Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Średniowiecze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Średniowiecze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 kwietnia 2011

Święci ewangelizatorzy wczesnego średniowiecza wobec danych astronomii: przyczynek do zagadnienia


bp Andrzej Siemieniewski


Święci ewangelizatorzy wczesnego średniowiecza wobec danych astronomii: przyczynek do zagadnienia

 

Urzekający średniowiecznymi i barokowymi zabytkami Salzburg to kuszący etap wakacyjnych wędrówek po Europie. Jest także dobrym miejscem, by przypomnieć sobie chrześcijańskie korzenie jedności naszego kontynentu. We wczesnym średniowieczu zaznaczyły się tu wpływy przyjezdnych duszpasterzy, którzy byli przybyszami z Wysp Brytyjskich, zarówno celtyckiego, jak i anglosaskiego pochodzenia. Jeden z najsławniejszych z brytyjskiego rodu Celtów to św. Wirgiliusz († 752), biskup Salzburga. Z kolei bardziej jeszcze sławny Brytyjczyk z rodu Anglosasów to współczesny mu św. Bonifacy († 754). Wydana w diecezji Salzburg broszurka informująca o św. Wirgiliuszu, wielkiej postaci germańskiego średniowiecza, jest świadectwem ciągłości tradycji europejskiej christianitas. Na marginesie świadczy jednak o jeszcze jednym, tym razem już całkiem nowożytnym fenomenie: o obecności pewnego mitu, sztucznie upowszechnianego od XIX wieku i do dziś zadziwiająco żywotnego. Nie, nie chodzi tu o jakiś mit, któremu dawaliby wiarę ludzie średniowiecza, wręcz przeciwnie, chodzi o mityczne poglądy, którym hołdują ludzie całkiem nam współcześni, choć — to prawda — w jakiś sposób mają związek ze wspomnianą, minioną epoką historyczną. Mit pokutujący w najlepsze za naszych czasów.

 a. Nowożytny mit o płaskiej Ziemi

Aby zorientować się w aktualności problemu, zacznijmy od kilku rodzimych przykładów, zaczerpniętych z rozmaitych polskich internetowych pomocy dla uczniów. Pewna szkoła, do tego nosząca imię Mikołaja Kopernika, informuje: „Gdy [Kopernik] urodził się w Toruniu w 1473 r., świat trwał jeszcze w przejętym od starożytnych przekonaniu, że Ziemia jest płaską tarczą osadzoną w centrum wszechświata, a wokół niej krążą Księżyc, Słońce i planety”. W podobnym duchu kształci inny portal, zwany nawet edukacyjną e-szkołą. Strona kolejnej szkoły u progu XXI wieku przekazuje taką informację: „Według uczonych średniowiecza Ziemia była płaska, nad nią krążyło Słońce i Księżyc, a gwiazdy były przymocowane do sfery niebieskiej, za którą znajdowała się siedziba Boga i Aniołów”. Nic dziwnego, że wykształceni na takich poglądach studenci z pełnym przekonaniem dzielą się później swoimi poglądami na ten temat: „W średniowieczu wolno było mówić, że ziemia jest płaska, a nie wolno — że jest okrągła. Kto sądził inaczej, szedł na stos niezależnie od czyichkolwiek uczuć” — zapewnia jeden z przedstawicieli akademickiej braci w Polsce. Historyczne tło odmalowują też inni chętni do popularyzacji wiedzy. Z portalu Historia od… do… żądny historycznych informacji czytelnik może się dowiedzieć, co następuje: „Kolumb twierdził, że ziemia jest kulista, dla średniowiecza ziemia była płaska, co najwyżej miała kształt okręgu, Kolumb za swe poglądy został potępiony”. Kiedy autorzy polskiej wersji encyklopedii internetowej, Wikipedii, chcieli zilustrować, jak przebiega postęp myśli ludzkiej, uciekli się do takiego oto przykładu: „W średniowieczu «wiedzieliśmy», że Ziemia jest płaska. Teraz «wiemy» co innego na ten temat”[1].

Mało kto wie, że to powszechne przekonanie, iż średniowiecze wierzyło w płaską Ziemię, zostało upowszechnione dopiero w XIX wieku, do tego przez powieściopisarzy. Tak, szeroko rozpowszechniony mit o wierze ludzi średniowiecza w płaską Ziemię jest nowożytnego pochodzenia.

b. Papież Zachariasz, ewangelizator Bonifacy i uczony biskup Wirgiliusz

Powróćmy jednak do naszego punktu wyjścia: do popularno-historycznych materiałów z austriackiego Salzburga. Oto, co można wyczytać w skądinąd bardzo ciekawej i barwnie napisanej broszurce na temat okoliczności sporów między dwoma świętymi ewangelizatorami germańskich plemion VIII wieku, czyli między św. Bonifacym i św. Wirgiliuszem:

 

„Wydało się Bonifacemu, że udało mu się przyłapać Salzburczyka [czyli Wirgiliusza] na herezji, na «błędnej nauce», że Ziemia miałaby mieć kształt kuli. Co gorsza, że na jej spodniej stronie mieliby mieszkać ludzie, a więc antypodzi czyli «ludzie o stopach w przeciwną stronę»”.

 

Współczesny autor owej broszurki dodał do tego swój historyczny komentarz, aby wyjaśnić nam okoliczności owego podejrzenia o herezję: „W tamtym czasie zdawało się to sprzeczne z Pismem św., według którego Ziemia raczej przedstawia się jako płaska tarcza”[2]. W każdym razie św. Bonifacy niezwłocznie miał poinformować o tym papieża Zachariasza, a ten miał zagrozić Wirgiliuszowi pozbawieniem urzędu, gdyby oskarżenie okazało się prawdą. W celu wyjaśnienia całej kwestii poprosił Wirgiliusza o przybycie do Rzymu. Tyle popularna informacja w świętym stojącym u początków organizacji kościelnej w tej części Austrii.

