środa, 29 grudnia 2004

Charyzmatyczna odnowa miłości



ks. Andrzej Siemieniewski


Charyzmatyczna odnowa miłości


Wielu doświadczonych weteranów Odnowy Charyzmatycznej w Polsce dobrze pamięta małą książeczkę sprzed dwudziestu lat. Liczba publikacji na temat Odnowy była wtedy w naszym kraju bardzo skromna, z tym większą ciekawością czytało się więc fascynującą relację o działaniu Ducha Świętego spisaną przez Johna Sherilla w książce Oni mówią innymi językami. Przy jej końcu autor przytacza bardzo pouczającą historyjkę o modlitwie w językach, opowiedzianą mu przez pewnego kaznodzieję:


„Kiedyś jadąc natrafiłem na piękną gotycką kapliczkę. Wysiadłem, aby ją podziwiać. Ale okazało się, że drzwi kościółka były pomalowane jasną czerwoną farbą. Były tak jaskrawe, że przeszkadzały mi w obejrzeniu całości. Języki, John, są jak te drzwi. Dopóki stoisz na zewnątrz, twoją uwagę przyciąga coś, co nie pozwala ci zobaczyć niczego innego. Ale jeżeli przez nie przejdziesz, otoczą cię cuda światła, dźwięku i formy, które stworzył architekt. Drzwi od wewnątrz nie są pomalowane na czerwono. Są używane. Ale zajmują właściwe miejsce w architekturze całego kościoła. Nie koncentruj się na językach. Przekrocz próg i spotkaj się z Duchem Świętym”[1].


Warto przypomnieć sobie to opowiadanie, gdyż zachęca uczestników Odnowy Charyzmatycznej w Kościele do zastanowienia się, czy czasem nie zatrzymujemy się w drzwiach życia w Duchu Świętym. Być może, ktoś przeszedł już nawet przez drzwi, ale nadal stoi zaledwie w przedsionku wspaniałej kaplicy charyzmatycznego chrześcijaństwa. Warto zauważyć, że mamy danego nam przez Boga przewodnika, który chętnie oprowadzi nas po roziskrzonej Bożymi darami świątyni prawdziwej duchowej odnowy. Któż to taki? Tym danym nam przez Boga przewodnikiem jest nie kto inny, ale sam Apostoł Paweł.


Oczywiście św. Paweł powie nam o modlitwie w językach (która często bywa dziś pierwszym praktycznym doświadczeniem działania Ducha, czyli charyzmatycznymi drzwiami):


„Chciałbym, żebyście wszyscy mówili językami; dziękuję Bogu, że mówię językami lepiej od was wszystkich” (1 Kor 14,5.18).


Z całą pewnością zaleci nam potem przejście przez przedsionek pozostałych Bożych prezentów nazywanych przez niego „darami duchowymi”:


„Nie chciałbym, bracia, byście nie wiedzieli o darach duchowych […] Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce” (1 Kor 12,1.8-11).


Z całą pewnością nasz przewodnik, Apostoł Paweł, o tym etapie charyzmatycznej drogi wspomina. Bywa jednak, że chrześcijanin, zetknąwszy się z Odnową Charyzmatyczną, tak zachwyci się bogactwem owego przedsionka, że w nim się zatrzymuje. Jeden stoi tam miesiącami, drugi latami, trzeci — nawet całe życie. Wtedy przysłany przez Boga przewodnik po świątyni Bożych charyzmatów, z lekka zniecierpliwiony, powie nam: „Szkoda tak długo stać w drzwiach, szkoda bez końca tkwić w przedsionku, czas do środka — tam, gdzie dzieją się rzeczy najważniejsze. Modlić się w językach i prorokować — to z pewnością bardzo pożyteczne, ale…”:


„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym (1 Kor 13,1-2)”.


Z przedsionka czas do wnętrza, a wnętrze kaplicy chrześcijańskiego życia jest ozdobione charyzmatami, które nazywamy często charyzmatami zwyczajnymi. Lepiej byłoby zresztą — jak zaraz zobaczymy — nazwać je charyzmatami miłości. Warto wejść tam, do wnętrza — za św. Pawłem — by odkryć charyzmaty mniej widowiskowe, a przecież najważniejsze.


Wertując Pismo Święte Nowego Testamentu w poszukiwaniu wiadomości o charyzmatach, po raz pierwszy spotkamy nauczanie na ten temat w Liście do Rzymian. W Rz 12,6-8 (a także 1 P 4,10) znajdziemy omówienie charyzmatów „zwykłych”, przejawiających się w domu, w rodzinie, we wspólnocie, w parafii. Na przykład List do Rzymian wymienia listę darów (gr. charismata): dar proroctwa, urząd diakona, urząd nauczyciela, dar upominania, dar rozdawania, dar pełnienia uczynków miłosierdzia (por. Rz 12,6-8), a Pierwszy List św. Piotra: dar (gr. charisma) przemawiania i posługiwania (por. 1 P 4,10-11). Przy omawianiu tych darów w rozmaitych wspólnotach często spotkamy się — jako pierwszą reakcją — z niezrozumieniem: „Co to za charyzmat?”, pytają niektórzy, „Co w tym niezwykłego, że ktoś coś rozdaje albo że upomina? Przecież to normalne działania wykonywane dzięki zwykłym zdolnościom! Charyzmaty to coś innego: uzdrowienia, proroctwa…”


