poniedziałek, 23 lutego 2009

Droga zbawienia, czyli etapy życia w Jezusie Chrystusie


Dorota Baranowska


Droga zbawienia, czyli etapy życia w Jezusie Chrystusie


„Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Mk 10,17; Łk 18,18) – takie pytanie zadał Panu Jezusowi pewien człowiek dwa tysiące lat temu. I dziś nie straciło ono na swojej aktualności, a odpowiedź na nie jest jedną z najistotniejszych kwestii dla naszego życia, zarówno teraźniejszego, jak i przyszłego. Wiele osób zastanawia się nad swoją przyszłością w wieczności, która czeka nas po ukończeniu biegu życia. Niejeden człowiek z niepokojem zadaje sobie pytanie: Co mnie czeka w przyszłym życiu? Czy mogę być pewny zbawienia, które obiecuje mi Biblia? Czy muszę spełnić jakieś warunki, aby być zbawionym? Czy na to zbawienie muszę sobie czymś zasłużyć? Czy pomimo wszelkich moich starań, zbawienie może mnie ominąć?


Niektórzy twierdzą, że „już w tej chwili”, w obecnym naszym życiu, możemy posiadać „absolutną pewność zbawienia”; wystarczy, że przez wiarę przyjmiemy do swego serca Jezusa „jako Pana i Zbawiciela” i w ten sposób w ciągu jednej minuty miałby zostać rozstrzygnięty raz na zawsze problem naszego zbawienia. Jeden jedyny akt wiary miałby przesądzić o naszej wieczności, tak że nie musielibyśmy już więcej troszczyć się o swoje zbawienie, na które podobno nie ma żadnego wpływu postępowanie chrześcijanina: ani jego życie pobożne, ani grzeszne. Propagatorzy tezy o „absolutnej pewności zbawienia, której nic naruszyć nie zdoła” uważają bowiem, że ani dobre uczynki w żaden sposób nie mogą wpłynąć „na ostateczną ocenę człowieka przed Bogiem w dzień sądu”, ani też i złe uczynki, najokropniejsze i najbardziej wyzywające nawet grzechy oraz „najbardziej nawet grzeszny sposób życia” nie są w stanie „spowodować utraty zbawienia. Zbawienie raz uzyskane w chwili 'przyjęcia Jezusa' miałoby być absolutnie nie do utracenia”. Inni jednak sprzeciwiają się takiemu poglądowi, twierdząc, że o naszym zbawieniu decydują nasze czyny – dobre czy złe. Przyjrzymy się zatem obu tym tezom. Zobaczymy, co naprawdę Biblia mówi na temat naszego zbawienia. Czy uzasadniona jest wiara w pewność zbawienia bez względu na jakość życia, bez względu na czyny człowieka? Czy możemy być go pewni już tu, na ziemi? Czy zbawienie można utracić? Co właściwie możemy zrobić, aby się zbawić? Jest to kwestia niezmiernej wagi, gdyż zbawienie jest przecież „celem naszej wiary” (1 P 1,9). Powinniśmy więc postarać się o jasny pogląd w tej sprawie: którędy i jak mamy iść, aby dojść do celu – wiecznego zbawienia[1].


Wiele zamieszania w tej dziedzinie pochodzi „z zaniedbań w poznawaniu podstaw doktryny chrześcijańskiej, szczególnie nauki o usprawiedliwieniu, uświęceniu i zbawieniu”. Nasza historia (droga) z Jezusem składa się bowiem z trzech etapów, w których rola wiary i uczynków nie jest taka sama. Mylenie owych pojęć powoduje, że „Biblia staje się niezrozumiała”, co „prowadzi do chaosu i poważnych błędów”. Zdarza się, że pierwszy z owych etapów na drodze zbawienia – usprawiedliwienie, określane bywa również nazwą „zbawienie”, co może powodować nieco zamieszania. W języku greckim bowiem „zbawienie” znaczy po prostu „uratowanie”. Jeśli więc usprawiedliwienie nazywamy „zbawieniem”, mamy na myśli uratowanie „od życia bez Boga, w grzechu, z dala od Jezusa Chrystusa”. Natomiast można też rozumieć „zbawienie w sensie 'uratowania na wieki', czyli zbawienie wieczne”[2].


I. Usprawiedliwienie – owoc zbawczego czynu Jezusa Chrystusa


„Nie pozywaj na sąd swojego sługi,
bo nikt żyjący nie jest sprawiedliwy przed Tobą”
(Ps 143,2)


„Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?”
(Ps 130,3)


„Chrystus bowiem umarł za nas,
jako za grzeszników, w oznaczonym czasie,
gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni”
(Rz 5,6)


Przechodząc zatem do pierwszego etapu naszych rozważań, zadamy sobie pytanie: Czy my w ogóle potrzebujemy jakiegoś usprawiedliwienia? Co to takiego jest? Z czym to się wiąże? W jaki ewentualnie sposób moglibyśmy je osiągnąć?


1) „Przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający” (Rz 5,18), zatem „wszyscy zgrzeszyli” (Rz 5,12) i „pozbawieni są chwały Bożej” (Rz 3,23)


Pismo Św. mówi, że „przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli” (Rz 5,12). Z powodu grzechu jednego człowieka cała ludzkość ściągnęła na siebie gniew Boży – wszyscy są winni wobec Boga (Rz 3,10-20; por. Rz 1,18) i na wszystkich zaciążył wyrok potępienia (Rz 5,16.18), z którego nikt nie jest w stanie uwolnić się dzięki własnym tylko zasługom, ani też niczym sobie zasłużyć na dar zbawienia. Wszyscy jesteśmy bezsilni (Rz 5,6.8). Zdani na własne tylko siły nie jesteśmy w stanie się zbawić – „przepaść między Bogiem i światem pogrążonym w grzechu i niewierze jest tak wielka, że tylko Bóg może ją pokonać. Dlatego […] Bóg przejął inicjatywę zbawczą i przeprowadza swój plan, mimo uporu i odrzucenia Go”[3]. Posyła więc swojego Syna, który jako jedyny sprawiedliwy mocen jest zmyć z nas piętno grzechu i winy wobec Boga. On to „umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni” (Rz 5,6), uwolnił nas od jarzma grzechu (Rz 8,3) i otworzył nam drogę do zbawienia (Rz 6,23). Odtąd wszyscy dostępują usprawiedliwienia za darmo, byleby tylko wierzyli w Jezusa Chrystusa (Rz 3,24-28; por. Dz 15,11; Ef 2,8).Kto zatem „wiąże się z Chrystusem w wierze, ten przechodzi ze sfery śmierci do sfery światła i życia Bożego (J 5,24)”[4].


2) Niemoc Prawa


W przekonaniu faryzeuszów dokładne zachowywanie Prawa całkowicie wystarcza, ażeby uchodzić wobec Boga za sprawiedliwego. To zewnętrzne wypełnianie Prawa dawało złudzenie, że „można dojść do usprawiedliwienia wyłącznie o własnych siłach, że można bez Bożej pomocy zdobyć się na postawę, dzięki której udałoby się dosięgnąć Boga i której Bóg od nas rzeczywiście oczekuje”[5]. Jest to pokusa serca ludzkiego, które szuka „podstawy do chlubienia się” przed Bogiem (Rz 3,27), a co więcej, oczekuje od Pana Boga nagrody za swoje rzekome zasługi. Przestrzeganie Prawa uważano za środek wystarczający do usprawiedliwienia przed Bogiem, zapominano natomiast, że „nawet tego rodzaju wierność Prawu już jest dziełem Boga i wypełnieniem Jego słowa” i że zamiast wbijania się w stan samozadowolenia i oczekiwania na pochwały, trzeba raczej mówić: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać” (Łk 17,10)[6].


3) Usprawiedliwienie przez wiarę w zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa – „Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10,9)


„Jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie” (Rz 5,18), „łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę” (Ef 2,8). „Z faryzeuszowską drogą zbawienia” polemizuje św. Paweł. Szczególnie w Liście do Rzymian oraz w Liście do Galatów rozwija on teologię usprawiedliwienia. W drugim rozdziale Listu do Rzymian wskazuje na niemożność własnego usprawiedliwienia. W trzecim rozdziale mówi o łasce usprawiedliwienia danej nam przez Jezusa Chrystusa. W czwartym rozdziale wskazuje na wiarę jako jedyny środek usprawiedliwienia. Natomiast w rozdziale piątym mówi o usprawiedliwieniu jako obecnym i przyszłym ocaleniu. Podobny tok myśli przedstawia również w Ga 2,15-5,26[7].


Dar usprawiedliwienia przeznaczony jest nie dla sprawiedliwych, lecz dla grzeszników (Rz 4,5; por. Rz 5,19), którzy nie mogą poszczycić się „żadnym osiągnięciem i żadną zasługą i nie mają się czym chełpić”. Zdaniem Pawła, nikt sam z siebie ani na podstawie wypełniania Prawa nie jest sprawiedliwy przed Bogiem (Rz 3,9-20), gdyż to nie wypełnianie Prawa Mojżeszowego, ale wiara w zbawienie dokonane przez Jezusa stanowi o usprawiedliwieniu wobec Boga (Rz, Ga); jedynie łaska Boża wysłużona śmiercią krzyżową Jezusa jest w stanie człowieka usprawiedliwić (Rz 3,24.28; 9,12; 11,6). To Jezus jest bramą – i kto wchodzi przez tę bramę, zostaje ocalony (J 10,9). Zatem „człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa” (Rz 3,28; por. Gal 2,16). Tym stwierdzeniem Paweł ogłasza „nieużyteczność Prawa w nowej ekonomii zbawienia” – zbawienie nikomu się nie należy, lecz jest to łaska Boża, którą się otrzymuje przez wiarę (Rz 4,4-8). Wiara jednak powinna być czynna – „działa przez miłość” (Ga 5,6; por. Jk 2,14-26), w uległości względem Ducha otrzymanego na chrzcie (Ga 5,13-26; Rz 6; 8,1-13). Chrześcijanin też nie może się chlubić ze swej pobożności czy własnych uczynków, gdyż jako „sługa nieużyteczny” (Łk 17,10) dokonał tylko tego, co Pan Bóg przygotował, aby zrobił (Ef 2,10). Nawet jeśli sumienie nic mu nie wyrzuca przed Bogiem, także i to nie jest dla niego powodem do usprawiedliwienia (1 Kor 4,4). Winien zatem „zabiegać o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem” (Flp 2,12), lecz również z pełną radości ufnością (Rz 5,1-11; 8,14-39), gdyż jego wiara utwierdza go w przekonaniu co do miłości Bożej, objawionej w Chrystusie Jezusie (Rz 8,31-39; Ef 3,19)[8].


*****


Usprawiedliwienie zatem jest absolutnie darmowym darem Bożym. Sami nie moglibyśmy zupełnie w żaden sposób na niego sobie zapracować. Jest to całkowicie darmowy i niezasłużony prezent od Pana Boga. Pan Bóg wyszedł nam naprzeciw, gdy nie mieliśmy absolutnie nic do zaoferowania. To On nas usprawiedliwił mocą Ofiary Jezusa Chrystusa. Z grzesznika staliśmy się w jego oczach kimś sprawiedliwym. Nie mając swojej własnej sprawiedliwości, zostaliśmy przez Niego obdarowani Jego własną, Bożą sprawiedliwością (Rz 3,26). Stało się to całkiem niezależnie od naszych uczynków i zasług: „człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa” (Ga 2,16). Nie można zatem „zostać usprawiedliwionym chrześcijaninem z powodu mnóstwa swoich zasług, nie da się na ten Boży podarunek zarobić ani zasłużyć, jest on zawsze czystym darem zaskakującego nas swoją inicjatywą Boga. Tak jak człowiek swoje naturalne narodzenie zawdzięcza całkowicie swoim rodzicom bez żadnej swojej zasługi, tak samo duchowe nowe narodzenie zawdzięcza bez swoich zasług Bogu”[9].


Usprawiedliwienie, dokonane przez Jezusa Chrystusa przez Jego śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie, otworzyło nam szeroko bramę do zbawienia. Nie ma innej bramy do zbawienia, jak tylko Chrystus. Nie pozostaje nam zatem nic lepszego, jak wejść przez tą bramę i zacząć kroczyć „drogą zbawienia”.


II. Ku eschatologicznemu dopełnieniu, czyli wzrastanie ku zbawieniu


1) Nawrócenie jako konsekwencja wiary


Pan Jezus wzywał do nawrócenia w związku „z przyjściem królestwa Bożego, celem realizowania go”: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,15; por. Mt 4,17; Łk 5,32; Łk 13,1-5) – tak nawoływał Pan Jezus na początku swojej publicznej działalności, zapraszając do wejścia na drogę zbawienia. Także Apostołowie wzywali do nawrócenia (Dz 2,38)[10].


Nawrócenie jest nieodłączną konsekwencją wiary, a jednocześnie koniecznym warunkiem osiągnięcia zbawienia (Łk 13,1-5). Nie ma prawdziwej wiary bez nawrócenia. Bez nawrócenia nie można też wejść do królestwa niebieskiego (KKK, 545): „Jeśli się nie nawrócicie, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3); „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone” (Dz 3,19). Nawrócenie „jest wyrazem pozytywnej odpowiedzi na wezwanie Chrystusa i na możliwość zbawienia zaoferowaną w Jego łasce”[11]. Jeśli „człowiek poruszony przez łaskę zwraca się do Boga i odwraca od grzechu”, przyjmuje w ten sposób przebaczenie i Boże usprawiedliwienie (KKK, 1989).


Apostoł Paweł mówi o nawróceniu jako podstawie życia chrześcijanina. Ma ono polegać na zrzuceniu z siebie starego człowieka grzechu i przyobleczenie się – jako nowe stworzenie – w Chrystusa Zmartwychwstałego (Rz 6,1-14). Jan Apostoł w innych porównaniach (np. przejście z ciemności do światła) ujmuje to zagadnienie w podobny sposób (1 J 1,5-2,11). Z kolei Jan Chrzciciel domaga się radykalnego nawrócenia: „Tylko drzewo, które przynosi prawdziwe 'owoce nawrócenia', może ujść siekierze eschatologicznego sądu Bożego już przyłożonej do korzeni (Mt 3,8n)”[12]. Nawrócenie stanowi „dogłębną i radykalną przemianę angażującą całego człowieka, obejmującą zarówno sposób myślenia, jak i postępowanie […]; polega nie tylko na zerwaniu z grzechem i na pokucie, lecz także na zdecydowanym zwrocie ku Bogu” i „przyjęciu orientacji Chrystusowej za swoją własną; nadaje ona nową treść i nowy sens całemu życiu”. Nie może to być jednak tylko jakiś jednorazowy akt i fundamentalny wybór tej nowej orientacji, lecz trwała postawa, stan życia polegający „na wytrwałym dążeniu do świętości i pełni eschatologicznej”. Proces ten polega na „codziennym upodabnianiu się do Chrystusa i ustawicznym powrocie do ideałów Ewangelii”. Wymaga nieustannej „walki z grzechem i wysiłku nad oczyszczeniem zepsutej natury ze skłonności do złego; zakłada wewnętrzne, coraz ściślejsze zjednoczenie się z Bogiem, praktykę świadczenia dzieł miłości bliźniego i zdobywanie trwałych postaw właściwych chrześcijaninowi”, czyli cnót[13].