Czyżby więc przynajmniej niektórzy spośród wielkich przedstawicieli średniowiecza rzeczywiście uważali Ziemię za płaską? Może jednak przynajmniej w VIII stuleciu, które dziś uchodzi za apogeum „ciemnych wieków średniowiecza”, zdarzyły się spory o to, czy Ziemia jest płaska, do tego z powoływaniem się na argumentację biblijną? Aby odpowiedzieć na to pytanie nie pozostaje nam nic innego, jak zajrzeć do zachowanej dokumentacji (niezbyt skądinąd chlubnego, przyznajmy), sporu dwóch wielkich świętych ewangelizatorów.

W zachowanej korespondencji papieża Zachariasza (sprawował swój urząd w latach 741-752) ze św. Bonifacym (który żył w latach ok. 672-754) imię Wirgiliusza pojawia się dwukrotnie. Po raz pierwszy miało to miejsce w roku 746 w liście papieskim wyjaśniającym, czy należy powtórnie udzielić chrztu osobom, które przyjęły ten sakrament w Bawarii z rąk kapłana na tyle mało wprawnego w łacinie, że nawet nie potrafił poprawnie powtórzyć liturgicznej formuły chrztu. Miał ją wymawiać w postaci: Ego te baptizo in nomine patria, et filia, et spiritus sancti[3]. Jakkolwiek ważny i pasjonujący był ten problem, to widać jasno, że nie miało to żadnego związku z kształtem Ziemi.

Dwa lata później, w maju 748 roku, imię Wirgiliusza znowu pojawia się w papieskim liście do św. Bonifacego[4]. Tym razem rzeczywiście znajdziemy tam coś na temat błędnych nauk związanych z wyobrażeniami o kosmosie. Sprawdźmy więc to dokładniej.

Zachariasz przypomina najpierw o informacjach, jakie dotarły do niego od Bonifacego: doszło do konfliktu z Wirgiliuszem po tym, jak Bonifacy przekonał go o błędach zawartych w jego nauczaniu. Na czym miały polegać te błędy? Dowiadujemy się o tym w kilku krótkich i treściwych słowach:

 

„Gdyby potwierdziło się, że głosi on, iż jest jeszcze inny świat i inna ludzkość pod spodem Ziemi, a także jeszcze inne Słońce i Księżyc, to zwołaj zgromadzenie kościelne i wyłącz go z Kościoła, po odebraniu mu godności kapłańskiej”.

 

Dodatkowo papież Zachariasz informuje, że wysłał jeszcze jeden list, tym razem do księcia Odylona Bawarskiego. To pismo zawierało zaproszenie skierowane do Wirgiliusza, aby sprawę wyjaśnił i ewentualnie poddał się zasadom wynikającym z prawa kanonicznego[5].

Konsekwencje zarysowane tu przez papieża są rzeczywiście surowe: pozbawienie godności kapłańskiej i wyłączenie z Kościoła w razie uporu Wirgiliusza w trwaniu w nauce, nazywanej tu ewidentnie błędną. Tylko czy rzeczywiście problemem jest teza o kulistym kształcie Ziemi? I czy rzeczywiście konflikt polega na zderzeniu danych astronomii naukowej z kosmograficznymi danymi Biblii? Zauważmy od razu, że byłoby to nadzwyczaj dziwne. Dlaczego?

c. Tradycja kulistej Ziemi we wczesnym średniowieczu

Byłoby to raczej zaskakujące, gdyż tradycyjne nauczanie odziedziczone przez wczesne średniowiecze po starożytnych mistrzach Kościoła wyraźnie zakładało oczywistość kulistej Ziemi. Na przykład wielki doktor Kościoła św. Grzegorz z Nyssy w roku 380 w swoim dialogu O duszy i zmartwychwstaniu zanotował takie słowa swej uczonej siostry, Makryny:

 

„Kiedy Słońce świeci ponad Ziemią, wtedy cień rozpościera się na jej dolnej części, gdyż z powodu kulistego kształtu Ziemi Słońce nie może jej całej objąć jednocześnie swoimi promieniami. Dlatego kiedy na jakieś miejsce na kuli ziemskiej padają promienie Słońca, to z drugiej strony jej średnicy znajdziemy wtedy cień. Nieustannie więc po przeciwnej stronie wędrówki promieni słonecznych po Ziemi cień wędruje po globie w tym samym tempie, co Słońce. Toteż po kolei i na zmianę raz dolna połowa Ziemi, a raz górna jest w świetle i w ciemności”[6].

 

Uważny czytelnik innego ojca Kościoła, jakże poważanego wówczas św. Augustyna, mógł zauważyć u niego tę samą myśl. Augustyn, komentując słowa Pisma Świętego z Księgi Rodzaju na temat stworzenia świata, pisał o Ziemi pokrytej w całości wodą, używając słów aquosa et globosa moles, co oznacza: „sferyczna masa wodna”[7]. Również powietrze otaczające Ziemię i poddane rozmaitym ruchom na skutek wiatrów przybiera kształt kuli (ut globus)[8]. Powstała w wyniku Bożego aktu stwórczego Ziemia jawiła się więc Augustynowi jako kula.

