa 'mówiłem jak dziecko' można odnieść do daru języków [ad donum linguarum],
'myślałem jak dziecko' - do daru proroctwa [ad donum prophetiae],
a 'rozumowałem jak dziecko' - do daru wiedzy" [ad donum scientiae] (In I Cor., XIII 3 [797]).

Dar języków jest więc podobny do mowy dziecka tylko w tym samym sensie, jak dar proroctwa jest podobny do myślenia jak dziecko, a dar wiedzy do rozumowania dziecka: wszystkie te trzy charyzmatyczne dary przeminą w doskonałości przyszłej chwały zbawienia wiecznego, podobnie jak tu na ziemi zachowania dziecka przemijają, kiedy ono wzrasta ku doskonałości osoby dorosłej. Aspektem "dziecięctwa" jest aspekt przemijalności, a nie wygłaszanie dźwięków gaworzenia przypominających tylko mowę ludzką.

2.3. "Dar języków w życiu wierzącego jest pierwszym i naturalnym etapem wzrastania w relacji z Bogiem" 
 
I tak dotarliśmy do tezy trzeciej mówiącej o tym, że dar języków miałby być według św. Tomasza pierwszym i naturalnym etapem naszego wzrastania (s. 163). Wydaje się to jednak wysoce nieprawdopodobne. Dlaczego? Czytamy przecież w książce o. Gałuszki, że św. Tomasz uważał, że za jego czasów ten dar już nie działał, że nie był potrzebny, że dotyczył tylko Kościoła pierwszych wieków:

"Dominikanin oczywiście bronił tezy o istnieniu daru języków w czasach apostolskich, natomiast co do czasów mu współczesnych ograniczył się jedynie do przywołania słów św. Augustyna: „Obecnie też przyjmujemy Ducha Świętego, nikt jednak nie mówi językami wszystkich narodów. Dlaczego? Bo już sam Kościół, mówi w językach wszystkich narodów” (s. 166).

Są takie miejsca, gdzie być może św. Tomasz sugeruje, że ten dar mógłby pojawić się i w późniejszych wiekach, ale jako wyjątkowy i rzadki cud. Jakże więc "pierwszym i naturalnym etapem wzrastania" chrześcijańskiego mógłby być w ocenie św. Tomasza dar, który w jego własnej opinii od tysiąca lat był prawie nieobecny w powszechnym doświadczeniu chrześcijańskim? Musiałoby to oznaczać, że przez tysiąc lat prawie wszyscy chrześcijanie pozbawieni byli pierwszego, naturalnego etapu duchowego wzrastania. Nie wydaje się to specjalnie prawdopodobne.

3. Jakby ósmy sakrament 

Na koniec zaś przytoczmy jeszcze jedną tezę z książki o. Tomasza: "Myślę, że odnowa w łasce, wylanie Ducha Świętego za kilkaset lat zajmie głowę teologów, a może nawet Kościół pójdzie krok dalej i przygotuje piękny, acz prosty obrzęd, jakby ósmy sakrament" (s. 253). Wprawdzie opinia ta jest jedynie osobistym zdaniem współczesnego teologa i dominikanina, ale i tak jest na tyle intrygująca, że może stanowić zakończenie niniejszej refleksji i jednocześnie zachętę do dalszej dyskusji.