Nie całkiem jest to prawda. Jeśli rzeczywiście rozdawanie, upominanie i posługiwanie wzajemne byłyby „normalnymi działaniami”, to warto zadać sobie pytanie: Dlaczego sam nie założyłem kuchni charytatywnej rozdającej setki obiadów dziennie, dlaczego to nie do moich drzwi stukają ubodzy poszukujący odzieży w chłodny dzień? I jak to się dzieje, że są w Kościele inni, którzy nie mogą się opędzić od potrzebujących, właśnie dlatego, że skuteczniej tej pomocy udzielają? Gdybyśmy posługiwali się językiem, jakiego używał w swoich listach Apostoł Paweł — językiem Biblii, to mówilibyśmy właśnie o charyzmatycznym organizatorze charytatywnej kuchni dla ubogich albo o charyzmacie, dzięki któremu przez czyjeś ręce przepływają setki ubrań dla potrzebujących. Co jest tak niezwykłego w tych dziełach, że zasłużyły na biblijne miano charyzmatu? Ich cechą niezwykłą jest działająca w codziennych obowiązkach moc Boża: czynić rzeczy zwykłe w sposób niezwykły. Są to charyzmaty dotyczące powszechnych posług miłości w Kościele.


W Biblii są też opisane charyzmaty dotyczące stanu życia chrześcijanina:


„Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar (gr. charisma) od Boga: jeden taki, a drugi taki. Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja” (1 Kor 7,7-8).


Jak widać, Pismo Święte nazywa charyzmatem także bezżeństwo, ale uwaga: nie każde! Nie wystarczy być stanu wolnego i nie planować rychłego ożenku, aby zasłużyć na miano charyzmatyka. Według Biblii „dobrze będzie, jeśli pozostaną” bezżenni ci, którzy otrzymali w prezencie od Boga ten dar-charyzmat tylko wtedy, jeśli „zaoszczędzoną” w ten sposób energię życiową spożytkują w szczególny sposób:


„Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu […] Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem” (1 Kor 7,32-34).


Bezżeństwo charyzmatyczne polega nie na większej wygodzie („mam święty spokój”), ale na większej możliwości służenia w rozmaitych specjalnych powołaniach: „troszczy się o sprawy Pana”. Niekiedy słyszymy, że w jakimś zgromadzeniu zakonnym mówią: „naszym charyzmatem jest służenie ubogim”; albo: „my jako charyzmat otrzymaliśmy opiekę nad młodzieżą zaniedbaną”. Czasami myślimy wtedy: to jakieś metaforyczne użycie słowa „charyzmat” — i dlatego w naszym ruchu Odnowy Charyzmatycznej rzadko modlimy się o takie właśnie charyzmaty. Tymczasem w „charyzmatycznym języku” zgromadzeń zakonnych dochodzi do głosu język zaczerpnięty z Biblii. Św. Paweł z miejsca rozpoznałby tu znajomą mu treść terminu charismacharismata. Przy furcie klasztornej sióstr elżbietanek lub magdalenek, urszulanek lub franciszkanek, na pewno od razu wykrzyknąłby: „Jak znakomicie zrozumiano tutaj moją naukę! Odczytano w sercu powołanie do bezżeństwa, otrzymano stosowny charyzmat, by to powołanie wprowadzić w życie, a wszystko to, by troszczyć się o sprawy Pana. A nasz Pan, Jezus Chrystus, między innymi i takie sprawy ma do załatwienia na ziemi: głodnych nakarmić, nagich przyodziać, cierpliwie wprowadzać innych w życie modlitwy”.


Koniecznie trzeba zauważyć, że również małżeństwo chrześcijańskie otrzymało w nauczaniu Apostoła Pawła rangę charyzmatu. Kiedy pisze, że „każdy otrzymuje swój własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki” (1 Kor 7,7), to oczywiście ma na myśli dar bezżeństwa i małżeństwa. Tu znowu często spotkamy się z pytaniem: „Co to za charyzmat? Przecież tylu ludzi zawiera związki małżeńskie, chrześcijan i niechrześcijan, wierzących i ateistów — czemu nazywać to charyzmatem?” I znowu trzeba przypomnieć: to prawda, do przeżycia małżeństwa w naturalnej i szczęśliwej miłości zapewne charyzmat potrzebny nie jest. Jednak naturalna miłość nie wystarczy, by w związku dwojga ludzi w dobrej i złej doli coraz bardziej widać było prawdę słów:


„Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie […] Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało […] jak i Chrystus — Kościół […] Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” (Ef 5,25-32).