To prawda, że ogólny poziom wiedzy mocno podupadł w ósmym wieku w porównaniu z czasami wielkich ojców Kościoła, takich jak św. Bazyli, św. Ambroży czy św. Augustyn. Ale czy spowodowało to zmianę wyobrażeń na temat kształtu Ziemi? Jednym z największych autorytetów tej epoki w dziedzinie nauk przyrodniczych był św. Izydor z Sewilli (ok. 570-636). Pisząc w wieku VII, zwraca uwagę na kształt jednego z insygniów władzy — jabłka królewskiego. I wyjaśnia, że znak ten (łac. pila — czyli piłka, mająca kształt kuli) został wprowadzony, gdyż przypomina kulistą Ziemię, zamieszkałą przez wszystkie ludy poddane cesarskiej władzy[9]. W konsekwencji król Gotów Sisebutus w liście do Izydora nazwał Ziemię kulą (łac. globus)[10]. Uwaga o kulistej Ziemi, chociaż rzucona w tekście Izydora właściwie na marginesie jego rozważań, jest niezmiernie ważna, gdyż dwadzieścia ksiąg jego Etymologii było głównym źródłem, z którego „autorzy wczesnego średniowiecza czerpali poglądy o wszechświecie”[11]. Przez całe średniowiecze tak zwany globus cruciger, czyli jabłko królewskie w kształcie globusa z krzyżem, występował bardzo często na monetach oraz w ikonografii. Kula z krzyżem u góry była obrazem naszej planety pod władzą Chrystusa, co w raczej oczywisty sposób dowodzi, że Ziemia kojarzyła się powszechnie z kulą. Globus cruciger znany był od początku V wieku, zarówno w Bizancjum, jak i w chrześcijaństwie zachodnim.

Izydor nazywany jest zazwyczaj ostatnim ojcem Kościoła na Zachodzie, a będąc „płodnym pisarzem, wywarł bardzo wielki wpływ na kulturalny rozwój następnych wieków; […] należy do wielkich nauczycieli średniowiecza”. „Encyklopedyczny charakter [jego dzieł] zadecydował o ich bardzo szerokim rozpowszechnieniu, o czym daje jeszcze dzisiaj świadectwo wielka ilość manuskryptów”[12], które dochowały się do naszych czasów.

Równie słynnym i popularnym encyklopedystą był św. Beda Czcigodny (672-735). Warto zauważyć, że pracował w Anglii, a w tym samym czasie na Wyspach Brytyjskich kształcili się św. Bonifacy i św. Wirgiliusz. Beda w VIII wieku do opisu naszej planety używa słów tak wyraźnych, że nie można mieć najmniejszych wątpliwości, jaki kształt Ziemi miał na myśli: naszą planetę nazwał globus terrae, czyli po prostu kulą ziemską. Wyjaśnił to tak dokładnie, jak tylko mógł: okrąg ziemi (orbis terrae) leży według niego w środku wszechświata (in medio totius mundi positus). A jest nie tyle okręgiem (gyros) o pewnej grubości, wypukłym jak tarcza (scutum), ale jest jak piłka (pila), ze wszystkich stron tak samo okrągła. Góry czy doliny na Ziemi można porównać z niewielkimi wypukłościami i wgłębieniami na piłce, które przecież nie zmieniają jej zasadniczo okrągłego kształtu: „Taki jest kształt Ziemi, którą dano nam śmiertelnym za mieszkanie”[13]. Tak przedstawiał się stan umysłów w omawianym przez nas okresie na Wyspach Brytyjskich, gdzie — pamiętajmy o tym — w tym właśnie czasie kształcił się przyszły święty, Bonifacy.

Tradycja ta trwała oczywiście także w dziesięcioleciach i wiekach bezpośrednio następujących po omawianych tu czasach. Liczne przykłady znajdziemy u autora z IX wieku, Hrabana Maura. W dialogowanym dziele Liber de computo na pytanie o przyczynę zaćmienia Słońca i Księżyca pada odpowiedź mistrza używającego łacińskiego wyrażenia globus terrae[14]. Mając podobne wyobrażenie o kształcie Księżyca (globus lunae)[15], w wyjaśnianiu zjawisk astronomicznych używa argumentu na podstawie wszystkim znanej kulistości Ziemi: „Zaćmienia Słońca lub Księżyca, które następuje wieczorem, nie obserwuje się na wschodzie, a porannego — na zachodzie, a to z powodu kulistej Ziemi (obstante globo terrarum)”[16]. Podobnie „wiatry otaczają swymi podmuchami kulę świata (mundi globum)”[17]. Notker Balbulus, niemiecki benedyktyn († 912), tłumacząc Boecjusza, zauważył: „Z tej strony Ziemi, którą znamy, nad powierzchnią wód znajdują się trzy kontynenty, ale nie wiemy, jak mają się sprawy po drugiej stronie Ziemi”[18]. Takie stawianie sprawy ewidentnie nie jest możliwe do pogodzenia z wyobrażeniem płaskiej Ziemi. Honoriusz z Autun, mnich i ksiądz, pisze około 1130 roku dzieło O obrazie świata (De imagine mundi). Po przypomnieniu powszechnego wówczas przekonania o kulistości całego kosmosu przechodzi do omówienia kształtu naszej Ziemi:

 

„Kształt Ziemi jest okrągły, dlatego też zwana jest kulą (orbis). Gdyby bowiem ktoś, będąc w powietrzu, oglądał Ziemię z góry, to wszelkie wyniosłości gór i zagłębienia dolin wydawałyby mu się mniejsze niż palec osoby, która trzymałaby w ręku przeogromną piłkę (pilam praegrandem)”[19].

 

d. Skąd więc problem?

Jeśli tak się sprawy mają, to skąd trudności św. Bonifacego i papieża Zachariasza z domniemanymi poglądami św. Wirgiliusza? Na podstawie tak krótkiej wzmianki, jaką posiadamy z listu papieża, trudno ustalić to z całą pewnością. Możemy jednak domyślać się, że problem leżał w przypuszczeniu, że może istnieć gdzieś jakaś inna część ludzkości poza tą nam znaną. Tak sformułowane trudności u ludzi Kościoła znane są przynajmniej od czasów św. Augustyna (364-430):

 

„Choćby uważać świat za kulisty i okrągły lub choćby się tego jakoś i dowiodło, nie wynika jeszcze z tego, żeby po tamtej stronie wśród wód bezmiaru był też ląd jaki, a choćby i był — niekoniecznie ludzie tam być mają”[20].