„Nawrócenie jest sprawdzianem” przyjęcia Ewangelii i wyrazem włączenia się w realizację królestwa Bożego. Ponieważ czas się wypełnia („już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona” – Łk 3,9), nie należy zwlekać z decyzją „dogłębnego i trwałego nawrócenia”. Jest to szansa „dana wszystkim grzesznikom, którzy mogą uzyskać przebaczenie i darowanie grzechów, jeśli uznają swoją grzeszność i sercem powrócą do Boga”[14].


2) Chrzest – nowe narodzenie, czyli początek nowego życia


Nawrócenie zostaje „przypieczętowane przyjęciem chrztu” i otrzymaniem Ducha Świętego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3,5; por. J 3,3); „I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,15-16); „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19); „Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2,38). Nie można zatem stać się „chrześcijaninem i uczniem Jezusa bez chrztu”, czyli „nowego narodzenia”[15].


Poza zakończeniem Ewangelii Mateusza, gdzie pojawia się trynitarna formuła chrzcielna (Mt 28,19), w Nowym Testamencie mowa jest zawsze „o chrzcie w imię Jezusa Chrystusa albo w imię Pana naszego Jezusa”. Formułę „w imię” można rozumieć następująco: „z polecenia”, „z upoważnienia”, oraz „imieniem”, „na fundamencie imienia”. Ważne i istotne jest tu „odniesienie do Osoby Jezusa Chrystusa i jej zbawczego znaczenia”. Formuła „w imię Jezusa Chrystusa” oznacza „oddanie się na własność ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu Panu. Chrzest w Jego imię uwalnia wierzącego spod władzy grzechu i śmierci i wprowadza go do królestwa żywego Boga, które otwarte zostało przez Mesjasza Jezusa”[16]. To właśnie chrzest „Ťuruchamiať moc zbawienia” oraz włącza ochrzczonego do Chrystusowego Kościoła: „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5, 25-27)[17].


Usprawiedliwienie zatem, które „zostało nam wysłużone przez Mękę Chrystusa […], którego krew stała się narzędziem przebłagania za grzechy wszystkich ludzi […], zostaje udzielone przez chrzest, sakrament wiary” (KKK, 1992). „Zakotwiczony w dziele zbawczym Chrystusa” chrzest płynący z wiary obmywa grzechy (1 Kor 6,11) i przynosi uświęcenie (1 Tes 4,3.7). Ochrzczony zostaje wewnętrznie przemieniony, a przemiana ta „staje się równocześnie zadaniem egzystencjalnym, obejmującym każdą płaszczyznę życia chrześcijańskiego (Rz 5-8; 1 Kor 7,29-31)”[18]. Chrzest bowiem niesie z sobą także postulaty etyczne: „I w Nim też otrzymaliście obrzezanie nie z ręki ludzkiej, lecz Chrystusowe obrzezanie, polegające na zupełnym wyzuciu się z ciała grzesznego, jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił” (Kol 2,11-12); „Przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6,4). Zatem „kto otrzymał chrzest, dokonuje w sobie radykalnej zmiany i rozpoczyna nowe życie” – życie w Duchu Świętym (Rz 8,14; 1 Kor 6,19; Ga 5,18), które oznacza realizowanie „świętości chrześcijańskiej. Chrzest czyni nas chrześcijanami, stając się równocześnie postulatem, by dążyć do pełni chrześcijańskiego życia a tą jest świętość – bezgrzeszność”[19].


3) Nowe życie, czyli styl życia w Duchu Świętym


Gdy przestąpiliśmy już próg bramy – uwierzyliśmy w Chrystusa, nawróciliśmy się i przyjęliśmy chrzest zapoczątkowujący nasze nowe życie – zarysowuje się przed nami jakaś droga: droga chrześcijańskiego życia, której kresem jest zbawienie wieczne, eschatologiczne. Droga ta niesie ze sobą zadania i postulaty. Pan Jezus powiedział do swoich uczniów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28,19-20). Z chrztem zatem związane jest także „zachowanie nauki Jezusa”, którą ochrzczony powinien przyjąć i „realizować w swoim chrześcijańskim życiu”[20].


Św. Paweł rozróżnia stare i nowe stworzenie (2 Kor 5,17), czyli stary i nowy styl życia. „Podstawą nowego stworzenia, czyli egzystencji chrześcijańskiej, jest śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa”, który umarł za wszystkich „po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał” (2 Kor 5,15). Dlatego należy porzucić „dawnego człowieka” i przywdziać „nowego” (Ef 4,22-24; por. Rz 13,14; Ga 3,27; Kol 3,9-10), „stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (Ef 4,24). Można więc powiedzieć, że „życie chrześcijańskie jest zmartwychwstaniem od dawnego życia do nowego, a w nowym do coraz pełniejszego”. A zatem, jeśliśmy „razem z Chrystusem powstali z martwych”, winniśmy szukać „tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga”, dążyć „do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi” (Kol 3,1-3). Realizowanie tego nowego modelu etycznego określa Paweł formułą: „być w Chrystusie” (2 Kor 5,17), co oznacza, że z jednej strony całe życie chrześcijanina skierowane jest na Chrystusa, a z drugiej – „w życiu chrześcijanina działa Duch Święty przez Chrystusa”. Życie chrześcijanina zatem jest życiem w Duchu Świętym, a „warunkiem rozwoju tego życia jest poddanie się kierownictwu Ducha Świętego” oraz kroczenie tą drogą, jaką On wskazuje (Ga 5,25). Należy tak postępować, aby Go nie zasmucać, „wycisnął On bowiem pieczęć na każdym z wierzących 'na dzień odkupienia' (Ef 4,30)”[21].


„Nowe narodzenie” nie jest jedynie „metaforą, lecz najpełniejszą rzeczywistością. Stworzony na nowo mocą słowa i Ducha Świętego człowiek staje się nowym bytem (Tt 3,5), istotą, której postawa moralna jest całkowicie odmieniona. Odstąpił on już od zła (1 P 2,1; Jk 1,21), nie chodzi już drogami swoich pożądliwości (1 P 1,14), lecz poddaje się słowu, które mu nakazuje miłość do braci (1 P 1,22n); nie może już wykraczać przeciwko wymaganiom miłości bliźniego (1 J 3,9n). Pozostaje odtąd pod działaniem Ducha Świętego (Rz 8,14), który wyciska swoje piętno na całym życiu chrześcijanina (Rz 6,5)”[22].


4) „Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele” (Rz 6,12), czyli nie można dwom panom służyć (Łk 16,13)


Chrystus domagał się nie tylko wiary w Niego (J 3,16.18.36; 5,24; 6,29 i in.) i pójścia za Nim (J 8,12; 12,26), ale także zachowywania i przestrzegania Jego słów (J 8,51; 15,10 i in.). Ze zjednoczenia z Chrystusem dokonującego się dzięki wierze wynika także przyjęcie z wiarą wszystkich prawd związanych z Nim, a zatem i Jego postulatów etycznych. Etyczne konsekwencje wiary są omawiane w wielu miejscach Pisma Św. Są to przykładowo: Rz 1,29-31; 10,8; 12,6; 13,13; 1 Kor 5,9-11; 6-9-10; 2 Kor 12,20n; Ga 3,2.5; 5,19-21; 60,1; Ef 4,31; 5,3-7; Kol 3,5-8; 1 Tm 1,9-10; 3,9; 4,1.6; 2 Tm 3,2-5; Tt 1,4; Jud 3,20; 2 P 1,1[23].


Według 1 P 2,9, zostaliśmy wezwani przez Pana Boga z ciemności do światła. Chrześcijanie przypominają zatem „lud izraelski pogrążony w niewoli egipskiej a powołany do wyjścia. Powtarza się jakby exodus, którego jedynym celem jest życie w Bogu”. Chrześcijanin, żyjąc w świecie i otaczającej go rzeczywistości, powinien dokonać wewnętrznej przemiany, która polega na obraniu życia w Bogu, tak iż mimo pozostawania w świecie, będzie żył „inaczej niż świat”. Dla zachowania tożsamości chrześcijańskiej konieczne jest przestrzeganie zobowiązań etycznych. Upomnienia św. Piotra są stanowcze: „Umiłowani! Proszę, abyście jak obcy i przybysze powstrzymywali się od cielesnych pożądań, które walczą przeciwko duszy” (1 P 2,11). Św. Paweł zaś napomina chrześcijan: „jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia […]. Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu, jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego – życie wieczne” (Rz 6,19.22). Według Apostoła, „chrzest zobowiązuje do twardej walki z wszystkimi żądzami i nałogami (Rz 6,12-14.19; Ga 5,24 i in.), a także do świętego i nienagannego życia” (1 Kor 5,6-8). Św. Piotr, podobnie jak św. Paweł, „domaga się walki ze Ťstarym człowiekiemť„. Walka ta powinna trwać do końca życia: „resztę czasu w ciele” wierni winni „przeżyć już nie dla [pełnienia] ludzkich żądz, ale woli Bożej” (1 P 4,2). Wcześniej bowiem żyli jak poganie, postępując „w rozwiązłościach, żądzach, nadużywaniu wina, obżarstwie, pijaństwie i w niegodziwym bałwochwalstwie” (1 P 4,3). Życie chrześcijan natomiast powinno być całkiem inne, powinno być takie, żeby poganie się zadziwili, że chrześcijanie „nie płyną razem z nimi w tym samym prądzie rozpusty” (1 P 4,4). W Liście do Rzymian św. Paweł wzywa: „rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13,11-14). Św. Piotr natomiast pisze: „Odrzuciwszy więc wszelkie zło, wszelki podstęp i udawanie, zazdrość i jakiekolwiek złe mowy, jak niedawno narodzone niemowlęta pragnijcie duchowego, niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu” (1 P 2,1). Chrześcijanie zatem nie powinni już więcej oddawać swojego ciała „na służbę grzechowi”, lecz oddać się „na służbę Bogu jako ci, którzy ze śmierci przeszli do życia” (Rz 6,13). Jesteśmy bowiem „niewolnikami tego, komu dajemy posłuch: bądź [niewolnikami] grzechu, [co wiedzie] do śmierci, bądź posłuszeństwa, [co wiedzie] do sprawiedliwości” (Rz 6,16). Zatem „jak oddawaliśmy członki nasze na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość”, tak teraz winniśmy „wydać członki nasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia” (Rz 6,19). Nawrócenie w Pawłowym języku etycznym znaczy „umrzeć całkowicie i bez reszty dla grzechu, by przez chrzest stać się żywym wyłącznie dla Boga w Chrystusie Jezusie (Rz 6,11)”. Po chrzcie „człowiek nie powinien już popełnić żadnego występku, nie dopuścić się żadnej winy”[24]. Podobny wniosek wynika z rozważań św. Jana Apostoła. Pisze bowiem: „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą” (1 J 1,5n). Natomiast „krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu” pod warunkiem, że „chodzimy w światłości” (1 J 1,7). A zatem należy zerwać z grzechem i zachowywać Boże przykazania. Pisze Apostoł Jan w swoim liście: „Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: ŤZnam Goť, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy” (1 J 2,3n); „Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał” (1 J 3,6). Św. Jan ostrzega chrześcijan: „Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu […]. Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku” (1 J 3,8). Natomiast „każdy, kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże; taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga. Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: każdy, kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata” (1 J 3,9n; por. 1 J 5,18); „Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego” (1 J 3,15). Nie można zatem dwom panom służyć (Łk 16,13). Nie jest z Bogiem i nie służy Bogu ten, kto służy diabłu i swoim pożądliwościom, czyli ten, kto popełnia grzechy.


Życie chrześcijańskie to postępowanie w światłości Chrystusa (Ef 5,8-10). Tak jak dawniej byliśmy „ciemnością”, tak teraz jesteśmy „światłością w Panu” (Ef 5,8), a owocem światłości jest „wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda” (Ef 5,9), a „kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła” (J 3,21). Sprawiedliwość nie jest tu pojmowana prawnie, ale w sensie szlachetnego postępowania, „płynącego z postawy chrześcijańskiej przepojonej miłością bliźniego”. Winniśmy „postępować jak dzieci światłości” (Ef 5,8), a nie brać udziału „w bezowocnych czynach ciemności”, lecz piętnować je i nawracać tych, którzy tak postępują (Ef 5,11); „każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła” (J 3,20). Tylko ten, „kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła” (J 3,21)[25].


Chrześcijanin jest nowym człowiekiem, zatem nie powinien już „postępować tak, jak postępują poganie, z ich próżnym myśleniem, umysłem pogrążeni w mroku, obcy dla życia Bożego, na skutek tkwiącej w nich niewiedzy, na skutek zatwardziałości serca. Oni to doprowadziwszy siebie do nieczułości [sumienia], oddali się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste. Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa. Słyszeliście przecież o Nim i zostaliście pouczeni w Nim, zgodnie z prawdą, jaka jest w Jezusie, że – co się tyczy poprzedniego sposobu życia – trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości. Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego […]. Ani nie dawajcie miejsca diabłu! Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu. Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym. I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie – wraz z wszelką złością” (Ef 4,17-31). Kto więc „pragnie całkowicie należeć do Chrystusa […], musi ukrzyżować swoje ciało z jego namiętnościami i pożądaniami” (Ga 5,24)[26].