Bibliografia 

(1) St. Thomas Aquinas: Commentary 
On the First Epistle to the Corinthians, by St. Thomas Aquinas | Sold by: Amazon Digital Services LLC, Edition.
(2) Sancti Thomae de Aquino, Super I Epistolam B. Pauli ad Corinthios lectura, a capite XI ad caput XVI, Reportatio vulgata, http://www.corpusthomisticum.org/c1v.html#87673.
(3) Commentaire de la première épître de saint Paul aux Corinthiens, Par Saint Thomas d’Aquin Docteur de l'Eglise catholique, Edition Louis Vivès, 1870, Traduction par l'Abbé Bralé, Reprise et corrigée par Charles Duyck, janvier 2009, Deuxième édition numérique, http://docteurangelique.free.fr, 2009, Les œuvres complètes de saint Thomas d'Aquin, Edition Louis Vivès, 1870, Traduction par l'Abbé Bralé, Reprise et corrigée par Charles Duyck, janvier 2009.
(4) Gałuszka, Tomasz OP. 2018. Odnowa w łasce: teologia charyzmatów św. Tomasza z Akwinu. Kraków: Wydawnictwo Esprit; rozmowę Niewidzialne posłania - widzialne znaki przeprowadził Marcin Jakimowicz.
(5) Jakimowicz, Marcin. Na językach, "Gość Niedzielny" 11(XII), dostęp 2019.12.11, https://www.gosc.pl/doc/6033300.Na-jezykach.


poniedziałek, 3 grudnia 2018

Posługa charyzmatami we wspólnotach i parafii: model biblijny


bp Andrzej Siemieniewski

 

Posługa charyzmatami we wspólnotach i parafii: model biblijny

 

1. Wstęp

We współczesnej refleksji eklezjologicznej coraz wyraźniej pojawia się pragnienie powrotu do praktyk Kościoła Nowego Testamentu, zwłaszcza opisanego w Dziejach Apostolskich. Jedni szukają przy tym tego, co może potwierdzić płynący od Chrystusa autorytet hierarchii. Jest przecież w tekście Dziejów wyraźna linia idąca od Pana Jezusa, poprzez urząd dwunastu Apostołów z Piotrowym prymatem, aż do pasterzy ustanowionych przez apostolskie grono. Inni z kolei dostrzegają raczej te elementy, które od hierarchicznego schematu zdają się odbiegać. W tekście Biblii dostrzega się wtedy bardziej charyzmaty (uzdrowienia, proroctwa, mówienie językami) niż urząd. Niekiedy przeciwstawia się te dwa punkty widzenia jako rywalizujące ze sobą. Tymczasem w Nowym Testamencie jest i jedno i drugie. Czy jest więc możliwa taka lektura Pisma św., która obejmie obie części? A przy tym pomoże dzisiejszemu katolikowi przyjąć ten obraz Kościoła, który został nam darowany przez samego Boga, przez Jezusa Chrystusa - za pośrednictwem Apostołów i animowanej przez nich kościelnej społeczności?

W biblijnym liście do wspólnoty w Efezie prawda o Kościele została ujęta w taki sposób: "Jesteście domownikami Boga, zbudowani na fundamencie Apostołów i proroków" (Ef 2, 19-20). Jest tu akcent hierarchiczny: apostolski fundament wspólnoty uczniów Jezusa. Ale jest też akcent charyzmatyczny: prorocy wymienieni są obok Apostołów jako ci, którzy współtworzą podstawy Kościoła. Oba elementy harmonijnie współdziałają, gdyż oba są Bożym darem dla Kościoła. W odczuciu współczesnego chrześcijanina widać tu raczej pewne napięcie: Apostołowie tworzyli ściśle określone i zwarte grono, do którego przystęp był możliwy tylko przez formalne dołączenie (wybór Macieja, por. Dz 1,  21-26). Tymczasem sfera prorokowania kojarzy nam się raczej z frazą "Duch wieje tam, gdzie chce" (J 3, 8). Czy można łatwo pogodzić jedno z drugim?

           

2. Kościelny 'dualizm'

Kościół jest i taki, i taki. Ma trwałe struktury i niezmienne instytucje, ma też ruchy i historyczne fale duchowej odnowy. Rozważany z jednej strony polega na skutecznym i owocnym działaniu ciągłych struktur i tradycyjnych instytucji. A widziany z drugiej strony - objawia się przez wciąż nowe fale poruszeń Ducha Świętego[1]. Kościelne posługi są wyrazem potrzeby obu wymiarów chrześcijańskiej społeczeności.