 

Według tego doktora Kościoła Ziemia jest, być może, kulista. Gdzie indziej wyjaśniał, że rozstrzyganie naukowych kwestii tego typu nie należy do teologów takich jak on, ale do astronomów. Dopuszczał też możliwość istnienia tam jakichś lądów, wówczas jeszcze oczywiście nieodkrytych. Jednak nie wydawało mu się prawdopodobne, aby miał tam ktoś mieszkać. Argument jednak nie polegał bynajmniej na tym, jak mógłby myśleć czytelnik uformowany na dziewiętnastowiecznych przesądach, że byłoby to w jakiś sposób sprzeczne z biblijnym obrazem Ziemi i całego kosmosu. Nie, ten argument w ogóle nie przyszedł mu do głowy. Powodem było powszechne wówczas przekonanie, że podróż przez równikowe upały na drugą stronę Ziemi jest niemożliwa, co uniemożliwiłoby ewentualną ewangelizację takich ludów. A przecież byłoby nie do wyobrażenia, aby Bóg stworzył ludzi, do których Ewangelia miałaby nigdy nie dotrzeć, skazanych na potępienie. 

To rzeczywiście byłoby sprzeczne z Biblią i zapewne to właśnie miał na myśli papież Zachariasz, kiedy pisał: „Gdyby zostało ustalone, że głosi on, iż jest jeszcze jeden świat i inna ludzkość pod spodem Ziemi, a także jeszcze jedno Słońce i Księżyc, to zwołaj zgromadzenie kościelne i wyłącz go z Kościoła”. Nie odnosimy przecież wrażenia, jakoby zarzut wobec tekstu Wirgiliusza odnosił się do kształtu ziemskiej bryły.

Niepokój św. Bonifacego, a za nim także i papieża Zachariasza, wzbudziła idea istnienia odciętego od nas świata zamieszkanego przez ludzi, z którymi nie mamy żadnego kontaktu i nigdy takiego kontaktu mieć nie będziemy. Skoro ówczesna nauka głosiła, że równik kuli ziemskiej jest absolutnie nieprzekraczalną barierą dla podróżników, niepokój ten był uzasadniony. Oczywiste jest jednak, że gdyby owi mężowie Kościoła VIII wieku dowiedzieli się, że jednak można podróżować wokół całej ziemskiej kuli, sprawa nauk św. Wirgiliusza o Ziemi wydałaby się im ostatecznie wyjaśniona. 
 


[2] „Endlich schien es dem Bonifatius gelungen zu sein, den Salzburger [Virgil] bei einer Häresie zu ertappen, bei der «Irrlehre» nämlich, daß die Erde Kugelgestalt habe, und schlimmer noch: auf ihrer Unterseite von Menschen bewohnt sei, von Antipoden also oder Gegenfüßlern. […] In der damaligen Zeit galt das als ein Widerspruch zur Hl. Schrift, nach der die Erde eher als Scheibe zu denken sei“, P.P. Gordon, Sankt Virgil von Salzburg — Leben und Wirken, Salzburg 1984, s. 11-13.

[3] List papieża Zachariasza do Bonifacego o przypadkach powtarzania chrztu wśród Bawarczyków (Papst Zacharias über Fälle von Wiederholung der Taufe unter den Baiern, 1 VII 746), [w:] H. Lutterbach, Bonifatius — mit Axt und Evangelium. Eine Biographie in Briefen, Freiburg in B. 2004, s. 181.

[4] List papieża Zachariasza do Bonifacego o zagadnieniach związanych z chrztem, błędnymi naukami i synodami frankońskimi (Papst Zacharias an Bonifatius: Nochmalige Erörterung der Fragen über Taufe, Irrlehren, fränkische Synoden, V 748), [w:] H. Lutterbach, Bonifatius…, dz. cyt., s. 200-207.

[5] „Wenn klargestellt ist, daß er erklärt, es gebe noch eine andere Welt und andere Menschen unter der Erde und auch noch eine Sonne und einen Mond, dann halte eine Kirchenversammlung ab und verstoße ihn aus der Kirche, nachdem Du ihm seine priesterliche Würde abgenommen hast“, List papieża Zachariasza do Bonifacego o zagadnieniach związanych z chrztem, błędnymi naukami i synodami frankońskimi, dz. cyt., s. 205-206.

[6] Grzegorz z Nyssy, O duszy i zmartwychwstaniu, 102-103.

[7] Augustyn, De Genesi ad litteram, I, 12, 25.

[8] Augustyn, De Genesi ad litteram, II, 13, 27.

[9] Izydor z Sewilli, Etymologie, 18, 3: „Pilam in signo constituisse fertur Augustus, propter nationes sibi in cuncto orbe subiectas, ut melius figuram orbis ostenderet”.

[10] Izydor z Sewilli, Epistula Sisebuti, 38-41; por. wyrażenie „Il globo terracqueo”, Isidoro, La natura delle cose, Roma 2001, s. 180.

[11] O. Pedersen, The Two Books: Historical Notes on Some Interactions Between Natural Science and Theology, Vatican 2007, s. 89.

[12] B. Altaner, A. Stuiber, Patrologia, Warszawa 1990, s. 640.

[13] „[Terra] orbis terrae vocatur. Est enim re vera orbis idem in medio totius mundi positus, non in latitudinis solum gyro, quasi instar scuti rotundus, sed instar potius pilae undiqueversum aequali rotunditate persimilis […]. Talis ergo schematis terra mortalibus ad inhabitandum data”, Beda Czcigodny, De temporum ratione, 32.

[14] Hraban Maur, Liber de computo, 694A.

[15] Hraban Maur, Liber de computo, 725A.

[16] Hraban Maur, Liber de computo, 694A.

[17] Hraban Maur, De universo libri viginti duo, XIX, 281B.

[18] Za: tamże, s. 23.

[19] Honoriusz z Autun, De imagine mundi, 0121A-0122B.

[20] Augustyn, De civitate Dei, XVI, 9. 

 

[2011] 


piątek, 13 lutego 2009

Wstrzymał Słońce, awansował Ziemię

bp Andrzej Siemieniewski 
 
Wstrzymał Słońce, awansował Ziemię
 
1. Średniowieczna Ziemia – bezpieczna i przytulna? 
 