5) „Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie” (Ga 6,7-10), czyli czy jest możliwe, aby chrześcijanin nie dostąpił zbawienia


Nieraz można natknąć się przy czytaniu Ewangelii na wypowiedzi Pana Jezusa na temat sądu ostatecznego. W tym dniu „wszyscy ludzie będą […] musieli zdać rachunek ze swego życia (por. Mt 25,14-46)”[27]. Surowy wyrok potępienia czeka tych, którzy dopuszczają się takich uczynków, jak: „nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne” (Ga 5,19-21). Św. Paweł mówi wyraźnie, że „ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą” (Ga 5,21). Na innym zaś miejscu Apostoł upomina chrześcijan: „Dopuszczacie się niesprawiedliwości i szkody wyrządzacie […]. Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6,8-10). Podobny los czeka tych, którzy „pełni są […] wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią […]. Wiemy zaś, że sąd Boży według prawdy dosięga tych, którzy się dopuszczają takich czynów” (Rz 1,29-32 i 2,2). Paweł Apostoł radzi też Koryntianom, aby „nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą” (1 Kor 5,11). Również List do Efezjan nie szczędzi nagany grzesznikom: „O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne […]. O tym bowiem bądźcie przekonani, że żaden rozpustnik ani nieczysty, ani chciwiec – to jest bałwochwalca – nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa i Boga” (Ef 5,3-5). A o tych, którzy utrzymują, że jest inaczej, czytamy, aby się nie dawać „zwodzić próżnymi słowami, bo przez te [grzechy] nadchodzi gniew Boży na buntowników” (Ef 5,6n); „albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta” (Rz 1,18). Mówi jeszcze św. Paweł do chrześcijan: „Żeby przypadkiem nie [było wśród was] sporów, zazdrości, gniewu, niewłaściwego współzawodnictwa, obmów, szemrania, wynoszenia się, kłótni. Oby mnie ponownie nie upokorzył wobec was Bóg mój, tak iżbym musiał opłakiwać wielu spośród tych, którzy popełniali przedtem grzechy i wcale się nie nawrócili z nieczystości, rozpusty i rozwiązłości, której się dopuścili” (2 Kor 12,20n). Ludzie ci „przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia” skarbią sobie gniew na dzień „objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie” (Rz 2,5-8). Gniew Boży spadnie także na gorszycieli i ludzi dopuszczających się wszelkich nieprawości: „Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13,41-43; por. Mt 7,15-23; Mt 18,6-9). A na pytanie: „Czy tylko nieliczni będą zbawieni?”, Pan Jezus odpowiada: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych” (Łk 13,23-28). Jeśli zatem ktoś chce być zbawionym, musi odstąpić od tego wszystkiego, co sprowadza gniew Boży (Kol 3,5n).


Na gniew Boży zasługują także odstępcy. List św. Judy Apostoła oraz Drugi List św. Piotra w ostrych słowach występują przeciw heretykom, przeciw ich grzesznemu postępowaniu oraz ich błędnemu nauczaniu. Juda Apostoł pisze: „Umiłowani, wkładając całe staranie w pisanie wam o wspólnym naszym zbawieniu, uważam za potrzebne napisać do was, aby zachęcić do walki o wiarę raz tylko przekazaną świętym. Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, którzy dawno już są zapisani na to potępienie, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę” (Jud 3-4; por. 2 P 2,13), a także „uwodzą oni dusze nieutwierdzone” (2 P 2,14). Są to „szydercy”, którzy „powodują podziały, [a sami] są cieleśni [i] Ducha nie mają” (Jud 18-19). Juda nazywa ich m.in. „gwiazdami zabłąkanymi, dla których nieprzeniknione ciemności na wieki przeznaczone” (Jud 13), natomiast Apostoł Piotr mówi o nich jako o „źródłach bez wody, obłokach wichrem pędzonych, których czeka mrok ciemności. Wypowiadając bowiem słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się od postępujących w błędzie. Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia. Komu bowiem kto uległ, temu też służy jako niewolnik. Jeżeli bowiem uciekają od zgnilizny świata przez poznanie Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa, a potem oddając się jej ponownie, zostają pokonani, to koniec ich jest gorszy od początków. Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją, odwrócić się od podanego im świętego przykazania. Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował, a świnia umyta – do kałuży błota” (2 P 2,17-22). Można by się wobec tego zastanowić, czy te słowa przypadkiem nie przypominają tych nam współczesnych, którzy twierdzą, że nasze grzeszne życie nie ma żadnego znaczenia wobec wiecznego zbawienia. Pismo Św. mówi wyraźnie, co czeka tych, którzy tak nauczają i postępują: czeka ich „mrok ciemności”, a „koniec ich jest gorszy od początków”. Ludzie ci wypaczają „autentyczną treść i prostotę Ewangelii”, tworząc własne hipotezy, które godzą „w obiektywną wykładnię Pisma Św. (1 P 1,20-21), wyprowadzając z niego wnioski subiektywne, mające usprawiedliwić ich niecne postępowanie”. Apostoł mówi o nich jako o „fałszywych prorokach” i „fałszywych nauczycielach”, którzy wprowadzą wśród chrześcijan „zgubne herezje. Wyprą się oni Władcy, który ich nabył, a sprowadzą na siebie rychłą zgubę” (2 P 2,1). Ściągają oni na siebie „straszną odpowiedzialność, tym bardziej że poznali Ťdrogę sprawiedliwościť„. Św. Piotr słowa te pieczętuje stwierdzeniem, że względem nich „wyrok potępienia od dawna jest w mocy, a zguba ich nie śpi” (2 P 2,3). Ostre słowa pod adresem mącicieli kieruje też św. Paweł w Ga 5,7.10, kiedy zwracając się do chrześcijan, mówi: „Biegliście tak wspaniale! Kto przeszkodził wam trwać przy prawdzie? […] A na tym, który sieje między wami zamęt, zaciąży wyrok potępienia, kimkolwiek by on był”[28].


To jeszcze nie wszystko. Na sądzie ostatecznym zdamy też sprawę z naszej postawy wobec bliźniego: „według Prawa Mojżeszowego każdy morderca miał być stawiany przed sądem. Otóż według Prawa Ewangelii nie potrzeba aż tak wielkiego przewinienia, by stać się winnym” wielkiej kary: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: ŤNie zabijaj!ť; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: ŤRakať, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: ŤBezbożnikuť, podlega karze piekła ognistego” (Mt 5,21n); „Słyszeliście, że powiedziano: 'Nie cudzołóż!'. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,27n); „Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Ťnie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgiť. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie […]. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,33-37). „W dzień sądu” zdamy sprawę „z każdego bezużytecznego słowa” (Mt 12,36). Będziemy sądzeni w taki sam sposób, w jaki traktowaliśmy bliźniego: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą” (Mt 7,1n). Św. Mateusz umieścił w swej Ewangelii opis „uroczystej rozprawy sądowej” (Mt 25,31-46), podczas której nastąpi oddzielenie „owiec” od „kozłów”. „Owce” – to ci, którzy w życiu kierowali się miłością: głodnego nakarmili, spragnionego napoili, przybysza przyjęli, nagiego przyodziali, chorego i więźnia odwiedzili. „Kozły” natomiast to ci, którzy byli obojętni wobec bliźnich. I podsumowuje Ewangelista Mateusz: „I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,46)[29]. Będzie to zatem „sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia” (Jk 2,13). Jaki to bowiem pożytek z tego „skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą. Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? Widzisz, że wiara współdziała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała” (Jk 2,14-22). I dodaje jeszcze: „Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków” (Jk 2,26).


Zbawienie zatem „zależy od wiary, ale ma związek także z czynami chrześcijanina. Są takie czyny, które są grzechami. Mało tego, niektóre grzechy mają charakter tak wyjątkowo ciężki, że powodują utratę łaski, a więc zamykają bramę królestwa. 'Jeśli dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy'" (Hbr 10,26)”[30].


Pismo Św. mówi zatem „o możliwości utraty zbawienia i o tym, że usprawiedliwienie z grzechów popełnionych w przeszłości nie jest automatycznie usprawiedliwieniem z grzechów popełnionych w przyszłości. Spotykane dziś czasem dziwne nauki o absolutnej pewności zbawienia do tego się bowiem sprowadzą: jestem automatycznie usprawiedliwiony z każdego grzechu, jaki popełnię w przyszłości, gdyż niemożliwe jest, abym kiedykolwiek utracił raz zdobyte usprawiedliwienie, raz dane mi zbawienie”. Św. Paweł jednak odpowiada na to: „Nie łudźcie się!”[31].


6) Miłość sprawdzianem wiary, czyli nie ma wiary bez miłości – „w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość” (Ga 5,6)


„Gdybym też miał […] wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” – takie oto słowa św. Pawła Apostoła możemy wyczytać w 1 Kor 13,2. W innym liście natomiast Apostoł poucza: „miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli” (Ga 5,13-15; por. Mk 12,29-31). Podobnie w Liście do Rzymian: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” (Rz 13,8-10; por. Mk 12,28-34). Jeśli bowiem spełnimy Chrystusowe przykazanie miłości, wtedy jednocześnie zachowujemy wszystkie inne[32].


W myśli św. Pawła „wiara jest ściśle złączona z miłością. Te dwie wartości są nierozdzielne (1 Tes 1,3; 3,6; 5,8). W miłości manifestuje się aktywność wiary”. Dla Pawła nie jest możliwe, aby istniała wiara bez miłości. Usprawiedliwienie dokonane przez Chrystusa staje się skuteczne dopiero w takiej wierze, która przeniknięta jest miłością: „Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość” (Ga 5,6). Natomiast „wiara, która nie wyrażałaby się w uczynkach miłości bliźniego, byłaby martwa (Jk 2,14-26), byłaby kłamstwem (1 J)”. W orędziu biblijnym zatem „chodzi przede wszystkim o praktykę […] wiary. Wierzyć w Jezusa znaczy wprowadzać w życie Jego orędzie”[33].


7) Miłość i posłuszeństwo Chrystusowi sprawdzianem prawdziwej przynależności do Chrystusa


Miłość też jest sprawdzianem autentycznej przynależności do Chrystusa: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Św. Jan podaje „wytyczne, po których poznać prawdziwego chrześcijanina”: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1 J 4,7n); „Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała” (1 J 4,12); „Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości, że mamy pełną ufność na dzień sądu” (1 J 4,16n). Nie powinniśmy jednak miłować jedynie „słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy” (1 J 3,18n). „Wierni 'trwają' w miłości Chrystusowej”, jeśli zachowują polecenia Jezusa i przykazania bratniej miłości: „Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości” (J 15,10); „Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała. Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował” (1 J 2,5n); „Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim” (1 J 3,23n); „Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań” (1 J 5,2n; 2 J 6)[34].


Miłość jest też tym, co „pozwala na dokładne rozróżnienie dzieci Bożych od dzieci diabła”: „każdy, kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata” (1 J 3,10); „My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci” (1 J 3,14). Dlatego św. Jan Apostoł pisze: „Umiłowany, nie naśladuj zła, lecz dobro! Ten, kto czyni dobrze, jest z Boga; ten zaś, kto czyni źle, Boga nie widział” (3 J 11). „Jeśliby ktoś mówił: ŤMiłuję Bogať, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego” (1 J 4,20n). Należy strzec się nienawiści, gdyż „kto twierdzi, że żyje w światłości, a nienawidzi brata swego, dotąd jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości” (1 J 2,9n). Kto więc Boga naprawdę miłuje, będzie także miłował swojego brata, w ten sposób dokumentując swoją miłość do Boga (1 J 4,21)[35]. Jeśli zatem trwamy w nauce Chrystusa i wypełniamy przykazanie miłości, tym samym trwamy w Chrystusie i w Nim mamy życie wieczne: „Kto trwa w nauce [Chrystusa], ten ma i Ojca, i Syna” (2 J 9); „Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia” (1 J 5,11n).


*****


Po usprawiedliwieniu przez wiarę nastał dla nas z kolei czas uświęcenia. Pan Bóg powierzył nam różnorakie zadania, powołanie, misję – i spodziewa się, że będziemy przynosili dobre owoce. Ten etap naszego chrześcijańskiego życia wymaga od nas czynnego zaangażowania i współpracy z Bożą łaską. Bardzo wiele zależy tu od naszego wysiłku i starań, czyli uczynków. Na tym etapie jesteśmy wzywani „nie tylko, by w coś wierzyć, ale równocześnie – aby coś nieustannie czynić”, aby nie utracić danej nam darmo łaski usprawiedliwienia: „Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej” (Hbr 12,14-15). Na tym etapie pozostajemy sprawiedliwi przed Bogiem, jeśli wypełniamy Jego wolę przez nasze postępowanie: „człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary […]; tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków” (Jk 2,24 i 26)[36].


III. Zbawienie eschatologiczne – już i jeszcze nie, czyli w oczekiwaniu na pełnię zbawienia


Bóg „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4). Dlatego posłał swojego „Syna jako Zbawiciela świata” (1 J 4,14), który przez swoją śmierć i zmartwychwstanie „stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają” (Hbr 5,9).


Co prawda, możemy spotkać w Nowym Testamencie kilka miejsc, w których jest mowa „o naszym zbawieniu jako o czymś, co już się dokonało (Ef 2,5.8; Tt 3,5; Rz 8,1)”, jednak znacznie więcej miejsca poświęca zbawieniu jako czemuś, „na co my, chrześcijanie, dopiero czekamy”. Apostoł Paweł pisze na przykład: „teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień” (Rz 13,11-13). W tym fragmencie mowa jest „o dwóch różnych momentach”. Pierwszy z nich to „uwierzenie, czyli przyjęcie wiary w Chrystusa; należy on do przeszłości i od niego zaczęło się życie wiary. Drugi moment to zbawienie; należy on do przyszłości i wszyscy musimy na ten moment dopiero czekać. Zbawienie dopiero się do nas zbliża. Jest to zbawienie w sensie oczekiwanej przyszłości – oczywiście w chwili naszej śmierci lub w chwili powrotu Chrystusa na ziemię”[37]. Dlatego Apostoł może radzić Filipianom, aby „zabiegali o własne zbawienie z lękiem i drżeniem” (Flp 2,12). Ma to bowiem sens tylko wtedy, gdy na zbawienie dopiero czekają[38].


Zatem chociaż staliśmy się już dziedzicami zbawienia (Hbr 1,14), choć dostąpiliśmy już pełnego usprawiedliwienia (Rz 5,1), to jednak jesteśmy jeszcze ciągle zbawieni tylko w nadziei (Rz 8,24). Pan Bóg nadal zachowuje nas do pełnego zbawienia (1 Tes 5,9), do dziedzictwa, które objawi się dopiero przy końcu czasów (1 P 1,5). Zatem życiu chrześcijanina musi towarzyszyć nieustanny wysiłek, bowiem „każdy przemijający dzień zbliża ku nam chwilę objawienia owego dziedzictwa”. Zbawienie w pełnym tego słowa znaczeniu może być rozpatrywane tylko w perspektywie eschatologicznej dnia Pańskiego (1 Kor 3,13n; 5,5): „pojednani już z Bogiem przez śmierć Jego Syna, usprawiedliwieni Jego krwią, będziemy wówczas ocaleni przez Niego od gniewu (Rz 5,9nn). Pojawi się sam Chrystus, żeby nam przekazać zbawienie (Hbr 9,28). Tak więc oczekujemy na to ostateczne objawienie się Zbawiciela, który dopełni swego dzieła, przemieniając nasze ciało (Flp 3,20n); w tym sensie właśnie nasze zbawienie jest przedmiotem nadziei (Rz 8,23nn). Wtedy zostaniemy uwolnieni od naszych chorób, od cierpień i od śmierci. Wszystkie zła, o uwolnienie od których tak usilnie proszą psalmiści i nad którymi Jezus triumfował za życia przez dokonywane cuda, wszystkie zostaną raz na zawsze usunięte. Dopełnienie tego dzieła będzie prawdziwym zwycięstwem Boga i Chrystusa”[39]. Paweł podtrzymuje więc „napięcie między spełnieniem a oczekiwaniem; także jego przepowiadanie jest zapowiedzią zbawienia jeszcze nieobecnego, na które chrześcijanin, wraz z całym stworzeniem, z utęsknieniem oczekuje (Rz 8)”[40].