 

"[Chrystus] ustanowił jednych apostołami, innych prorokami,

innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami 

dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi,

celem budowania Ciała Chrystusowego" (Ef 4, 11).

 

Rozeznana przez Apostołów i proroków droga ewangelizacji wśród innych narodów przyniosła powstawanie coraz to nowych wspólnot uczniów. A wspólnoty te potrzebowały pasterzy (Dz 13, 23) i nauczycieli (Dz 13, 1). Tak powstałe kościoły lokalne nie istniały jednak same dla siebie. Jednym z celów ich powstania było doprowadzenie nowych chrześcijan do dojrzałości. A dowodem i znakiem dojrzałej wspólnoty była zdolność do wysyłania na misję ewangelistów (Dz 13, 2).

Nawet w późniejszym o całe dziesięciolecia tekście księgi Apokalipsy wspólnota Kościoła jawi się jako wyposażona w dwojaką posługę apostolską i proroczą: "Wesel się, niebo, i święci, apostołowie, prorocy, bo Bóg rozsądził waszą sprawę" (por. Ap 18, 20). Święci - to w języku Nowego Testamentu po prostu chrześcijanie. A chrześcijańskiej wspólnocie uczniów posługują kontynuatorzy misji Dwunastu wybranych przez Jezusa (Apostołowie) oraz innego rodzaju pełni ducha zwiastuni Bożych tajemnic (prorocy)[2]

 

3. Pięcioraka posługa Ef 4, 11-12 w świetle Dziejów Apostolskich

Warto od razu przyjąć pewną roboczą tezę: Ef 4, 11-12 to nie tylko postulat do realizacji w przyszłości; to także sprawozdanie ze znanego już Efezjanom stanu rzeczy. Co to oznacza? Że kolejność wyliczania wspomnianych tu kościelnych posług może odzwierciedlać faktyczną sekwencję objawiania się tajemnicy Kościoła mieszkańcom Efezu, znaną z ich własnego doświadczenia. Dlatego zatrzymamy się nieco dłużej przy tym tekście.

Pismo św. faktycznie podaje nam liczne relacje o tym, jak Efezjanie po swoim nawróceniu na chrześcijaństwo mieli najpierw okazję poznać treść słowa 'Apostoł' przez swoje spotkanie ze św. Pawłem; pojęcie 'ewangelisty' było im znane z życiowej praktyki po spotkaniu z Apollosem; odkrywany przez nich 'nauczyciel' miał oblicze Akwili i Pryscylli (a także znowu Pawła); wreszcie - określenia "pasterz" i "prorok" stały im się bliskie i znajome przez ich własną kościelną codzienność.

Zapytajmy więc biblijnych tekstów, do jakiego doświadczenia Efezjan mógł odwoływać się Apostoł Paweł wymieniając owych pięć posług. Okaże się wtedy, że trzeba zacząć od Pana Jezusa, gdyż to On - uprzedzając wszystkie dary obecne później w Kościele - sam posiadał je w sobie w największej obfitości[3].

Przypomnijmy sobie: "[Chrystus] ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami". Po raz pierwszy tych pięć wymiarów posługi wypełniło się w samym Jezusie. Jeśli potem Zmartwychwstały Chrystus udziela innym tych posług, to tylko dlatego, aby kontynuowali Jego własną misję. To On sam przecież w najgłębszym sensie urzeczywistnił w sobie te dary dla Kościoła. Czytamy o tym w Biblii:

 

Apostoł: "Bracia święci, uczestnicy powołania niebieskiego, zwróćcie uwagę na Apostoła i Arcykapłana naszego wyznania, Jezusa" (Hbr 3, 1).

Prorok: "Wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój»" (Łk 7, 16).

Ewangelista: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę [= ewangelizował, εὐαγγελίσασθαι]" (Łk 4, 18).