Często można spotkać się dziś z twierdzeniem, jakoby średniowieczni ludzie wiązali wysoką rangę swojego miejsca we wszechświecie z rzekomym przekonaniem o tym, że Ziemia jest największym obiektem kosmicznym. W wiekach średnich człowiek miał też mniemać, że kosmiczne przestrzenie są niewielkie w porównaniu z Ziemią. Miałoby się to później zderzyć z nowymi odkryciami astronomicznymi XVI i XVII wieku, zwłaszcza z dokładniejszym oszacowaniem przeogromnych rozmiarów kosmosu, i w efekcie przynieść coś w rodzaju „kosmicznego szoku”: człowiek nagle zdał sobie sprawę z tego, że planeta, na której żyje, jest niewielka, a kosmos niezmierzony – i miało to rzekomo wstrząsnąć podstawami jego światopoglądu. W internetowej witrynie pewnego liceum im. Mikołaja Kopernika można przeczytać takie słowa o patronie szkoły:
„[Kopernik] określił rozmiary świata: […] «rozmiary drogi Ziemi wokół Słońca mają się tak do rozmiarów świata, jak rzecz o rozmiarach skończonych do nieskończoności. Kosmos jest niezmierzony». […] Wpływ, jaki wywarło dzieło Kopernika, był ogromny. Rozładował on bezpowrotnie zacofany obskurantyzm średniowieczny, obalił poglądy, jakoby świat istniał tylko dla człowieka”[1].
Doceniając barwność sformułowania „zacofany obskurantyzm średniowieczny”, warto na marginesie zauważyć, że i tak pozostaje w tyle za niegdysiejszym ideałem, komunistycznym Krótkim słownikiem filozoficznym z lat pięćdziesiątych XX wieku, który obszernie rozprawiał o „bzdurnych, obskuranckich bajkach klechów i sekciarzy”[2]. Ale wracają do meritum: Czy faktycznie uczony człowiek średniowiecza mniemał, że Ziemia jest największym obiektem kosmicznym, i z tego właśnie wyprowadzał podstawy swojej godności? Czy rzeczywiście uważał, że Ziemia wypełnia tak wielką część wszechświata, że niewiele pozostaje na resztę, a do nieba jest tak blisko, że wystarczyłoby niemal wyciągnąć rękę, aby go dotknąć? Jest to problem o tyle istotny, że często opisuje się dziś ludzi średniowiecza tak, jakby ich wyobraźnią kierował obraz kosmosu małego, przytulnego, z niebem przykrywającym placek ziemi jak pokrywka półmiska. To miało być rzekomo źródłem ich zadomowienia w religijnym świecie i dlatego mieliby doznać wstrząsu wobec przerażającej nowożytnej wieści o tym, jak bezkresny jest wszechświat. 
 