Aby to właśnie podobieństwo z biegiem lat coraz bardziej stawało się widoczne, trzeba, by sakrament łączył się z charyzmatem. Często zapominamy o tym w naszej Odnowie i stąd zapewne rzadko zdarza się modlitwa o charyzmat dobrego przeżywania trwającego (lub dopiero przyszłego) małżeństwa podczas modlitw o wylanie darów Ducha Świętego. A przecież ten dar (charisma) też istnieje: „każdy otrzymuje swój własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki”.


Pismo Święte charyzmatem nazywa również dobre wypełnienie urzędu pasterza (biskupa lub prezbitera):


„Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany […] przez włożenie rąk kolegium prezbiterów” (1 Tm 4,14).


Charyzmat ten jest dany jednorazowo, ale praktyka wskazuje, że jego płomień potrafi przygasnąć, zblednąć, czasem ledwie się tli. Nic nowego! Już Apostoł Paweł musiał przypominać młodemu pasterzowi, Tymoteuszowi, że tak się zdarza: „przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie” (2 Tm 1,6). Charyzmat ten może zostać na nowo ożywiony przez modlitwę, z całą pewnością także przez modlitwę o nowe wylanie darów Ducha Świętego, choćby przy końcu Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym. Znowu: kiedy w dokumentach kościelnych czytamy o „charyzmacie kapłaństwa”, to nie mamy do czynienia z jakimś metaforycznym użyciem tego słowa, ale z dokładnym słownictwem Biblii.


Z charyzmatami bywa tak jak z profesorami. Osobom niewtajemniczonym w zawiłości tytułów uczelnianych zwykle wydawało się, że profesor zwyczajny to jakaś niezbyt wyróżniająca się persona: przecież on jest taki zwyczajny! Kiedy natomiast słyszeli o profesorze nadzwyczajnym, myśleli sobie: to dopiero musi być rzadki i nieprzeciętny okaz, ktoś nadzwyczajny! W rzeczywistości uczelnianej było akurat odwrotnie, gdyż profesor zwyczajny to wyższe stanowisko.


Całkiem podobnie jest z charyzmatami: te nadzwyczajne wydają się nam intrygujące, tajemnicze, porywające i godne poszukiwania za wszelką cenę. Tam natomiast, gdzie ich brakuje, podejrzewamy brak działania Ducha Świętego. Jeśli zabraknie języków, prorokowania, świadectw o cudach, to pojawiają się podejrzenia, że „Duch Święty opuścił wspólnotę”. Tymczasem Biblia mówi nam coś całkiem przeciwnego: charyzmaty zwane przez nas zwyczajnymi stawia na samym szczycie obdarowań Bożych:


„Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie” (1 Kor 13,8).


Ponieważ trudno jest walczyć z naszymi językowymi skojarzeniami, może przynajmniej na nasz użytek zaczęlibyśmy — zamiast mówić o charyzmatach zwyczajnych — częściej stosować określenie „charyzmaty miłości”: bezżeństwo konsekrowane dla spraw Pana (por. 1 Kor 7,7.34), małżeństwo na znak miłości Chrystusa (por. 1 Kor 7,7; Ef 5,32), pasterzowanie na znak troski Chrystusa o Kościół (por. 2 Tm 1,6).


Módlmy się też o znak dojrzałości naszych wspólnot Odnowy. Jak ten znak będzie wyglądał? Kiedy zewnętrznym obserwatorom naszych spotkań, sesji, seminariów i rekolekcji rzuci się w oczy, że Odnowa Charyzmatyczna polega na odnawianiu wszystkich charyzmatów. Tak, począwszy od darów w jaskrawych kolorach w charyzmatycznym przedsionku: „Kiedy się razem zbieracie, ma każdy z was już to dar śpiewania hymnów, już to łaskę nauczania albo objawiania rzeczy skrytych, lub dar języków, albo wyjaśniania: wszystko niech służy zbudowaniu” (1 Kor 14,26). Ale przez przedsionek przechodzi się do wnętrza, do tego miejsca, które jest w życiu duchowym najważniejsze: jest to głębia Bożych zamiarów wobec charyzmatycznej odnowy Kościoła: przecież z darów duchowych „największa jest miłość” (1 Kor 13,13). A wypełnienie przykazania miłości, choć jest ponad ludzkie siły, to nie jest ponad siły Boże. Na szczęście Bóg dzieli się z człowiekiem ową siłą. Nazywamy to darem (charisma, czyli charyzmat): dar bezżeństwa konsekrowanego, dar chrześcijańskiego małżeństwa, dar pasterzowania w ludzie Bożym.


Odnowo Charyzmatyczna, św. Paweł czeka, by oprowadzić cię po wnętrzu Bożej świątyni, a w ręku trzyma spisany przewodnik wędrowca: słowo Boże Nowego Testamentu!

[2004]

Przypisy

[1] John Sherill, Oni mówią innymi językami, Warszawa 1990, s. 101-102.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.