Pasterz: "Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce" (J 10, 11). Ta sama prawda dotyczy misji biskupa, która pierwotnie odnosi się do samego Jezusa Chrystusa: "Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża [ἐπίσκοπος] dusz waszych" (1 P 2, 25).

Nauczyciel: "Wy Mnie nazywacie «Nauczycielem» i «Panem» i dobrze mówicie, bo nim jestem" (J 13, 13).

 

To jest najważniejsze: zanim zaczniemy wnikać w pięć odcieni posług w Kościele, musimy uświadomić sobie, że wszystkie one zostały spełnione najdoskonalej w misji samego Zbawiciela. To On najpierw stał się jedynym prawdziwym Apostołem, Prorokiem, Ewangelistą, Pasterzem (Biskupem) i Nauczycielem. Wszyscy inni pełniący te role w Kościele są tylko Jego naśladowcami.

Dopiero po uświadomieniu sobie tej prawdy, można odpowiadać na pytanie: jakie historyczne skojarzenia mogła wywołać u czytelników w Efezie lista kościelnych posług? Nie składała się z określeń nowatorskich, których znaczenia trzeba by się dopiero domyślać. Nie, wszystkie pięć misji było im dobrze znanych z osobistego doświadczenia, ze spotkań z Apostołem Pawłem i innymi zwiastunami Dobrej Nowiny.

 

4. Apostołowie zapewniają przestrzeń dla posług charyzmatycznych

Z biegiem czasu okazuje się, że rolą Apostołów jest nie tylko głoszenie i modlitwa. Począwszy od Dz 8 Apostołowie jawią się jako ci, którzy mają stosowny autorytet, aby tworzyć nowe struktury kościelne przez ustanawianie prezbiterów. Taka potrzeba pojawiła się dopiero po kilku latach, gdy Kościół przestał ograniczać się do miasta Jerozolimy. Zaczęły powstawać nowe wspólnoty, najpierw w Judei i w Samarii, potem w Syrii, a wreszcie w krajach bardzo odległych, potrzebujące swoich pasterzy na miejscu. Dlatego podczas swojej podróży misyjnej Paweł i Barnaba "w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych" (Dz 14, 23). Apostołowie mają też autorytet, by w istniejących już strukturach wzywać na spotkanie i pouczać duszpasterzy. I tak na przykład św. Paweł:

 

 "Z Miletu posłał do Efezu i wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: […] «Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią»" (Dz 20, 17-18 i 28).

 

Czas na pierwsze podsumowanie: Dzieje Apostolskie przedstawiają nam obraz Kościoła, w którym charyzmatyczne posługi współistnieją z jak najbardziej hierarchicznymi i instytucjonalnymi strukturami apostolskimi. Dlaczego? Gdyż w Kościele instytucja nie jest przeciwstawiona charyzmatowi. Jedno i drugie pochodzi od Boga. "Ustanowił Bóg w Kościele Apostołów i proroków" (por. 1 Kor 12,28). Instytucja i hierarchia istnieją dla stworzenia bezpiecznej przestrzeni dla zamanifestowania się charyzmatu. Bez ujawniania się w ludzie Bożym charyzmatycznych darów apostolskie instytucje Kościoła okazałyby się mniej owocne, niż oczekuje tego Bóg. Z kolei bez apostolskiej i hierarchicznej pieczęci, duchowe ruchy i wewnętrzne natchnienia mogłyby prowadzić do niepokoju i zamętu. Potrzebne są solidne fundamenty domu i bezpieczne cztery ściany eklezjalnego mieszkania, aby mogło rozwijać się w nich żywiołowe i nie całkiem przewidywalne życie rodziny Kościoła. Wraz z pogłębianiem lektury Biblii ta intuicja ujawnia się coraz wyraźniej. 