Sięgamy więc po fakty. Należące do najstarszych dane liczbowe, dotyczące oszacowania wielkości świata w literaturze chrześcijańskiej, znaleźć można u starożytnego jeszcze pisarza z przełomu II i III wieku, Hipolita Rzymskiego. Około roku 200 wyliczał: przy promieniu Ziemi równym około 40 tysięcy stadiów odległość naszego globu od gwiazd wynosi ponad 200 milionów stadiów[3]. Proporcje te są więc takie: gdyby kula ziemska była jak piłka do gry w koszykówkę, kosmos miałby rozmiar 1,5 km. Świat jawi się tym starożytnym nauczycielom chrześcijaństwa jako przeogromna przestrzeń rozciągająca się w dal od maleńkiej Ziemi. Tak też widzieli kosmos kolejni wielcy chrześcijańscy myśliciele. Oczywiście, że są to rozmiary wielokrotnie mniejsze niż znane nam dzisiaj. Ale subiektywne wrażenie bezkresności nie jest zapewne specjalnie odmienne, czy od gwiazd dzieli człowieka odległość równa 10 tysięcy ziemskich średnic, czy też 10 tysięcy lat świetlnych (nie przypuszczam też, by specjalny odruch serca wzbudził się na wieść, że może to być też kilka miliardów lat świetlnych…). Przeżycie emocjonalne jest przecież podobne: bezkresny, nieprzebyty kosmos i bezmiar przestrzeni rozciągającej się wokół Ziemi – oto średniowieczne odczucie rozmiarów kosmosu. Zajrzyjmy na przykład do poglądów wielkiego filozofa żyjącego na progu epoki średniowiecznej, piszącego w VI wieku Boecjusza. Zachwalając ok. 520 roku pociechę, jaką w burzliwych czasach daje filozofia, jej kojącej sile przeciwstawił nie tylko nieprzewidywalne dzieje historyczne, ale także przejmujący ogrom kosmosu:
„Ziemia w porównaniu z rozmiarami nieba jest nie większa niż punkcik. Jeśli porówna się Ziemię z obwodem nieba, trzeba uznać, że nie ma ona wręcz w ogóle rozmiaru”[4].
Warto zauważyć, że w osobie tego autora mamy do czynienia z wielkim autorytetem dla ludzi średniowiecza: „Boecjusz wywarł swoimi pismami ogromny wpływ na rozwój nauki średniowiecznej; był autorem pism, które okazały się fundamentalne dla średniowiecznej teorii muzyki i arytmetyki”[5]. Jego poglądy nie są więc marginalne: to one kształtowały wyobraźnię i odczucia ludzi tamtej epoki. Przejdźmy do św. Jana z Damaszku (zm. ok. 754): późniejsze pokolenia powszechnie uważały tego autora za ogromny autorytet w kwestii wiedzy, a „jego wpływ na znaczących średniowiecznych teologów Zachodu był wielki”[6]. O rozmiarach kosmosu Jan z Damaszku pisał tak: „[…] Słońce, według niektórych jest o wiele większe niż Ziemia […]”[7]. Następnie, definiując niebo jako „ten obszar, w którym mieszczą się wszystkie byty stworzone”, pisze: „niebo jest wielokrotnie większe od Ziemi”[8]. O ile większe? „Ziemia, zdaniem jednych, ma kształt kuli […]; na pewno jest o wiele mniejsza od nieba, niczym jakiś punkcik na jego tle wiszący”[9]. Podany tu obraz kosmosu wyraźnie odstaje od tego, co podają popularni krytycy średniowiecznej myśli chrześcijańskiej, nieopierający się na tekstach, a jedynie na rozpowszechnionych, ale niemających nic wspólnego z rzeczywistością wyobrażeniach. W umyśle tego wybitnego teologa I tysiąclecia chrześcijaństwa kosmos przedstawia się tak: kulista Ziemia zawieszona w bezkresnej przestrzeni, której rozmiary są tak ogromne, że Ziemia w porównaniu z nią jest zaledwie punkcikiem. Pogląd o niezmierzonej wielkości przestrzeni kosmicznej kontrastującej z punktowym wymiarem Ziemi – wydaje się dość zbliżony do naszych współczesnych przekonań. Nieco mniej znany autor średniowieczny z X wieku, Bovo II z Corvey (zm. 916) pisze zaś:
„Jeśli pójdziemy za naukami astronomów i rozprawiać będziemy o okręgu nieba – to otacza on Ziemię ze wszystkich stron, oczywiście w przeogromnej i niedającej się zmierzyć dali”[10].
Na nieco większą precyzję silił się autor dzieł z XII wieku, Honoriusz z Autun. Jakkolwiek podawane przez niego liczbowe dane na temat kosmosu są zdecydowanie nieaktualne, to jednak mają ważną cechę: wszystkie łączą się w spójną całość, którą stanowi przeogromny kosmos i miniaturowa – w stosunku do kosmicznych przestrzeni – Ziemia. Honoriusz nie tylko – skądinąd słusznie – ocenił, że Słońce jest kulą o wiele większą od Ziemi (choć skalę różnicy drastycznie zaniżył, sądząc, że Słońce jest tylko osiem razy większe), ale za większy od Ziemi obiekt kosmiczny uważał również – błędnie – Księżyc[11]. Do tego oceniając rozmiary całego kosmosu (co w kategoriach ówczesnej astronomii równało się maksymalnej odległości Ziemi od najdalszej sfery niebieskiej), podał je na ponad sto tysięcy mil, co wielokrotnie przekraczało znane wówczas dość dokładnie rozmiary kuli ziemskiej[12]. I jako żywo ani Honoriusza z Autun, ani licznych wówczas czytelników jego dzieł, którzy uczyli się o bezmiarze przestrzeni otaczającego ich świata, nie ogarnęło z tych powodów uczucie zagubienia czy też nieważności ludzkiej egzystencji w bezkresnym kosmosie. Czas przejść do akademickich tekstów średniowiecza w pełnym tego słowa znaczeniu. Oto czego dowiadywał się średniowieczny student, od XIII wieku począwszy, z książki De sphaera Jana Sacrobosco, czyli z najpopularniejszego podręcznika astronomii, na temat rozmiarów Ziemi, wielkości innych obiektów kosmicznych i wreszcie – ogromu samej przestrzeni kosmicznej:
„Ziemia w stosunku do firmamentu jest punktem; gdyby Ziemia w porównaniu z firmamentem miała jakąkolwiek [znaczącą] wielkość, nie dałoby się obserwować [z Ziemi] połowy niebios. […] Należy więc wnosić, że promień Ziemi mierzony od jej powierzchni do jej środka można zaniedbać i wskutek tego także rozmiar całej Ziemi można zaniedbać w porównaniu z [wielkością] firmamentu”[13].
Na nasze szczęście również św. Tomasz z Akwinu w XIII wieku wspomniał o ówczesnych przekonaniach na temat rozmiarów świata. Najpierw porównał Ziemię ze Słońcem:
„Masa Ziemi nie tylko ujęta jest w kulę, ale jest niewielka w porównaniu z rozmiarami innych gwiazd. Astronomowie wykazują, że Słońce jest 170 razy większe niż Ziemia, chociaż jego odległość od nas sprawia, że widzimy je tak, jakby miało tylko jedną stopę średnicy”[14].
Nic dziwnego, że i temu wielkiemu myślicielowi średniowiecznemu nasuwają się liczne wyrażenia świadczące o znikomości Ziemi w ogromnej przestrzeni kosmicznej. Oto kilka zdań św. Tomasza, które jasno oddają średniowieczne wyobrażenia o realiach kosmicznych:
„Z rozważań astronomów jasne jest, że Ziemia jest znacznie mniejsza od pewnych gwiazd i że jest jak punkcik w porównaniu z najbardziej oddaloną sferą niebieską”[15]; „Masa Ziemi jest jakby w ogóle niczym w porównaniu z rozmiarami tego, co ją otacza, a według astronomów porównana z [kosmiczną] sferą zewnętrzną, jest zaledwie punktem”[16]; „Jeśli weźmie się pod uwagę fakty wykazane przez matematyków, odrzucić trzeba będzie dziecinne poglądy: jedynie osoby proste i niewykształcone mniemają, że gwiazdy są małe, tylko z tego powodu, że takie się wydają, kiedy patrzymy na nie z daleka. […] Gdyż ciała gwiazd i sfer [ich obrotów] są niewyobrażalnie większe niż rozmiar Ziemi i tego, co znajduje się w jej pobliżu”[17].
Powołując się na arabskiego uczonego Alfraganusa, wspomniany wyżej Jan Sacrobosco dodaje też ważną opinię na temat wielkości innych ciał niebieskich:
„Najmniejsza ze stałych gwiazd, które obserwujemy, jest większa niż cała Ziemia. Ale przecież i gwiazda w porównaniu z firmamentem jest jak punkcik. O ileż bardziej Ziemia, która przecież jest mniejsza”[18].
W podsumowaniu tego etapu naszej wędrówki po zaułkach średniowiecznej astronomii nie pozostaje nam nic innego, jak powtórzyć to, co pisał angielski apologeta chrzescijaństwa, C.S. Lewis, na poruszony tutaj temat. Zauważył on, że utrzymująca się opinia na temat rzekomego powiązania w starożytności i w średniowieczu obrazu Ziemi jako najważniejszego stworzenia Bożego z przekonaniem o niewielkich rozmiarach kosmosu nie ma żadnych podstaw:
„Ogrom wszechświata nie jest nowym odkryciem. Już tysiąc siedemset lat temu Ptolemeusz nauczał, że w stosunku do odległości gwiazd stałych całą Ziemię trzeba uznać za znikomy punkt. Jego system astronomiczny został w «ciemnych i średnich wiekach» powszechnie przyjęty. Dla Boecjusza, króla Alfreda, Dantego i Chaucera znikomość Ziemi była takim samym banałem [co dla nas]. Twierdzenia przeciwne, występujące we współczesnych książkach, wynikają z ignorancji”[19].
Lewis napisał swoje słowa ponad pół wieku temu. Do dzisiaj w tej materii nic się nie zmieniło na lepsze. 
 