*****


Zbawienie w sensie ścisłym odnosi się „do chwili opuszczenia przez nas tego świata. Dopóki żyjemy na tej ziemi, jesteśmy tylko w drodze do zbawienia, zawsze z pewną dozą świętej bojaźni, gdyż każdy może upaść przez swój grzech, lenistwo, opieszałość i głupotę, przez czyny złe i brak czynów dobrych – i może łaskę stracić”[41]. „Absolutną i niepodważalną pewność zbawienia” może mieć „dopiero ten, kto już dopłynął do portu, czyli do spotkania z Bogiem w wieczności. Tylko ten, kto należy do symbolicznej liczby Ťstu czterdziestu czterech tysięcy wykupionych z ziemiť (Ap 14,3)”[42]. Dlatego „zbawienie, jako rzeczywistość związana z momentem ostateczności (to jest z kresem czasów), może być w doczesnym życiu jedynie przedmiotem obietnicy. Oczekujemy go z nadzieją. Jako takie, nie może być wprost i bezpośrednio doświadczane na sposób jakiejś absolutnej Ťpewności zbawieniať. Chrześcijanin może jednak doświadczać swojej drogi ku zbawieniu, gdy w aktach miłości, wiary i nadziei ujawnia się doświadczenie pokoju, radości, pewności, pociechy, oświecenia, miłości”[43].


Zakończenie


Pan Jezus „jako najwyższy arcykapłan Nowego Przymierza dokonał raz na zawsze doskonałego aktu zbawczego”, aby „nam utorować taką drogę, po której byśmy już bezpiecznie mogli zdążać do niebieskiego Jeruzalem”. Jesteśmy zatem „nowym ludem Bożym”, „ludem odkupionym, któremu Jezus Chrystus kładzie niezawodny pomost do Boga”. Jest to jednak „lud wędrujący”, lud „w drodze”. Na drodze tej nieustannie przewodzi nam Chrystus jako przewodnik naszej wiary (Hbr 12,2), umożliwiając nam w ten sposób niezawodne dojście do celu. Jezus jest naszym pomostem, po którym idziemy do Boga[44].


„Tym, co sprawia, że człowiek może wejść na drogę zbawienia”, jest wiara. Łączy się ona ściśle z nawróceniem oraz chrztem. Jednak Pismo Św. domaga się odpowiedzi ze strony słuchaczy czy czytelników. Nie jest to tylko książka, którą się czyta i odkłada. Chrześcijanin powinien starać się o to, by jego wiara owocowała dobrymi uczynkami (Jk 2,14). Zakłada to konieczność ciągłego praktykowania cnót zbawiennych (1 Tes 5,8), dzięki którym będzie on coraz bardziej dojrzewał do zbawienia (1 P 2,2)[45].


Ważne jest też „rozróżnienie dwóch etapów chrześcijańskiego życia – początkowego usprawiedliwienia, czyli wejścia na drogę zbawienia (nowe narodzenie), i kroczenia tą drogą w ciągu całego życia (nowe życie)”[46]. Wtedy unikniemy nieporozumień w związku z pozorną sprzecznością „między początkową absolutną darmowością łaski a późniejszą oceną chrześcijanina w dzień sądu na podstawie zarówno wiary, jak i uczynków. Prawdą jest, że 'człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawať (Rz 3,28), gdyż nowe narodzenie otrzymał całkowicie za darmo. Ale jednocześnie prawdą jest, że 'człowiek dostępuje usprawiedliwienie na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary' (Jk 2,24), gdyż nowe życie, aby go nie stracić, wymaga unikania złych uczynków i pełnienia uczynków dobrych”[47].


Dobre uczynki „nie stoją w sprzeczności z łaską zbawienia, gdyż same są owocem – nie tylko naszych wysiłków, ale przede wszystkim łaski. Bóg z łaski je dla nas przygotował (Ef 2,10), a my swoją wolną wolą, wspartą łaską Boga, z Nim w tym dziele współpracujemy. Dobre czyny nie muszą 'uzupełniać' łaski, gdyż same są współdziałaniem łaski i decyzji wolnej woli chrześcijanina napełnionego Duchem Świętym”[48]. Są to „zasługi, które z łaski Boga i za Jego pomocą przyniesiemy ze sobą na sąd Boży”. Mówi Pismo Św.: „Nie jest bowiem Bóg niesprawiedliwy, aby zapomniał o czynie waszym i miłości” (Hbr 6,10); "Błogosławieni, którzy w Panu umierają […], idą wraz z nimi ich czyny” (Ap 14,13); „Osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów […]; każdy został osądzony według swoich czynów” (Ap 20,12.13). Są to czyny zarówno „złe, sprowadzające osąd skazujący”, jak „i dobre – sprowadzające pochwałę. Kiedy święci idą po śmierci do Boga, to 'idą wraz z nimi ich czyny' (Ap 14,13)”. Także Pan Jezus zapowiada: „dam każdemu z was według waszych czynów” (Ap 2,23), a Apostołowie zalecali: „Niechże i nasi wierni nauczą się przodować w spełnianiu dobrych czynów […] – żeby nie byli bez zasług” (Tt 3,14). Zasługa jednak „jest owocem łaski, ale tylko w takim sercu, które zechciało z tą łaską współpracować, czyli jak mówi Pismo – coś uczyniło ze swej strony: 'Jeśli ktoś usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego' (Ap 3,20)”. To właśnie stanowi współpracę z łaską. Człowiek musi coś uczynić sam („otworzyć drzwi”), aby Jezus mógł coś uczynić w nim (z nim „wieczerzać”). Dlatego Piotr Apostoł zachęca nas: „jeśli bowiem Ojcem nazywacie Tego, który sądzi według uczynków każdego, to w bojaźni spędzajcie czas swego pobytu na obczyźnie” (1 P 1,17), gdyż jak mówi Pan Jezus: „ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia” (J 5,29)[49].


Apostoł Paweł w Liście do Galatów napisał następujące ostrzeżenie pod adresem chrześcijan: „Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne. W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy. A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze” (Ga 6,7-10). Winniśmy zatem „starać się Jemu podobać, czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre” (2 Kor 5,9-10). Bóg „odda każdemu według uczynków jego” (Rz 2,6): tym, „którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie” (Rz 2,8), tym zaś, „którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne” (Rz 2,7). Najważniejsze jest bowiem „Ťwszystko, co uczyniliścieť oraz Ťwszystko, czego nie uczyniliścieť. Na tej podstawie Ťpójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznegoť (Mt 25,40 i 45-46)”. Na sądzie przed Bogiem zatem zwyciężają razem: „postawa wiary w jedynego Pana i Zbawcę, Jezusa Chrystusa oraz postawa czynnej miłości”[50].


Nieocenionego daru wiary trzeba jedna z pilnością strzec, aby go przepadkiem nie utracić. Św. Paweł ostrzega przed tym Tymoteusza, polecając mu wystąpienie w dobrej walce, „mając wiarę i dobre sumienie. Niektórzy odrzuciwszy je, ulegli rozbiciu w wierze” (1 Tm 1,18-19) (KKK, 162). Pismo Św. mówi: „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24,13; Mt 10,22; Mk 13,13; por. 1 Tm 2,15; Jk 1,12), „jeśli wytrwa w wierze i miłości” (1 Tm 2,15) i poucza: „strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł” (Mt 24,4; por. Jk 1,14-16), „powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy […], by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych” (Mt 24,24). Wybranie Boże nie stanowi bowiem automatycznie gwarancji „na zawsze, jeśli człowiek przestanie w którymś momencie na takie Boże wezwanie odpowiadać”. Nie możemy zatem już teraz szczycić się pewnością zbawienia. Nawet Apostołowie „takiej absolutnej, niezależnej od niczego pewności zbawienia wcale nie mieli”. Pisał św. Paweł: „Poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” (1 Kor 9,27); „Przeto się nie pysznij, ale trwaj w bojaźni! Jeżeli bowiem nie oszczędził Bóg gałęzi naturalnych, może też nie oszczędzić i ciebie” (Rz 11,20-21); „Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem” (Flp 2,12; por. Hbr 2,3). A List do Hebrajczyków dodaje: „Dlatego jest konieczne, abyśmy z jak największą pilnością zwracali uwagę na to, cośmy słyszeli, abyśmy przypadkiem nie zeszli na bezdroża” (Hbr 2,1). Nowe życie bowiem można utracić. Może się to stać na przykład poprzez nasze grzechy[51].


Zatem zbawieni jesteśmy już, ale na razie jedynie w nadziei, to znaczy, że na „ostateczne i pełne zbawienie” z ufnością dopiero czekamy: „W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, którą już się ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda? Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy” (Rz 8,24-25). A zatem „zgodnie z tym, co mówi Biblia, jestem już zbawiony (Ef 2,5-8), ale też jestem ciągle w trakcie zbawiania przez Chrystusa i w trakcie mojego starania się o to (Flp 2,12), dlatego też żyję w nadziei, że będę zbawiony w przyszłości (Rz 5,10 i 8,24-25). Wiem, że jestem odkupiony i z Bogiem pojednany (Rz 5,10), ale towarzyszy mi bojaźń i drżenie (Flp 2,12) wraz z nadzieją wiary w obietnice Chrystusa (Rz 5,2 i 2 Tm 2,11-13). Nie mam jednak absolutnej pewności niezależnej od mojego postępowania, gdyż muszę badać, czy trwam w wierze (2 Kor 13,5); i powinienem starać się o uświęcenie, gdyż bez tego nie zobaczę Pana (Hbr 12,14)”[52].



Przypisy

[1] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku? Katolicy a Biblia, Wrocław 2000, s. 166-167, 173-174.

[2] Tamże, s. 175-176.

[3] H. Langkammer, Etyka Nowego Testamentu, Wrocław 1985, s. 214-215; por. C. Lesquivit, P. Grelot, Zbawienie, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 1121-1122.

[4] J. Corbon, P. Grelot, Sąd, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 865-866; por. C. Lesquivit, P. Grelot, Zbawienie, [w:] tamże,s. 1121-1122; H. Langkammer, Etyka…,dz. cyt.,s. 214-215.

[5] J. Guillet, Usprawiedliwienie, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 1015; por. L. Mattern, Sąd Boży, [w:] A. Grabner-Haider, Praktyczny słownik biblijny, Warszawa 1994, kol. 1179.

[6] Tamże, s. 1015; por. L. Mattern, Sąd Boży, [w:] dz. cyt.,kol. 1179; H. Langkammer, Zasługa, [w:] tenże, Mały słownik biblijny, Wrocław 1993, s. 202.

[7] G. Hierzenberger, Usprawiedliwienie, [w:] Praktyczny słownik biblijny, dz. cyt., kol. 1369-1370.

[8] Tamże, kol. 1369-1370; por. A. Zuberbier, Wiara, [w:] Katolicyzm A-Z, red. Z. Pawlak, Łódź 1989, s. 387; H. Langkammer, Zasługa, [w:] Mały słownik biblijny, dz., cyt., s. 202; C. Lesquivit, P. Grelot, Zbawienie, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 1120-1121; J. Duplacy, Wiara, [w:] tamże, s. 1032-1033; J. Corbon, P. Grelot, Sąd, [w:] tamże, s. 865-866; S. Moysa, Zbawienie, [w:] Katolicyzm A-Z, dz. cyt., s. 398-399.

[9] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 176-177; KKK, 402, 519, 617, 651n, 977, 1266, 1446, 1953, 1987n, 1996, 2001, 2010.

[10] H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 86-87, 97-98; por. J. Giblet, P. Grelot, Pokuta – nawrócenie, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz., cyt., s. 710-711; H. Langkammer, Nawrócenie, [w:] Mały słownik biblijny, dz. cyt., s. 132-133; KKK, 160, 385, 442, 545, 591, 597, 639, 821, 981, 1036, 1041, 1072, 1098, 1206, 1229, 1248, 1375, 1422n, 1427n, 1470, 1472, 1502, 1637, 1792, 1848, 1856, 1886n, 1963, 1989, 1993, 1999, 2092, 2581n, 2608, 2708, 2731, 2784, 2795.

[11] H. Langkammer, Nawrócenie, [w:] Mały słownik biblijny, dz. cyt.; por. tenże, Etyka…, dz. cyt., s. 86-87, 214; J. Pryszmont, Nawrócenie, [w:] Katolicyzm A-Z, dz. cyt., s. 294.

[12] E. Zenger, Nawrócenie, [w:] Praktyczny słownik biblijny, dz. cyt., kol. 801-803; por. H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 86-87, 97-98; J. Pryszmont, Nawrócenie, [w:] Katolicyzm A-Z, dz. cyt., s. 293-294.

[13] J. Pryszmont, Nawrócenie, [w:] Katolicyzm A-Z, dz. cyt., s. 294.

[14] Tamże, s. 293.

[15] J. Giblet, P. Grelot, Pokuta – nawrócenie, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 712; por. H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 126; M. Boismard, Ponowne narodziny, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 713-714; A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 78-79; T. Schneider, Znaki bliskości Boga – zarys sakramentologii, Wrocław 1990, s. 80-83; KKK, 14, 168, 172, 189, 197, 249, 265, 405, 507, 535nn, 628, 683, 691, 701, 782, 784, 790, 798, 818, 838, 846, 871, 897, 903, 916, 950, 977n, 1002n, 1023, 1064, 1094, 1119n, 1141, 1185, 1210n, 1213nn, 1275n, 1286, 1288, 1290n, 1294, 1298n, 1311n, 1322, 1396, 1425n, 1434, 1446n, 1523, 1533, 1535, 1546, 1582, 1617, 1694, 1987, 1992, 1997, 2042, 2068, 2156, 2220, 2340, 2345, 2520, 2565, 2600, 2670, 2791, 2813.

[16] T. Schneider, Znaki bliskości Boga…, dz. cyt., s. 80.

[17] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 78-79.

[18] H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 156-157, 164.

[19] Tamże, s. 128-131, 164, 200.

[20] Tamże, s. 126, 158; por. J. Czerski, Pareneza w Listach św. Pawła, Nysa – Opole 2001/2002, s. 21-22 (mps).

[21] Tamże, s. 169-171; J. Czerski, Pareneza w Listach św. Pawła, dz. cyt., s. 15-16, 19.

[22] M. Boismard, Ponowne narodziny, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 715.

[23] H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 126, 151, 214; por. J. Czerski, Pareneza w Listach św. Pawła, dz. cyt., s. 20-21; J. Duplacy, Wiara, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 1031-1032.

[24] Tamże, s. 100-101, 129-130, 149, 159-160, 199-200; por. J. Czerski, Pareneza w Listach św. Pawła, dz. cyt., s. 10-14, 20-21.

[25] Tamże, s. 170-171.

[26] Tamże, s. 152.

[27] J. Corbon, P. Grelot, Sąd, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 863.

[28] H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 207-211.