 

5. Kościół lokalny: miejsce budzenia charyzmatu ewangelizatora

Warto zadać kolejne pytanie: czy charyzmat ewangelisty to gotowy dar, który po prostu się pojawia. Uważniejsza lektura Pisma św. podsunie nam ważną lekcję: właściwym środowiskiem przejawienia się tego charyzmatu jest dobrze funkcjonująca wspólnota kościelna. Można by nawet zaryzykować powiedzenie, że biblijnym sprawdzianem dojrzałości wspólnoty jest zdolność do podjęcia skutecznej ewangelizacji, a więc do generowania ewangelizatorów. W Dziejach Apostolskich widać to już w realiach Kościoła jerozolimskiego: Apostołowie na tyle skutecznie dzielili się wiarą, że ich uczniowie - nawet pozbawieni z nimi kontaktu - w chwili rozproszenia spontanicznie dzielili się Dobrą Nowina (por. Dz 8).

Jeszcze wyraźniejszy przykład to opisany nieco później w Dziejach Apostolskich kościół w Antiochii. Rozdziały 11 i 13 opisują nam wspólnotę chrześcijańską w tym mieście: jest tam ustabilizowane i dobrze zorganizowane duszpasterstwo. Najpierw Barnaba i Szaweł "cały rok pracowali razem w Kościele nauczając wielką rzeszę ludzi" (Dz 11, 26), potem można już było cieszyć się rezultatami: „w Antiochii, w tamtejszym Kościele, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Szymon zwany Niger, Lucjusz Cyrenejczyk i Manaen, który wychowywał się razem z Herodem tetrarchą, i Szaweł" (Dz 13, 1).

Ale regularne, sprawne duszpasterstwo nie jest celem samym w sobie. Pamiętamy przecież o prawdziwym celu istnienia dobrych struktur Kościoła: "On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego " (Ef 4, 11-12). Struktury są po to, aby przysposobić chrześcijan ("świętych") do wykonywania posługi. A głównym celem posług, czyli diakonii, jest budowanie Kościoła jako Ciała Chrystusa. Dlatego też, gdy pewnego razu w Antiochii "odprawiali liturgię ku czci Pana i pościli, rzekł Duch Święty: «Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem»" (Dz 13, 2). Tym dziełem była aktywna ewangelizacja prowadzona na zewnątrz wspólnoty: "Po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili [Pawła i Barnabę]. A oni wysłani przez Ducha Świętego zeszli do Seleucji, a stamtąd odpłynęli na Cypr. Gdy przybyli do Salaminy, głosili słowo Boże w synagogach żydowskich” (Dz 13, 3-5).

Paweł i Barnaba, później nazwani Apostołami, są posłani „do dzieła, do którego ich powołał” Duch Święty (por. Dz 13, 2). Ale, co zadziwiające, choć Boży Duch powołuje sam, to jednak nie chce, aby działo się to bez udziału Kościoła. Po namyśle trzeba nam uznać, że to jedno z bardziej zdumiewających zdań Dziejów Apostolskich i jedno z najmocniej objawiających naturę Kościoła katolickiego: „Rzekł Duch Święty: «Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem” (Dz 13, 2). Posłanie przez Kościół i posłanie przez Ducha Świętego są tak ściśle złączone, że stają się praktycznie synonimami: „Po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich; a oni wysłani przez Ducha Świętego zeszli do Seleucji…” (13, 3-4).

Jeśli chcemy, by nasz Kościół był apostolski w pełnym tego słowa znaczeniu, mamy pamiętać o tym biblijnym modelu: Duch powołuje ewangelizatorów, ale chce, aby to Kościół wyznaczył. Wysłanie przez Ducha Świętego udokumentowane jest nałożeniem rąk przez odpowiedzialnych Kościoła. Pierwotne jest powołanie przez Ducha Świętego, ale Pismo święte poświadcza, że ma być potwierdzone kanoniczną misją Kościoła. Splatają się charyzmat i misja; powołanie i nałożenie rąk. Jednym słowem: Duch Święty wysyła przez misję Kościoła, a zdolność do budzenia charyzmatu ewangelisty-ewangelizatora jest sprawdzianem dojrzałości kościelnej wspólnoty.