2. Ziemia w samym centrum… kosmicznego bagienka 
 
Jeśli nie rozmiar Ziemi miał być rozstrzygającym atutem w przyznaniu jej najważniejszego miejsca w kosmicznym rankingu średniowiecza, to może przynajmniej mogła stanąć na podium z powodu przebywania w samym środku wszechświata? Tak zdają się mniemać popularyzatorzy wiedzy:
„Ziemię przez większość dziejów ludzkości uważano nie za planetę, lecz za środek (lub podstawę) Wszechświata. W XVI wieku została zdetronizowana przez Mikołaja Kopernika”[20].
Łatwo zauważyć, że dzisiejszemu komentatorowi fakt umieszczania naszej planety w centrum nieodparcie nasuwa skojarzenie, że Ziemia jest owym centrum, czyli jest najważniejszym miejscem w świecie. Nie jest to jednak prawda. Ziemia znajdowała się „w centrum” nie z powodu swojej ważności, lecz z powodu swojej podrzędnej – w porównaniu z innymi obiektami kosmicznymi – jakości. I tak Jan Sacrobosco wykazuje w XIII wieku, że Ziemia jest ciężka, zmienna i pełna „korupcji”, czyli zepsucia i rozpadu, od czego inne ciała niebieskie są – jak wówczas uważano – wolne[21]. Środek świata nie był uważany za miejsce najlepsze, a wręcz przeciwnie – za najgorsze. Jedno z najbardziej typowych źródeł poznania średniowiecznych poglądów kosmologicznych, dzieło Honoriusza z Autun z XIII wieku, ilustruje to wyraźnie: „W środku świata, «u spodu» Ziemi umieścił Honoriusz piekło, a dno piekła, to siedziba smoków i wężów”[22]. Tomasz, relacjonując poglądy Arystotelesa, jasno wykazuje, że Ziemia, będąc w centrum, tym samym jest czymś wybitnie nieszlachetnym. Szlachetnym centrum kosmosu nie jest geometryczny środek wszechświata, ale jego obrzeże: „najczcigodniejsza pośród ciał niebieskich jest sfera gwiazd stałych”[23]. Św. Tomasz raczej nie szczędził naszej planecie słów krytycznych:
„W całym wszechświecie Ziemia, będąc w środku, jest najbardziej materialna i nieszlachetna ze wszystkich ciał, a sfera najbardziej zewnętrzna jest najbardziej szlachetna”[24].
Podobne wnioski wysuwano i z tego, że ruch wszystkich innych ciał niebieskich po okręgu uważany był za wieczny i obdarzony boskimi cechami, a spoczynek Ziemi w centrum był dowodem jej ociężałości[25]. Ciało szlachetne, niebiańskie, nie może spoczywać, musi być w ruchu[26]. Wniosek nasuwa się z całą siłą: gdyby miało się okazać, że Ziemia jednak porusza się po okręgu, a nie spoczywa ociężale w „kosmicznym bagienku” środka wszechświata, to byłoby to odbierane jako awans do grona innych, szlachetniejszych ciał niebieskich, a nie detronizacja. Owszem, wiemy, że za czasów Galileusza istniały silne opory wielu katolików, w tym również oficjalnych przedstawicieli Kościoła, wobec możliwości ruchu Ziemi wokół Słońca. Wiemy, że doprowadziło to do odrzucenia heliocentryzmu. Ale opory te miały zupełnie inne powody, nie zaś odczucie rzekomej „detronizacji”. Nieporuszanie się ociężałej Ziemi[27] było odbieranie tylko jako dowód tego, że ciała ziemskie są z natury gorsze od obiektów kosmicznych[28]. Kiedy zwolennicy nowej nauki Kopernika zwiastowali zdumionemu światu jej założenia, czynili to na przykład w 1536 roku takimi słowami: „Słońce zajmuje najniższe, a więc centralne miejsce we wszechświecie”[29]. Podobnie argumentował Galileusz, że „ci, którzy głoszą, iż Ziemia ani ruchu nie posiada, ani światła własnego, wykluczają ją z tańca gwiazd; a jednak Ziemia ma swój ruch i przewyższa Księżyc jasnością, nie jest więc ściekiem (sentina), gdzie zbiera się wszelka nieczystość wszechświata i to, co przemijające”[30]. 
 