[29] J. Corbon, P. Grelot, Sąd, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 863; por. H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 112-114.

[30] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 171.

[31] Tamże, s. 171; KKK, 633, 998, 1034, 1037, 1453, 1899.

[32] H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt.,s. 101-102, 112-114, 117; por. J. Czerski, Pareneza w Listach św. Pawła, dz. cyt., s. 19.

[33] J. Czerski, Pareneza w Listach św. Pawła, dz. cyt., s. 7; por. H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 100-102, 160-161; H. Langkammer, Mały słownik biblijny, dz. cyt., s. 195; A. Zuberbier, Wiara, [w:] Katolicyzm A-Z, dz. cyt., s. 387; O. Kaiser, Usprawiedliwienie z wiary, [w:] Praktyczny słownik biblijny, dz. cyt., kol. 1372; O. Kaiser, Wiara, [w:] tamże, kol. 1393.

[34] H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 117, 216-217, 221, 227-228.

[35] Tamże, s. 228.

[36] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 177; KKK, 190, 235, 781, 819, 824nn, 902, 928, 1070, 1087, 1152, 1297, 1328, 1352, 1360, 1522, 1540, 1586, 1637, 1668, 1670, 1692, 1989, 1995, 1999n, 2427, 2813, 2818, 2858.

[37] Tamże, s. 167-168.

[38] Tamże, s. 168.

[39] C. Lesquivit, P. Grelot, Zbawienie, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 1123; por. A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 168; por. S. Moysa, Zbawienie, [w:] Katolicyzm A-Z, dz. cyt., s. 397.

[40] H. Schüngel, Zbawienie, [w:] Praktyczny słownik biblijny, dz. cyt., kol. 1477.

[41] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 178.

[42] Tamże, s. 178.

[43] A. Siemieniewski, Chrześcijanin człowiekiem doświadczającym zbawienia?, [w:] Gdzie szukać zbawienia, red., I. Dec, Wrocław 1994, s. 27; KKK, 15, 54, 64, 70, 95, 107, 122n, 137, 161n, 234, 257, 280, 289, 313, 331n, 358, 389, 402, 430nn, 511n, 559, 566, 586n, 600n, 686n, 705, 721, 760n, 816n, 845n, 900, 920, 964, 980, 987, 1019, 1028n, 1040n, 1066n, 1080n, 1100n, 1120n, 1145, 1152, 1161n, 1248, 1250n, 1272, 1283, 1297, 1332, 1345, 1355, 1359, 1407, 1427n, 1477, 1489, 1512, 1532n, 1565, 1584, 1602, 1690n, 1741, 1811n, 1850, 1864, 1949, 1961, 1994, 2003, 2032n, 2068, 2091, 2100, 2130, 2182, 2246, 2264, 2280n, 2384, 2420, 2448, 2561n, 2587, 2600n, 2630n, 2641, 2651, 2666, 2738, 2746n, 2771, 2806n, 2825, 2850n.

[44] H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 183-185.

[45] S.J. Stasiak, R. Zawiła, ABC teologii dogmatycznej, Oleśnica – Wrocław 1993, s. 281-282; por. H. Langkammer, Etyka…, dz. cyt., s. 121, 125, 204; J. Duplacy, Wiara, [w:] Słownik teologii biblijnej, dz. cyt., s. 1033; C. Lesquivit, P. Grelot, Zbawienie, [w:] tamże, s. 1123.

[46] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 178.

[47] Tamże, s. 178.

[48] Tamże, s. 173.

[49] Tamże, s. 174-175.

[50] Tamże, s. 172-173, 179.

[51] Tamże, s. 170-172, 177.

[52] Tamże, s. 168-169.




niedziela, 22 lutego 2009

„Ochrzczony katolik” czy „nowo narodzony chrześcijanin”?


Dorota Baranowska


„Ochrzczony katolik” czy „nowo narodzony chrześcijanin”?


„Trzeba wam się powtórnie narodzić” (J 3,7), „jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego” (J 3,3), „zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3,5) – takie oto słowa skierował Pan Jezus do Nikodema, dostojnika żydowskiego (J 3,2). Słowa o „powtórnym” czy – jak niektórzy mówią – „nowym” narodzeniu wyjaśniane są na przeróżne sposoby. Niejednokrotnie możemy na przykład spotkać się z następującym zastosowaniem terminu „nowe narodzenie”: oto uczestnik jakiegoś spotkania ewangelizacyjnego słyszy wezwanie do „odrodzenia” i do „przyjęcia Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela” w takiej oto formie: „Jeśli uwierzysz w Jezusa i uwierzysz, że On umarł za twoje grzechy – narodzisz się na nowo”. Po czym prowadzący spotkanie wypowiada stosowną modlitwę, którą chętni powtarzają za nim. Na końcu zaś słyszą: „Jesteście teraz zbawieni i narodzeni na nowo”[1].


Innym zastosowaniem terminu „nowe narodzenie” jest odnoszenie go do chrztu, z czym z kolei nie chcą zgodzić się ci pierwsi. W USA dość znaczna liczba protestantów, a także i katolików nazywa samych siebie mianem „chrześcijan narodzonych na nowo”. Terminologia ta staje się coraz popularniejsza także i w Polsce. W związku z tym pojawiają się pytania: Kto właściwie jest „narodzony na nowo”? Czy katolik może być „nowo narodzonym chrześcijaninem”? A co wtedy, jeśli gorliwym od wielu lat katolikom proponuje się „nowe narodzenie” za pomocą jednej formułki, a potem być może nawet wypisanie się z Kościoła katolickiego? I czy to wszystko ma jakiś związek z chrztem?[2].


Potrzeba poruszenia tego tematu jawi się dziś wyraźnie: powstają całe książki o nawróceniu, o tym, kto i jak stał się chrześcijaninem, i nieraz nie ma przy tym ani słowa o chrzcie. Można by zatem postawić pytanie: czy w ten sposób nie buduje się domu chrześcijańskiego życia… bez fundamentu?[3].


Pytania te nie należą do marginalnych. Sama Biblia uczy, że bez „nowego narodzenia” nie dostąpimy zbawienia. Nie może nam zatem być obojętne, co według Biblii oznacza „nowe narodzenie”. Można powiedzieć, że jest to dla nas sprawa życia i śmierci – naszego życia wiecznego albo śmierci wiecznej.


Zagadnieniom tym postaramy się przyjrzeć w niniejszym artykule. Zadamy sobie zatem pytanie: Czym jest nowe narodzenie według Biblii? Czy do zbawienia wystarczy samo nawrócenie i przyjęcie Jezusa Chrystusa za swojego Pana i Zbawiciela, bez przyjmowania chrztu? Czym naprawdę jest chrzest, czy to jest tylko zewnętrzny, niewiele znaczący rytuał? Jaką rolę miałby on odgrywać w planach Bożych i dlaczego od zwykłego „polania wodą” miałoby być uzależnione nasze zbawienie?


I. „Jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego” (J 3,3)


„Trzeba wam się powtórnie narodzić”
(J 3,7)

„Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: «Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z nim». W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?». Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha». W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?». Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz?»” (J 3,1-10).


Rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci»


Pan Jezus swoją wypowiedź poprzedza słowami: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci”. Podwójne „zaprawdę” (amen) nadaje wypowiedzi Jezusa charakter uroczysty. W Starym Testamencie formuła ta występuje przy końcu zdania i oznacza potwierdzenie: „Tak jest”, „Niech się tak stanie” (por. Lb 5,22; Pwt 27,15-26; 1 Krl 1,36; 1 Krn 16,36; Ne 5,13; 8,6; Ps 41,14; 89,53; 106,48). W Nowym Testamencie natomiast Jezus stosuje ją jako „wprowadzenie do wypowiedzi o szczególnym znaczeniu”[4].


«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?»


Pan Jezus rozmawia z Nikodemem o warunkach, jakie trzeba spełnić, aby wejść do królestwa Bożego, czyli dostąpić zbawienia. Właściwie jedynym warunkiem, jaki wymienia, jest narodzenie się „na nowo”, „powtórnie” (lub „z góry”, „z wysoka”, gdyż przysłówek anothen ma dwa znaczenia)[5]. Lecz cóż to może znaczyć? Nikodem zrozumiał te słowa dosłownie, pomyślał o narodzinach naturalnych i dziwił się, co też Pan Jezus mówi: no bo „jak może się człowiek narodzić, będąc starcem”, „czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się”? O co tu właściwie chodzi? Trudno jest Izraelicie zrozumieć te dziwne słowa Mistrza z Nazaretu. Tym bardziej że Izraelita już na mocy samych narodzin naturalnych należy w pełni do ludu Bożego i z tego tytułu nie ma żadnej potrzeby „rodzić się powtórnie” w żadnym sensie. A tu jeszcze się okazuje, że bez tego powtórnego narodzenia „nie może ujrzeć królestwa Bożego”.


Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego»


Pan Jezus, widząc zakłopotanie Nikodema, uściśla swoją wypowiedź: „ponowne narodzenie” oznacza – „narodzić się z wody i z Ducha”. Czym jednak jest ta „woda i Duch”? Cóż może znaczyć to dziwne połączenie?


Woda posiada w Piśmie Świętym swoją wymowną symbolikę. Znana jest zarówno oczyszczająca, jak i ożywiająca funkcja wody.


Funkcja oczyszczająca wody bardzo często uwydatniana jest w Starym Testamencie, na którego kartach zawartych jest wiele świadectw o kultowo-oczyszczających obmyciach osób lub rzeczy (por. Rdz 35,2-3; Wj 19,10-11; Wj 40,12; Kpł 8,6; 11,32.40; 14,8; 15,5-27; 16,4.23-24; Lb 8,5-7; 2 Sm 12,20; 2 Krl 5,1-14; Iz 1,16; Ez 36,25; Za 13,1; J 2,6), stosowanych w określonych okolicznościach, tzw. obmycia rytualne nakazane były bowiem przez Prawo. Ich zadaniem było oczyszczanie oraz uzdalnianie do sprawowania kultu. Tym bardziej że stan nieczystości rytualnej czynił Izraelitę niezdolnym nie tylko do uczestniczenia w urzędowym kulcie, ale nawet w sprawowaniu czysto prywatnych praktyk religijnych. Nie uczestnicząc zaś w obrzędach kultowych, pozbawiony był łączności z Bogiem[6].


W obmycia obfitowało zatem codzienne życie każdego ortodoksyjnego Izraelity. I tak, na przykład, Jakub, mając przystąpić do budowania Bogu ołtarza w Betel, mówił: „oczyśćcie się i zmieńcie szaty. Pójdziemy bowiem do Betel i tam zbuduję ołtarz Bogu, który wysłuchał mnie w czasie mej niedoli i wspomagał mnie, gdziekolwiek byłem” (Rdz 35,2-3). Podobnie Mojżesz na polecenie Pana Boga przygotowywał cały lud do otrzymania tablic z dziesięcioma przykazaniami: „Pan powiedział do Mojżesza: «Idź do ludu i każ im się przygotować na święto dziś i jutro. Niechaj wypiorą swoje szaty – dosłownie: „obmyją” – i niech będą gotowi na trzeci dzień»” (Wj 19,10-11). Z kolei Dawid, kiedy uświadomił sobie zbrodnię zabicia podstępem Uriasza, „podniósł się z ziemi, umył się i namaścił, zmienił swe ubranie i wszedłszy do domu Pańskiego oddał pokłon” (2 Sm 12,20). Szczególniejszy przypadek stanowi – opisane w 2 Krl 5,1-14 – siedmiokrotne obmycie w wodach Jordanu chorego na trąd Naamana, wodza wojsk króla Aramu: „Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony” (2 Krl 5,14). Bezpośrednim, widzialnym skutkiem tego obmycia było uleczenie Naamana z trądu. Jednak – ponieważ w przekonaniu pobożnego Izraelity każda choroba była przejawem kary Bożej, zesłanej na człowieka za jego grzechy – niektórzy sugerują, że to uwolnienie od cielesnych dolegliwości oznaczało, przynajmniej typologicznie, oczyszczenie wnętrza człowieka[7].


Judaizm przyjął niektóre z tych przepisów rytualnych, nadając im cechę formalistyczną. Praktyki, które miały symbolizować oczyszczenie serca, z czasem stały się drobiazgowe niemal że do ostateczności i trudno już było wyzwolić je z formalizmu, którego reprezentantami byli faryzeusze z czasów Jezusa (por. Mt 15,2; Mk 7,1-5; Łk 11,38; Hbr 9,10)[8].


Stosowano także w judaizmie tzw. chrzest prozelicki, którego udzielano poganom nawróconym na judaizm (por. Mt 23,15). Było to wydarzenie jednorazowe, uzupełniające obrzezanie. Wydaje się nawet, że w niektórych kręgach uważano ten chrzest za równie nieodzowny jak samo obrzezanie. Prozelici byli formalnie przyjmowani „na łono narodu izraelskiego” poprzez obrzezanie, przez obmycie oczyszczające (chrzest) i przez ofiarę złożoną w świątyni. Według rabinistycznego sposobu mówienia prozelici stawali się w ten sposób duchowo „nowo narodzonymi”. Od tej chwili byli uprawnieni do uczestniczenia w urzędowym kulcie, czego przejawem była składana przy przechodzeniu na judaizm ofiara[9].


Temat oczyszczających właściwości wody nie jest obcy także prorokom. Zapowiadają oni wylanie wody, która będzie miała właściwości oczyszczania z grzechu. Prorok Zachariasz, na przykład, mówi o dniu, w którym „wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycia grzechu i zmazy” (Za 13,1). Jest to obraz duchowego oczyszczenia w czasach mesjańskich (por. Iz 58,11; J 4,10; 7,37-39; Ap 7,17; 21,6; 22,1-2). Ezechiel wiąże to eschatologiczne obmycie z darem Ducha Bożego (por. Ez 36,24-28; Ps 51,9.12-13)[10].


Począwszy od końca III w. p.n.e. do II w. n.e. rozwijał się w Palestynie i Syrii religijny ruch tzw. chrzcicieli. Do najbardziej znanych przejawów tego ruchu należał „chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów” (Łk 3,3.16; por. Mt 3,11; Mk 1,8; Dz 19,4) udzielany przez Jana Chrzciciela. Podobnie jak chrzest prozelicki, tak i chrzest Janowy jest chrztem udzielanym jednorazowo. Warunkiem przyjęcia chrztu od Jana było nawrócenie. Chrzest je dopełniał i przypieczętowywał (por. Mt 3,6-12). Chrzest Janowy charakteryzował się jednak niedoskonałością i miał charakter przejściowy. Jan mówił o tym bardzo wyraźnie: „Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie […]. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem” (Mt 3,11; por. Dz 1,5; 11,16; 19,3-6). Chrzest Janowy zatem, będąc chrztem jedynie z wody, stanowi przygotowanie „do chrztu mesjańskiego, który będzie udzielany Duchem Świętym i ogniem (Mt 3,11 paral.; Dz 1,5; 11,16; 19,3n), spowoduje doskonałe oczyszczenie (por. Ps 51) i da początek nowemu światu”[11].