 

Streszczenie

Posługa charyzmatami we wspólnotach i parafii: model biblijny

Pozytywnym znakiem współczesnych poszukiwań eklezjologicznych jest pragnienie powrotu  do biblijnego modelu życia Kościoła. Obserwujemy przy tym pewien dualizm: jedni bardziej podkreślają aspekty hierarchiczne udokumentowane w tekście Dziejów Apostolskich, inni zaś kierują swoje spojrzenie wyłącznie na elementy charyzmatyczne. Jednak tekst biblijny zachęca nas do poszukiwania harmonii między tymi dwoma aspektami życia kościelnego. Szczególnie przydatny jest w tej materii fragment Ef 4,11-12 mówiący o 'pięciorakiej posłudze'. Traktując go jako punkt wyjścia możemy odnaleźć w innych księgach Nowego Testamentu wskazówki do sformułowania tezy: Apostołowie (i ich następcy) zapewniają przestrzeń dla posług charyzmatycznych, a Kościół lokalny ma być miejscem budzenia charyzmatu, zwłaszcza ewangelizatora.

 

Słowa kluczowe

Nowy Testament, charyzmat,  posługa, hierarchia

 

Summary

Charism and ministry in the community and parish: a biblical model

One of the positive signs in the contemporary quest in ecclesiology is a desire to come back to the biblical model of Church life. We perceive a certain dualism: while some theologians underline exclusively hierarchical aspects documented in the Acts of the Apostles, other pay attention only to the charismatic side.

But the biblical texts invite us to search a harmony between those two aspects of the Church life. A passage that can be most useful in this regard is Eph 4,11-12 speaking about a 'fivefold ministry'. Starting from this point we may find in other New Testament books indications for a thesis: the Apostles (and their successors) are there for creating a safe space for the charismatic ministries, and the local Church is to be a place for awakening of the charisms, especially of the charismatic evangelists.

 

Key words

New Testament charism, ministry, hierarchy


Bibliografia

kard. J. Ratzinger, Ruchy Kościelne i ich miejsce w teologii, „Post Scriptum” 1998, nr 6, s. 8–34; tekst oryg.: Cardinal Joseph Ratzinger, Intervento in apertura del Convegno mondiale: I Movimenti ecclesiali, speranza per la Chiesa e per gli uomini, 27 maggio 1998, dostępne na:  http://www.ratzinger.us/I-Movimenti-ecclesiali-speranza-per-la-Chiesa-e-per-gli-uomini (2018).

G. Gromacki, The Foundational Gifts of Apostle and Prophet in Ephesians, “The Journal of Ministry and Theology” (Sept 1, 2013), s. 10.

N. Ormerod, On the Divine Institution of the Three-fold Ministry, “Ecclesiology”, Sep 2007, t. 4, zeszyt 1, ss. 38-51.



[1] Por. konferencja wygłoszona 27 maja 1998 r. podczas spotkania ruchów eklezjalnych w Rzymie przed obchodami jubileuszu roku 2000, kard. J. Ratzinger, Ruchy Kościelne i ich miejsce w teologii, „Post Scriptum” 1998, nr 6, s. 8–34; tekst oryg.: Cardinal Joseph Ratzinger, Intervento in apertura del Convegno mondiale: I Movimenti ecclesiali, speranza per la Chiesa e per gli uomini, 27 maggio 1998, dostępne na:  http://www.ratzinger.us/I-Movimenti-ecclesiali-speranza-per-la-Chiesa-e-per-gli-uomini (2018).

[2] Por. G. Gromacki, The Foundational Gifts of Apostle and Prophet in Ephesians, “The Journal of Ministry and Theology” (Sept 1, 2013), s. 10.

[3] N. Ormerod, On the Divine Institution of the Three-fold Ministry, “Ecclesiology”, Sep 2007, t. 4, zeszyt 1, ss. 38-51.

  

[2018]