* * * * *
 
Skąd więc wzięło się przekonanie o „detronizacji” Ziemi przez Kopernika z jej rzekomo pierwszego miejsca na kosmicznym podium? Podobnie jak inne przesądy na temat średniowiecznej astronomii i jej późniejszej konfrontacji z Kopernikiem i z Kolumbem, tak i ten ma dość późne korzenie. Autorzy zajmujący się tym problemem wskazują na postacie z XVII wieku (np. Cyrano de Bergerac lub Bernard le Bouvier de Fontenelle). Ale do obecnego kształtu myśl ta doszła w czasie oświecenia. Oto jak ujął to Goethe (nawiasem mówiąc, mniemając widocznie, że kulistość Ziemi i jej ograniczone rozmiary to stosunkowo niedawne odkrycia), pisząc o skutkach odkrycia Kopernika: „Jak tylko Ziemię uznano za kulistą i ograniczoną, zaraz musiała zrezygnować z wielkiego przywileju bycia centrum wszechświata”[31]. Tymczasem, jak można się przekonać, wertując stare księgi, wszyscy wykształceni ludzie średniowiecza uważali Ziemię za kulistą i ograniczoną – i do tego bynajmniej nie przyznawali jej najważniejszego miejsca we wszechświecie.  
 
Przypisy 
 
[1] Jest to informacja ze szkolnej strony internetowej artykułu Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię – polskie wydało go plemię na temat patrona I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Będzinie, http://pierwszeliceum.bedzin.pl (2007). 
[2] M. Rozental, P. Judin, Krótki słownik filozoficzny, Warszawa 1955, s. 579. 
[3] Hipolit, Philosophumena (Refutatio omnium haeresium), IV, http://www.geocities.com/astrologysources/roman/philosophumena/index.htm#P590_136281 (2007). 
[4] Boetius, The Consolation of Philosophy, 2, http://etext.lib.virginia.edu (2007). 
[5] B. Altaner, A. Stuiber, Patrologia, Warszawa 1990, s. 627. 
[6] Tamże, s. 675. 
[7] Jan Damasceński, Wykład wiary prawdziwej, II, 7. 
[8] Tamże, II, 6. 
[9] Tamże, II, 10. 
[10] „Sed cum nos secundum astronomiae praeceptores de ambitu coeli, quo terram, licet per amplissima et immensurabilis spatia putant undique circumcingi […]”, Bovo II z Corvey, In Boetium de consolatione philosophiae, III, 9; [za:] K.A. Vogel, Sphaera terrae – das mittelalterliche Bild der Erde und die kosmographische Revolution, Elektronische Dissertationen: Georg-August-Universität Göttingen, Philosophische Fakultät, 20 VI 1995, http://webdoc.sub.gwdg.de/diss/2000/vogel/ (IX 2007). 
[11] Że nie była to jakaś powszechna nauka w owym czasie, dowiadujemy się z rysunków zamieszczonych w książce Jana Sacrobosco, De sphaera, s. 5: Księżyc jest zdecydowanie mniejszy od Ziemi, a Słońce – oczywiście od niej o wiele większe, http://ghtc.ifi.unicamp.br/sacrobosco.htm (2007). 
[12] S. Świeżawski, Dzieje europejskiej filozofii klasycznej, Warszawa – Wrocław 2000, s. 470. 
[13] J. Sacrobosco, De sphaera, s. 13. 
[14] Tomasz z Akwinu, In libros Aristotelis De caelo et mundo expositio, II, lectio 28, 543, http://www.intercards-nig.com/nigeriaop/kenny/CDtexts/DeCoelo.htm#2-20 (2007). 
[15] Tomasz z Akwinu, Super meteora, I, III, 17, http://www.intercards-nig.com/nigeriaop/kenny/CDtexts/Meteora.htm (2007). 
[16] Tomasz z Akwinu, Super meteora, I, III, 21. 
[17] Tamże, I, III, 20. 
[18] J. Sacrobosco, De sphaera, s. 13. 
[19] C.S. Lewis, Cudy, Warszawa 1958, s. 75. 
[20] S. Soter, Planety i cała reszta, „Świat nauki”, http://portalwiedzy.onet.pl/4868,17280,1387096,czasopisma.html (2007). 
[21] J. Sacrobosco, De sphaera, s. 2v. 
[22] S. Swieżawski, Dzieje europejskiej filozofii klasycznej, dz. cyt., s. 469. 
[23] Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 20, 485. 
[24] „Et ideo in toto universo, sicut terra, quae ab omnibus continetur, in medio localiter existens, est maxime materialis et ignobilissima corporum; ita etiam suprema sphaera est maxime formalis et nobili”, Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 20, 485. 
[25] „Si caelum est quoddam corpus divinum, necesse est motum eius esse sempiternum et circularem”, Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 4. 
[26] „Primo quia nulla pars caelestis corporis universaliter potest quiescere ubicumque, cum corpori caelesti conveniat sempiternus motus”, Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 4; por. D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, „American Journal of Physics” t. 9 (2001) nr 10, s. 1029-1035, http://scitation.aip.org/journals/doc/AJPIAS-ft/vol_69/iss_10/1029_1.html (2007). 
[27] „Quies autem et gravitas, quae attribuuntur terrae, dicuntur per privationem levitatis et motus, quae attribuuntur igni: ergo ignis naturaliter est prior terra”, Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 4; por. D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, art. cyt. 
[28] Tomasz z Akwinu, De caelo et mundo, II, lectio 4. 
[29] Tak w liście Nicholasa Schönberga w przedmowie do De revolutionibus, [za:] D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, art. cyt. 
[30] „[…] qui eam à Stellarum corea arcendam esse iactitant, ex eo potissimum, quod à motu, et à lumine sit vacua: vaga enim illam, ac Lunam splendore superantem, non autem sordium, mundanarumque secum sentinam, esse demonstrabimus”, Galileo, Sidereus nuncius, 1610, [za:] D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, art. cyt. 
[31] „Kaum war die Welt als rund anerkannt und in sich selbst abgeschlossen, so sollte sie auf das ungeheure Vorrecht Verzicht tun, der Mittelpunkt des Weltalls zu sein”, J.W. Goethe, Materialien zur Geschichte der Farbenlehre, [w:] Goethes Werke, Hamburg 1960, t. 14, s. 81, [za:] D.R. Danielson, The Great Copernican Cliché, art. cyt.