Oprócz funkcji oczyszczającej wody znane są w Piśmie Świętym także jej właściwości ożywiające. Woda ożywiająca służy na przykład gaszeniu pragnienia oraz podtrzymywaniu życia (por. 1 Sm 30,11-12; Ez 47,1-12; Jl 4,18; Mt 10,42; Mk 9,41; Łk 16,24; Ap 22,17). „Z Edenu […] wypływała rzeka, aby nawadniać […] ogród, i stamtąd się rozdzielała, dając początek czterem rzekom” (Rdz 2,10). W obietnicach prorockich pojawia się „obraz wody czasów mesjańskich, obfitej w błogosławieństwo”: jak Mojżesz na polecenie Boga dobył ze skały niezbędną do życia wodę (por. Wj 17,5-6), tak „wszystkie strumienie judzkie napełnią się wodą, a z domu Pańskiego wypłynie źródło, które nawodni strumień Szittim” (Jl 4,18). O źródle życia wytryskującym spod świątyni mówi także prorok Ezechiel: „Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu […]; dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione” (Ez 47,8-9). Izajasz zaś mówi o czerpaniu z weselem wody „ze zdrojów zbawienia” (Iz 12,3), oraz o „źródle wody, co się nie wyczerpie” (Iz 58,11). Psalmy wychwalają Pana Boga za to, że w Nim „jest źródło życia” (Ps 36,10). Podobnie Jeremiasz mówi o Bogu jako „źródle żywej wody” (Jr 17,13). Natomiast kiedy lud schodził z drogi Bożej, było to jednoznaczne z opuszczeniem przez nich Boga, „źródła żywej wody, żeby wykopać sobie […] cysterny popękane, które nie utrzymują wody” (Jr 2,13). Pan Jezus z kolei mówił o „źródle wody wytryskującej ku życiu wiecznemu” (J 4,14). W Księdze Apokalipsy zaś jest napisane o Baranku, który ma poprowadzić do „źródeł wód życia” (Ap 7,17). „Zasiadający na tronie” powiedział, że „pragnącemu da darmo pić ze źródła wody życia” (Ap 21,5-6), która wypływa „z tronu Boga i Baranka” (Ap 22,1). Znajduje się tu również następujące zaproszenie: „kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie” (Ap 22,17)[12].


Ideę połączenia wody i Ducha, o którym wspomina Pan Jezus w rozmowie z Nikodemem, można znaleźć już w Starym Testamencie. Kiedy jeszcze ziemia „była bezładem i pustkowiem”, a ciemności zalegały nad bezmiarem wód, „Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1,2)[13]. W Księdze proroka Izajasza czytamy: „Nie bój się, sługo mój, Jakubie, Jeszurunie, którego wybrałem. Bo rozleję wody po spragnionej glebie i zdroje po wyschniętej ziemi. Przeleję Ducha mego na twoje plemię i błogosławieństwo moje na twych potomków. Wyrastać będą jak trawa wśród wody, jak topole nad bieżącymi wodami. Jeden powie: «Należę do Pana», a drugi się nazwie imieniem Jakuba, inny zaś napisze na swej ręce: «Pan» i otrzyma imię Izrael” (Iz 44,1-5). Także prorok Ezechiel łączy wodę z Duchem: „pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serce nowe, i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali” (Ez 36,25-27).


Związek, jaki istnieje pomiędzy wodą życia a Duchem Bożym jest widoczny także na wielu miejscach w Nowym Testamencie. Niejednokrotnie też kieruje nasze spojrzenie ku życiu wiecznemu. Pan Jezus mówi, że „jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3,5). Kiedy Jezus przyjmował chrzest „otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego” (Łk 3,21-22; por. J 1,33; Dz 1,4-5). W rozmowie z Samarytanką (por. J 4,1-30) oraz w scenie uzdrowienia niewidomego od urodzenia (por. J 9,1-39) mowa jest o wodzie, która w jakiś tajemniczy sposób jest skuteczna. Do Samarytanki mówi Chrystus o „wodzie żywej” (J 4,10), która zdolna jest przemienić człowieka i obdarzyć go życiem wiecznym: „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu” (J 4,13-14). W późniejszym nauczaniu Jezus wskaże na wewnętrzną energię tej wody, której źródłem jest Duch Święty: ostatniego dnia Święta Namiotów „Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza». A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego” (J 7,37-39). Piotr Apostoł nawoływał: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2,38). W Liście do Tytusa jest napisane, że Bóg „zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego” (Tt 3,5-7). Woda może więc służyć jako środek przekazywania łaski Bożej[14]. Także Księga Apokalipsy łączy wodę i Ducha: „Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł przez wodę i krew, i Ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo, bo Duch jest prawdą. Trzej bowiem dają świadectwo: Duch, woda i krew, a ci trzej w jedno się łączą” (Ap 5,6-8).


Wracając do nocnej rozmowy Pana Jezusa z Nikodemem – jak już wspomniano, zostało tam użyte greckie słowo anothen, które ma podwójne znaczenie: może być zastosowane w znaczeniu czasowym, czyli „ponownie” (por. 1 P 1,3.23; Tt 3,5; J 3,3), ale może też być zastosowane w znaczeniu lokalnym, wskazując na kierunek: „od góry”, „z wysoka” (por. J 3,31; 19,11.23; Jk 1,17; 3,15.17). Sam Jezus wskazał jego sens wyjaśniając, że nie chodzi Mu o narodzenie cielesne, naturalne, jak to zrozumiał Nikodem, lecz o narodzenie nadprzyrodzone: „Powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3,5). „Ponowne” narodzenie się jest zatem takim narodzeniem, w którym podstawową rolę odgrywa woda i Duch. Dokonuje się ono w sposób duchowy wtedy, gdy człowiek jest zanurzany lub obmywany wodą, a równocześnie pozostaje pod działaniem Ducha Świętego. Woda i Duch wskazują więc na to, że chodzi o narodzenie się w sakramencie chrztu, w którym oba te składniki występują jednocześnie (por. J 3,5; Łk 3,21-22; Dz 2,38; Tt 3,5-7). To odnowienie dokonujące się podczas chrztu, nazwane „narodzeniem z wody i z Ducha” (J 3,5; Tt 3,5), „z Boga” (J 1,13; 1 J 2,29; 3,9-10; 1 J 4,4.6-7; 5,1.4.18-20; 3 J 11), „z Ducha” (J 3,5.7-8), „narodzeniem powtórnym” bądź „z wysoka”, „z góry” (J 3,3.7), przez które człowiek staje się dzieckiem Bożym (por. 1 J 3,1), jest nieodzowne do tego, by wejść do królestwa Bożego (por. J 3,3.5; Mt 28,19; Mk 16,16), czyli osiągnąć zbawienie wieczne. Dzięki bowiem temu wydarzeniu „człowiek zaczyna należeć do Boga i kończy się sytuacja wykluczająca go z możliwości zbawienia”[15].


W literaturze Janowej narodziny chrześcijanina z Boga (por. J 1,13; 1 J 2,29; 3,9; 4,7; 5,1.4.18) to idea, która w wymowny sposób wyraża istotę naszego bytu. Nocny dialog z Nikodemem stanowi „wezwanie do radykalnego zerwania z przeszłością, jest Janowym sposobem głoszenia tej rewolucji, jaką stanowi nadejście królestwa Bożego”. Rzeczywistość tego królestwa do tego stopnia przekracza wszelką dotychczas znaną rzeczywistość, iż trzeba Ducha – tej życiodajnej mocy samego Boga – by móc człowieka wynieść na poziom tej nowej rzeczywistości. Nie ma żadnej innej recepty na królestwo: „Duch Boży musi zainterweniować i przemienić człowieka”, stwarzając go „na nowo”. Człowiek sam z siebie nie potrafi tego dokonać – to Bóg musi go „wydać powtórnie na ten świat”[16].


«To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić»


Naturalnym narodzinom człowieka Nowy Testament przeciwstawia narodziny nadnaturalne – takie, których źródłem jest Duch Boży, a dokonują się one przez wiarę i chrzest: „jak bowiem człowiek przychodzi na świat w ciele przez narodziny fizyczne, tak też musi przyjść na świat duchowo, aby stać się dzieckiem Boga”[17]. To bowiem, „co się z ciała narodziło, jest ciałem” i ma wartość przemijającą. Aby otrzymać życie nadprzyrodzone, trzeba więc otrzymać źródło życia przychodzącego „z góry”, „z wysoka”, „z wody i z Ducha”, po prostu „z Boga”. Jest to istotnie „nowe narodzenie” do życia z Bogiem[18]. W tym, kto „narodził się z Boga”, trwa „nasienie Boże” (1 J 3,9). Jesteśmy więc „ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa” (1 P 1,23). Winniśmy zatem „jak niedawno narodzone niemowlęta” pragnąć „duchowego, niesfałszowanego mleka”, abyśmy „dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu” (1 P 2,2).


Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha


Działanie Ducha Świętego przyrównał Pan Jezus do wiatru (J 3,8; por. Koh 11,4-5): tak jak odczuwamy powiew wiatru, chociaż nie wiemy, „skąd przychodzi i dokąd podąża”, tak doznajemy skutków działania Ducha Świętego: to On przemienia człowieka, daje mu siłę do służenia Bogu, odradza go do nowego życia (por. Rz 8,26; Tt 3,5). Porównanie to uwydatniane jest przez grę słów, gdyż greckie pneuma, podobnie jak hebrajskie ruach, może oznaczać zarówno wiatr, jak i ducha[19].


W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?». Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz?»


Mimo że Nikodem nie zrozumiał dobrze słów Pana Jezusa odnośnie do nowego narodzenia, to jednak temat ten jest głęboko zakorzeniony w Starym Testamencie. Być może dlatego Jezus się zdziwił, że „nauczyciel Izraela” nie wie, „jakżeż to się może stać”, a powinien był znać proroctwa na temat wewnętrznego odnowienia Izraela przez Ducha Bożego w czasach mesjańskich. Także i powołanie Izraela do godności ludu Bożego jest często w Biblii przedstawiane jako narodziny (por. Pwt 32,18), a Izrael nazywany „pierworodnym synem” Boga (por. Wj 4,22; Jr 31,9; Mdr 18,13). Bóg jest jego Ojcem i Stwórcą, gdyż go uczynił i umocnił (por. Pwt 32,6), natomiast pobyt Izraela na pustyni – to jakby lata jego dziecięctwa (por. Pwt 1,31; 32,9-13; Oz 11,1-5). Tradycja żydowska te narodziny Izraela związała w sposób szczególny z przekazaniem Prawa: na Synaju „Izraelici stali się nowo narodzonymi dziećmi” (Midrasz na Pnp 8,2). Nawet intronizacja króla była niekiedy przedstawiana jako nowe narodziny (por. Ps 2,7; 110,3)[20].


Na wielu miejscach w Starym Testamencie można spotkać proroctwa o wewnętrznym odnowieniu człowieka oraz Izraela (por. Pwt 30,3-10; Iz 4,4-5; 11,1-9; 44,1-5; 59,21; Jr 30,3-31,14; 31,31-34; Ez 11,19-20; 36,25-27; Jl 3,1-2; Za 13,1; Ml 3,1-5)[21]: „Odwróci też i Pan, Bóg twój, twoje wygnanie i zlituje się nad tobą. Zgromadzi cię na nowo spośród wszystkich narodów, gdzie cię Pan, Bóg twój, rozproszył […]. Sprowadzi cię Pan, Bóg twój, do ziemi, którą przodkowie twoi otrzymali w posiadanie, abyś ją odzyskał […]; dokona obrzezania twego serca i serca twych potomków, żebyś miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, po to, abyś żył […]. Ty znowu będziesz słuchał głosu Pana, wypełniając wszystkie polecenia, które ja tobie dziś daję” (Pwt 30,3-10); „Gdy Pan obmyje brud Córy Syjońskiej i krew rozlaną oczyści wewnątrz Jeruzalem tchnieniem sądu i tchnieniem pożogi, wtedy Pan przyjdzie [spocząć] na całej przestrzeni góry Syjonu i na tych, którzy się tam zgromadzą” (Iz 4,4-5); „Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – w których odmienię los mojego narodu, Izraela i Judy – mówi Pan. Przyprowadzę ich znów do ziemi, jaką dałem ich przodkom, i wezmą ją w posiadanie […]. W dniu tym – wyrocznia Pana Zastępów – skruszę jarzmo znad ich szyi, zerwę ich więzy, tak że nie będą więcej służyć obcym. Będą zaś służyć Panu, swemu Bogu, i Dawidowi, swojemu królowi, którego im wzbudzę” (Jr 30,3.8-9); „Przywrócę ci zdrowie i z ran ciebie uleczę – wyrocznia Pana – gdyż nazywają cię «Odrzuconą», Syjonie, «o którą się nikt nie troszczy» […]. Oto przywrócę do poprzedniego stanu namioty Jakuba i okażę miłosierdzie nad jego siedzibami. Miasto zostanie wzniesione na swych ruinach, a pałace staną na swoim miejscu […]. Wy będziecie moim narodem, a Ja będę waszym Bogiem” (Jr 30,17-18.22); „Znajdzie łaskę na pustyni naród ocalały od miecza; Izrael pójdzie do miejsca swego odpoczynku. Pan się mu ukaże z daleka: Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość. Znowu cię zbuduję i będziesz odbudowana, Dziewico-Izraelu!” (Jr 31,1-4); „Dam im jedno serce i wniosę nowego ducha do ich wnętrza. Z ciała ich usunę serce kamienne, a dam im serce cielesne” (Ez 11,19); „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali” (Ez 36,26-27); „Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego” (Ez 37,14); „I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało […]. Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach” (Jl 3,1-2); „W owym dniu wytryśnie źródło, dostępne dla domu Dawida i dla mieszkańców Jeruzalem, na obmycia grzechu i zmazy” (Za 13,1); „Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie […]. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych” (Ml 3,1-4).


W Nowym Przymierzu, zapowiadanym przez proroków, Bóg wypisze swoje prawo we wnętrzu każdego człowieka i odnowi ludzkie serca (por. Jr 31,31-34; Pwt 30,10-14)[22]: „Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy zawrę z domem Izraela 'i z domem judzkim' nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą – wyrocznia Pana. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać, jeden mówiąc do drugiego: «Poznajcie Pana!». Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał” (Jr 31,31-34); „Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem […]. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić” (Pwt 30,11-14).


Temat nowego narodzenia nie był obcy również judaizmowi za czasów Jezusa. Kiedy jakiś poganin się nawracał i przyjmował chrzest prozelicki, uważano, że wszelkie poprzednie jego więzi zostały tym samym zerwane. Pragnąc wyrazić ideę tego zerwania, mówiono, że jest „jak nowo narodzone dziecko”. Metafora ta miała się stać rzeczywistością w Nowym Testamencie[23].


Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży


Nowe narodzenie, czyli chrzest, nierozłącznie związane jest z wiarą w Syna Bożego, w Jezusa Chrystusa, przez którego przyszło zbawienie. Bowiem „w ekonomii zbawczej jedyną drogą do Ojca jest Słowo Wcielone – Jezus Chrystus”. To przez Niego Bóg jedna nas z sobą (por. 2 Kor 5,18)[24].


„Życie wieczne” oraz „gniew Boży” – to terminy wyrażające wieczne zbawienie lub potępienie. Przypadną one w udziale ludziom w zależności od ich stosunku do Jezusa[25].


A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne


Porównanie z miedzianym wężem na pustyni (por. Lb 21,4-9), umieszczonym przez Mojżesza na wysokim palu, kieruje nasze spojrzenie na krzyż Jezusa. Ukrzyżowanie jest dla Ewangelisty Jana swoistą „intronizacją Jezusa jako Pana całego świata, zostaje On wywyższony w wyniku największego poniżenia. Wszyscy wierzący mogą osiągnąć życie wieczne jedynie przez Chrystusa wywyższonego, tj. ukrzyżowanego, zmartwychwstałego i zasiadającego po prawicy Ojca”[26]. To właśnie Jego krzyżowa męka, śmierć i zmartwychwstanie uruchomią zbawczą moc chrztu.



***


Z powyższych rozważań wynika, że nie ma zbawienia bez nowego narodzenia, zaś nowego narodzenia nie ma bez „wody i Ducha”, czyli chrztu. Niewłaściwe jest zatem stawianie problemu: nowe narodzenie to nawrócenie i uznanie Jezusa Chrystusa za swojego Pana i Zbawiciela czy chrzest? To właśnie w chrzcie zawiera się i nawrócenie, i uznanie Jezusa Chrystusa za swojego Pana i Zbawiciela, i nowe narodzenie. W następnym rozdziale przyjrzymy się zatem, jak Apostołowie realizowali polecenie Pana Jezusa odnośnie do chrztu. Czym dokładnie jest chrzest, jaki jest jego sens: z czym tak naprawdę Pan Jezus związał nasze zbawienie lub potępienie?


II. „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się” (Dz 2,38)


„Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony;
a kto nie uwierzy, będzie potępiony”
(Mk 16,15-16)


Pan Jezus uznał chrzest za konieczny warunek wejścia do królestwa Bożego: „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3,5); „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,15-16); „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,18-19).


Apostołowie, spełniając polecenie Jezusa, udzielali chrztu nawróconym: „Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz” (Dz 2,38-39).


Niejednokrotnie „mówi się o chrzcie jako o sakramencie, który odpuszcza dziecku grzech pierworodny (dorosłym także grzechy osobiste), udziela łaski uświęcającej, czyni ludzi przybranymi dziećmi Bożymi i członkami Kościoła”[27]. To określenie nie ukazuje jednak całej głębi tego sakramentu oraz całej wewnętrznej przemiany dokonującej się w człowieku, bowiem podaje treść w sposób tak skrótowy, że mało kto odkrywa w tym sformułowaniu całe bogactwo i nowość otrzymanego życia Bożego[28]. Postaramy się zatem przyjrzeć z bliska najistotniejszym aspektom chrześcijańskiego chrztu, aby zobaczyć, co kryje się za tymi zwięzłymi określeniami.


Nawróćcie się


Gdy Pan Jezus przyszedł do Galilei głosić Dobrą Nowinę, mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,14-15). Od każdego zatem, kto pragnął zostać ochrzczony, domagano się szczególnie dwu rzeczy: pełnego nawrócenia i wyznania wiary[29].


Nawrócenie polega przede wszystkim na gotowości dokonania gruntownej przemiany dotychczasowego sposobu myślenia (gr. metanoia) i stylu życia. „W hebrajskim odczuciu językowym” to nawrócenie nie jest „tylko wewnętrznym zwrotem, przemianą sposobu myślenia”, jak to wyraża greckie słowo metanoia. Odpowiadające mu hebrajskie słowo szub, „w sposób pierwotny i rzeczywisty” oznacza „raczej zwrot ciała, zawrócenie z drogi w dosłownym brzmieniu tego słowa”. Właściwe nawrócenie oznacza zatem jednocześnie to samo, co: „nawrócenie, pokuta, zawrócenie – wewnętrzny zwrot, który manifestuje się zewnętrznym ruchem”. Takie właśnie nawrócenie stanowi „fundamentalną odpowiedź na Ewangelię” i jest podstawą dla chrztu[30].


i niech każdy z was ochrzci się


„Proces wewnętrznego nawracania oraz zwrotu życiowego w stawaniu się chrześcijaninem” wyraża się właśnie przez chrzest. Sama nazwa „chrzest” niewiele mówi o wewnętrznej głębi tego obrzędu. Grecki odpowiednik polskiego słowa, baptisma, oznacza „zanurzenie, obmycie”. Od strony zewnętrznej chrzest jest więc zanurzeniem lub obmyciem, swego rodzaju kąpielą. Nieco od innej strony ujmuje chrzest staropolskie wyrażenie christ-iti, co oznacza „znaczyć imieniem Chrystusa, czynić chrześcijaninem”[31].


Chrzest jako „fundament całego życia chrześcijańskiego” praktykowany był od samego początku we wszystkich gminach chrześcijańskich (por. Mt 28,19; Mk 16,15-16; Dz 2,38-41; 8,12-13.16.36-38; 9,18; 10,47-48; 16,15.33; 18,8; 19,5; 22,16; Rz 6,3; 1 Kor 1,12-16; 12,13; 15,29; Ef 4,5; 5,26; Tt 3,5; Hbr 6,2). Na jego mocy przyjmowano do Kościoła nowych członków. Był to chrzest prawdopodobnie przez zanurzenie, zgodnie z symboliką tego sakramentu (por. Rz 6,3-4; Kol 2,12; 1 P 3,20-21). Przy większej liczbie osób lub w więzieniu prawdopodobnie chrzczono tylko przez polanie wodą. Z udzieleniem chrztu wiązano czasem ryt włożenia rąk połączony z modlitwą, jako znak udzielenia Ducha Świętego (por. Dz 8,17-19; 19,5-6)[32].


w imię Jezusa Chrystusa
„W imię Jezusa Chrystusa”, „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”


Jedną z ostatnich wypowiedzi Pana Jezusa przed Jego Wniebowstąpieniem stanowi tzw. nakaz misyjny: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,19-20; por. Mk 16,15-16).


Według tego polecenia apostołowie mieli udzielać chrztu „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Nie jest to jednak jedyna formuła sakramentu chrztu. Znacznie częstsze są w Nowym Testamencie wzmianki o chrzcie „w imię Jezusa Chrystusa” (Dz 2,38; Dz 10,48), „w imię Pana Jezusa” (Dz 8,16; Dz 19,5), „w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 6,11; por. Dz 22,16). Formuły te wskazują na źródło sakramentalnej skuteczności chrztu oraz stanowią rozróżnienie pomiędzy chrztem chrześcijańskim a chrztem Janowym i różnorakimi praktykami żydowskimi. Kiedy zewnętrzny znak, którym posługiwał się Jan Chrzciciel, związany został z Jezusem Chrystusem, nabrał całkiem nowej treści, nowej rzeczywistości: nie jest to już tylko woda, ale „woda i Duch”, które działają współzależnie. Dar Ducha Świętego jest m.in. tym, co odróżnia chrzest chrześcijański od chrztu Janowego. Tylko chrzest w imię Jezusa Chrystusa może zagwarantować otrzymanie Ducha Świętego i stanowi drogę do królestwa Bożego (por. Mt 3,11; Mk 1,8; Łk 3,16; Dz 1,5; 11,16; 19,1-7)[33].


Formułę „w imię” można rozumieć następująco: „z polecenia”, „z upoważnienia”, a także „imieniem”, „na fundamencie imienia”. Decydujące jest tu fundamentalne odniesienie do osoby Jezusa Chrystusa oraz Jego znaczenia zbawczego. Apostołowie, udzielając chrztu w imię Jezusa Chrystusa, rozumieli przez to, że „szafarz chrzci Jego mocą i powagą, a neofita wyznaje wiarę w Niego”[34].


Chrzest podporządkowuje ochrzczonego nowemu Panu – zmartwychwstałemu i wywyższonemu Chrystusowi. Apostoł Paweł pisze: „Czyż nie wiecie […], że już nie należycie do samych siebie? Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci” (1 Kor 6,19-20; por. 1 Kor 1,9.12-13; 3,23; 15,23; Ga 2,20; 3,29; 5,24). Ochrzcić kogoś w czyjeś imię oznacza całkowicie związać ochrzczonego z tym, w którego imię chrzest został udzielony. Przyjęcie chrztu w imię Jezusa lub w imię całej Trójcy Świętej stwarza więc „bardzo szczególne i nadprzyrodzone” związki osoby ochrzczonej ze wszystkimi Osobami Bożymi, w szczególności jednak z Jezusem Chrystusem – stąd tak często pojawiająca się u Apostoła Pawła formuła „w Chrystusie”: wszystko, co chrześcijanin czyni, myśli i mówi, dokonuje się „w Chrystusie”. Chrześcijanin żyje więc w specyficznej chrystosferze, w sferze działania łaski Chrystusa. Chrzest przyjmowany w imię Jezusa Chrystusa sprawia, że ochrzczony należy odtąd do Chrystusa i jest z Nim wewnętrznie głęboko zjednoczony (por. 1 Kor 6,17), tak że może powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). Jest to swoiste „przyobleczenie się w Chrystusa” (Ga 3,27; por. Rz 13,14) i całkowite ukierunkowanie swojego życia na Niego. Metafora „przyoblekania” ma tutaj sens ontologiczny i oznacza, że Chrystus staje się dla ochrzczonego zasadą nowej egzystencji nadprzyrodzonej i upodabnia go do siebie. „Nowy człowiek” zakorzeniony w Jezusie Chrystusie podlega bowiem tzw. chrystoformizacji. Od momentu chrztu każdy wierzący zostaje włączony we współpracę z Duchem Świętym nad kształtowaniem siebie na wzór Chrystusa. Całe życie chrześcijanina polega odtąd na „dogłębnym i nieustannym upodabnianiu się” do Syna Bożego. Paweł Apostoł pisze: „Oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje” (Ga 4,19); „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3,18); nowy człowiek „wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu [Boga], według obrazu Tego, który go stworzył” (Kol 3,9-10). Człowiek jest w stanie przeobrażania się na obraz Chrystusa i upodobnienia do Niego również w swoim postępowaniu. Do tego też zmierzają częste napomnienia Apostoła Pawła, aby chrześcijanie stawali się godnymi wezwania do synostwa Bożego i przymierza z Bogiem, do nowego życia, oraz by swoim postępowaniem dawali „wyraz porzucaniu sposobu myślenia i postępowania człowieka ziemskiego według grzesznych upodobań, a postępowali według objawionych zasad życia «człowieka nowego»”[35]. Konsekwencją bowiem chrzcielnego wszczepienia w Chrystusa winno być życie chrześcijańskie na Jego wzór. Z faktu zjednoczenia z Chrystusem wypływa zatem dynamizm religijny, który ogarnia całe życie chrześcijanina i daje „pole do osobistego wysiłku w życiu moralnym”, bowiem „identyfikacja wierzącego z Chrystusem musi przynosić owoc w świadomym życiu wierzącego. Można powiedzieć, że ochrzczony jest «jedno z Chrystusem» – jest jakby «drugim Chrystusem» – w tym sensie, że Chrystus jest dla niego «źródłem» nowego sposobu istnienia, nowego stylu życia”[36].


„Przynależność do Chrystusa jest całkowita i definitywna, tak że nawet śmierć nie będzie stanowić jej kresu”[37], „jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana” (Rz 14,8). Chrzest wyciska na chrześcijaninie „niezatarte duchowe znamię”: „ochrzczony należy odtąd do Chrystusa, nazywa się chrześcijaninem i będzie nim już zawsze, nawet wtedy, gdy przez grzech ciężki odłączy się od Niego”[38]. Chrześcijanin bowiem jest wolnym człowiekiem i musi bez przerwy wybierać między dobrem a złem. Łaska chrztu jest jak wielki skarb przechowywany w naczyniu glinianym, którego należy troskliwie strzec, aby go nie utracić[39].


Wszelkie odniesienie do Chrystusa jest pośrednim odniesieniem do całej Trójcy Świętej, dlatego też chrztu w imię Jezusa nie można przeciwstawiać chrztowi w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, gdyż obie te formuły oznaczają tę samą rzeczywistość i łączą się z wiarą w jedność Jezusa Chrystusa z Ojcem oraz z Duchem Świętym, który działa we wnętrzu ochrzczonych i pomaga w dokonywaniu się przemiany zapoczątkowanej przez nawrócenie (por. 1 Kor 6,11). Przez chrzest wchodzimy w szczególne relacje z wszystkimi Osobami Bożymi: w stosunku do Boga Ojca jesteśmy dziećmi i dziedzicami nieba (por. Rz 8,14-17), w stosunku do Chrystusa przybranymi braćmi i współdziedzicami, a napełnieni jesteśmy i kierowani przez uświęcającego nas Ducha Świętego[40].


Liczebna przewaga formuł „w imię Jezusa Chrystusa”, „w imię Pana Jezusa” ma swoje uzasadnienie w tym, że Jezus jest wykonawcą zbawczych planów Bożych. Jezus Chrystus jest „Dawcą życia” (Dz 3,15) „i nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12)[41].


Usynowienie Boże


Opowiedzenie się za Chrystusem w sakramencie chrztu, w którym wierni „z Boga się narodzili”, dało im moc do stania się dziećmi Bożymi (por. J 1,12-13). Chrzest zatem obdarza nową relacją do Boga. Ochrzczony otrzymuje „przybrane synostwo” (Ga 4,5; por. Ga 3,26-27), a na dowód tego „Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!” (Ga 4,6; por. Rz 8,15). To z miłości uczynił nas Bóg swoimi dziećmi: „Popatrzcie jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3,1-2). Odtąd naszym przewodnikiem jako synów Bożych w drodze do niebieskiej ojczyzny jest Duch Boży (por. Rz 8,14)[42]: „Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa” (Rz 8,16-17; por. Ga 3,29; 4,1-7).


Wszczepienie w Kościół Boży


„Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem” (1 Kor 12,13; por. Rz 12,4-5; Ga 3,28; Ef 4,4-6; Kol 1,18; 2,19; 3,11).


Chrzest jest bramą, przez którą wchodzimy do społeczności Ludu Bożego Nowego Przymierza – do Kościoła Bożego (por. 1 Kor 1,2; 2 Kor 1,1). W nim wszyscy ochrzczeni złączeni są „nadprzyrodzonymi więzami braterstwa” i tworzą jedną wielką rodzinę Bożą. W Starym Testamencie znakiem przymierza i wejścia do społeczności Ludu Bożego było obrzezanie. W Nowym Przymierzu zaś obrzezanie zastąpił chrzest, który jest „Chrystusowym obrzezaniem”, polegającym nie na usunięciu jakiejś cząstki ciała, lecz na „zupełnym wyzuciu się z ciała grzesznego” (Kol 2,11; por. Ef 2,11-22), bowiem „prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery” (Rz 2,29). A ponieważ obrzezanie było dokonywane także na niemowlętach, dlatego też i chrzest można udzielać także niemowlętom na podstawie wiary ich rodziców[43], gdyż wszyscy mają prawo do darów Bożych wysłużonych przez Chrystusa. Pisze Apostoł do chrześcijan w Efezie: „pamiętajcie, że niegdyś wy – poganie co do ciała, zwani «nieobrzezaniem» przez tych, którzy zowią się «obrzezaniem» od znaku dokonanego ręką na ciele – w owym czasie byliście poza Chrystusem, obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, nie mający nadziei ani Boga na tym świecie. Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa” (Ef 2,11-13), „a więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha” (Ef 2,19-22).


na odpuszczenie grzechów waszych


Odpuszczenie grzechów jest w Nowym Testamencie przedstawiane jako skutek przyjęcia sakramentu chrztu: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych” (Dz 2,38); „Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!” (Dz 22,16).


Grzech pierworodny


Człowiek rodzi się obarczony skutkiem grzechu pierwszych rodziców. Natura grzechu, jego zasięg i następstwa rysują się wyraźnie zwłaszcza na tle Starego Testamentu, na tle religijnej historii Izraela i ludzkości. Grzech pierworodny, który jest „grzechem oddalenia się od Boga i odrzucenia Jego miłości”, natychmiast spowodował „oddalenie się ludzi od siebie oraz wzajemną nienawiść”. Kain zabija swojego brata (por. Rdz 4,5-9). Lamek przechwala się, że „gotów jest zabić człowieka dorosłego”, jeśli ten go skaleczy, oraz dziecko, jeśli mu „zrobi siniec” (por. Rdz 4,23). Grzech tak bardzo się rozprzestrzenił, że „ziemia została skażona w oczach Boga” (Rdz 6,11), który stwierdził, że „wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie” i że „ziemia jest pełna wykroczeń” przeciw Bogu (Rdz 6,12n). Cały Izrael, który jest typem i symbolem ludzkości, grzeszy i czyni zło (por. Mdr 14,22-31). Stwierdza to także Apostoł Paweł w odniesieniu do ludów spoza Izraela (por. Rz 1,21-32). Zatem dzieje ludzkości po grzechu pierwszych rodziców, to „jakby zalew zła wdzierający się w życie indywidualne i społeczne”. Człowiek bowiem żył w niewoli grzechu (por. Rz 6,6), ulegał „grzesznemu ciału”, spełniając jego uczynki (por. Kol 3,5-6; Ga 5,19-21). Postępował „według żądz […] ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych” (Ef 2,3). Ludzie stali się „nierozumni, oporni, błądzący”, oddający się „różnym żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienawiści jedni ku drugim” (Tt 3,3). Cała ludzkość była więc „potomstwem z natury zasługującym na gniew” (Ef 2,3). Dlatego wraz z „pogłębiającą się świadomością grzechu i własną wobec niego niemocą”, pojawiło się jednoczesne wyczekiwanie Mesjasza, jedynego Oswobodziciela, oraz Jego „łaski odkupieńczej”, bowiem biblijne dzieje grzechu to także „historia inicjatywy Bożej, zmierzająca do wyrwania człowieka z jego okowów”. Z tego powodu wielokrotnie posyłał Bóg swoich proroków ze specjalną misją, jednak najdobitniej przemówił do ludzi poprzez swojego Syna (por. Hbr 1,1-4), który przyszedł do grzeszników (por. Mk 2,17)[44]: „Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni” (Ef 2,4-5); „Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego” (Tt 3,4-7); „Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu, jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego – życie wieczne. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,20-23).


Zanurzenie w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa (Rz 6)


„Na bogactwo łaski chrztu i jej wielowymiarowość” wskazuje Apostoł Paweł m.in. w szóstym rozdziale Listu do Rzymian. Przemianę, jaka się dokonuje w człowieku podczas chrztu, nazywa zanurzeniem w Chrystusa i w Jego śmierć (por. Rz 6,3.5), oraz wskrzeszeniem razem z Nim (por. Kol 2,12; Rz 6,11). Ta śmierć, dokonująca się w sposób bezkrwawy w chrzcie, jest rzeczywistą śmiercią, i podobnie jak śmierć Chrystusa jest śmiercią krzyżową: „dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany” (Rz 6,6). Wierny zatem duchowo zostaje „razem z Chrystusem przybity do krzyża” (Ga 2,19), potem razem z Nim zostaje pogrzebany (por. Rz 6,4; Kol 2,12), równocześnie, także w chrzcie, powstaje razem z Chrystusem z martwych (por. Kol 2,12; 3,1) i zostaje przywrócony do życia (por. Ef 2,5-6; Kol 2,13). Zanurzenie jest symbolem śmierci i pogrzebania, wynurzenie symbolem zmartwychwstania i życia. Chrześcijanin umiera dla grzechu, by zmartwychwstać do nowego życia i żyć już w innym – Bożym wymiarze (por. Rz 6,2-5). Swoją zbawczą moc czerpie chrzest właśnie ze śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, które stanowią fundament chrzcielnego odrodzenia[45].


Człowiek przyjmujący chrzest zostaje wyzwolony z niewoli grzechu. Apostoł Paweł pisze, że grzech był siłą „dawnego człowieka”, że „panował” w nim (por. Rz 6,14), „królował” (por. Rz 5,12), obejmował swoją władzą wszystkich ludzi, zarówno Żydów, jak i pogan (por. Rz 3,9), zniewalał ich do czynienia zła (por. Rz 6,12.17.19). Przez przyjęcie sakramentu chrztu człowiek przestaje tkwić pod władzą grzechu, a poddaje się pod panowanie łaski Boga. Dzięki chrzcielnemu obmyciu wodą (woda jest symbolem oczyszczenia i życia) człowiek zostaje uwolniony od grzechu pierworodnego i wszystkich grzechów popełnionych przed chrztem (por. Dz 22,16; 1 Kor 6,11; Ef 5,26; Hbr 10,22; 1 P 3,21) przez zastosowanie względem nas zbawczego działania krwi Chrystusa (por. Rz 5,9-10; Hbr 9,13-14; Ap 7,14; 22,14), oraz dostaje dar nowego życia. Dlatego chrzest można nazwać powtórnym lub nowym narodzeniem (por. J 3,3.5; Tt 3,5; 1 P 1,3.23): „Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa” (1 P 1,23). Odpuszczenie grzechów jest „zastosowaniem do konkretnej osoby tego, czego dla wszystkich dokonał Jezus Chrystus przez swoją Ofiarę – akt doskonałego posłuszeństwa wobec Ojca, przez który to akt przeciwstawił się i zniweczył skutki grzesznego nieposłuszeństwa pierwszego człowieka”[46]. Skutkiem tego przebaczenia jest „tak całkowita odnowa i wewnętrzne uświęcenie człowieka”, że prawdziwie można o nim powiedzieć: „nowe stworzenie” (2 Kor 5,17)[47].


W chrzcie zostaje zniszczone „grzeszne ciało” (por. Rz 6,6; Kol 2,11.13), które jest synonimem „dawnego człowieka” i oznacza skażoną naturę ludzką, określając jednocześnie postępowanie człowieka przed chrztem, kierowane namiętnościami i podobne do postępowania pogan nie znających Boga: „To zatem mówię i zaklinam [was] w Panu, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie, z ich próżnym myśleniem, umysłem pogrążeni w mroku, obcy dla życia Bożego, na skutek tkwiącej w nich niewiedzy, na skutek zatwardziałości serca” (Ef 4,17-18). Natomiast określenie „śmierć dawnego człowieka” wyraża w sposób obrazowy przemianę dokonującą się w momencie przyjmowania chrztu, która polega na radykalnym zerwaniu ze stanem grzechu i na wyzwoleniu się spod panowania zła, a w konsekwencji oznacza zmianę stylu życia. Człowiek podlegał działaniu Złego, a przez przyjęcie chrztu wyrzeka się dawnego sposobu postępowania – „wyzuwa się z ciała grzesznego” (Kol 2,11), oraz „krzyżuje ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami” (Ga 5,24)[48].


Chrzest uwalnia także z niewoli Prawa, które przez wielość przepisów było przyczyną grzechu. Wierzący „umiera” podczas chrztu „dla Prawa”, tzn. wyzwala się spod zależności od przepisów Prawa Mojżeszowego, które „trzymało go w jarzmie”, tak że może „pełnić służbę w nowym duchu, a nie według przestarzałej litery” (Rz 7,6)[49].


Przez chrzest chrześcijanin zerwał też z zależnością od „żywiołów świata” (por. Ga 4,3; Kol 2,20). Rzeczownik „żywioły” w czasach Apostoła Pawła oznaczał siły kosmiczne lub „ciała niebieskie, gwiazdy, których ruchy regulowały kalendarz i wiele praktyk żydowskich”. Żywioły miały też swoich aniołów i w pewnym okresie utożsamiano je nawet ze światem duchów, dobrych lub złych. Wierzący, przyjmując chrzest, uwalnia się spod ich wpływu i wszelkiego kultu związanego z nimi[50].


Chrzest jest zatem wyzwoleniem z grzechu, a obdarzeniem nowym życiem w Bogu (por. Rz 6,11). W Liście do Kolosan czytamy: „[Bóg] was, umarłych […], razem z Nim [z Chrystusem] przywrócił do życia” (Kol 2,13). Przed chrztem byliśmy „umarli”, gdyż tkwiliśmy w stanie grzechu i śmierci duchowej. Jednak Bóg razem z Chrystusem przywrócił nas do życia. Chrześcijanin jest odtąd „nowym człowiekiem, który powstał na ruinach starego, grzesznego człowieka”, jest nowym stworzeniem i otrzymuje „nowy sposób istnienia – istnienie i życie w Chrystusie”. Dokonana w ten sposób przemiana jest radykalna. W chrzcie „umiera dawny człowiek” i jednocześnie rodzi się człowiek nowy, „stworzony według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (Ef 4,24; por. Rz 6,6; Kol 3,9)[51].


Analogiczne myśli znajdują się w Pierwszym Liście św. Piotra Apostoła, „gdzie przejście Noego przez wody potopu symbolizuje przejście chrześcijanina przez wodę chrztu, przejście zbawienne dzięki zmartwychwstaniu Chrystusa” (por. 1 P 3,18-21)[52].


Przejście Izraelitów przez Morze Czerwone (1 Kor 10,1-3) i potop jako figury chrztu (1 P 3,18-21)


Zapowiedź tego, co dokonuje się w wierzącym w sakramencie chrztu, znajduje się w niektórych wydarzeniach ze starotestamentowych dziejów Izraela. Umożliwiają one głębsze wniknięcie w tajemnicę umierania i zmartwychwstania z Chrystusem podczas chrztu. Chrzest był zapowiadany i przygotowywany na przykład w wydarzeniu przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone (Wj 13,17-15,19; por. 1 Kor 10,1-4), a także przez wydarzenie uratowania Noego z Potopu (Rdz 7,6-7; por. 1 P 3,18-21). W tym pierwszym wydarzeniu – wyjście z morza oznaczało definitywne wyzwolenie z niewoli egipskiej, która była symbolem trwania w więzach grzechu. W Pierwszym Liście do Koryntian czytamy: „Nasi ojcowie […] wszyscy przeszli przez morze i wszyscy byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu” (1 Kor 10,1-2). Obłok stanowi tu aluzję do Ducha Świętego, morze natomiast to aluzja do wody, która służy do udzielania chrztu. Dalej pisze Paweł: „Wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała – to był Chrystus” (1 Kor 10,3-4)[53].


Drugie wydarzenie to uratowanie z potopu kilku osób wraz z Noem w arce: „za dni Noego […] budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę. Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa” (1 P 3,18-21). Wody potopu to wody „Bożego sądu nad grzeszną ludzkością”. Niszczą „stary świat grzechu”, a w jego miejsce powstaje nowy świat, oczyszczony, przywrócony do pierwotnego porządku. Podobnie w chrzcie dokonuje się oczyszczający sąd Boży nad „starym człowiekiem”, proroczo zapowiedziany w potopie. Taka jest symbolika wody, w której zanurza się grzesznik, aby następnie wynurzyć się jako nowy człowiek, przyjaciel Boga i Jego przybrany syn. Przez chrzest zatem „niszczy Bóg grzech i zbawia człowieka, podobnie jak przez potop zniszczył grzech i ocalił Noego w arce”[54].


„Zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego” (1 Kor 6,11)


Podczas chrztu dokonuje się w duszy wiernego ontyczna przemiana, przejście z jednego stanu w inny. Paweł Apostoł pisze: „zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 6,11). Zastosowany w tym zdaniu czas przeszły, zwany aorystem, wskazuje na jednorazowy fakt przemiany dokonanej podczas chrztu, której skutkami są: obmycie, uświęcenie i usprawiedliwienie[55].


Obmycie obejmuje znak zewnętrzny, czyli obrzęd, oraz jego skutek, jakim jest oczyszczenie z brudu grzechowego. Paralelny tekst z Listu do Tytusa nazywa chrzest „obmyciem odradzającym i odnawiającym” (Tt 3,5), wskazując równocześnie na sprawcę tego odrodzenia, którym jest Bóg. Natomiast List do Efezjan podkreśla wkład Chrystusa w tym oczyszczeniu chrzcielnym, rozciągając skutki sakramentu chrztu na cały Kościół: „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo” (Ef 5,25n)[56].


Drugi skutek przemiany chrzcielnej z 1 Kor 6,11 – uświęcenie, oznacza zmianę ontyczną dokonującą się w duszy ochrzczonego, a polegającą na oddaniu go na własność Bogu, który jedynie jest świętym. Przyjmujący chrzest staje się „własnością Chrystusa” (por. 1 Kor 3,23; 6,20; 7,22-23) i otrzymuje nowy status egzystencjalny, stan świętości ontycznej, którą winien dopełniać w wymiarach moralnych[57].


Trzecim skutkiem obmycia chrzcielnego jest usprawiedliwienie, czyli przywrócenie bliskiego związku z Bogiem, który został utracony przez grzech. Na skutek nieposłuszeństwa pierwszych ludzi została zakłócona harmonia między człowiekiem a Bogiem, oraz całym stworzeniem. Uczyniona w ten sposób przepaść została pokonana dzięki łasce chrztu. Natomiast utracone za przyczyną grzechu pierworodnego „obraz i podobieństwo Boże” stały się na nowo udziałem ochrzczonego poprzez Chrystusa, który jest „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1,15). W ten sposób ci, którzy byli „niesprawiedliwi”, dostąpili łaski przyjaźni z Bogiem (por. Rz 8,30)[58].


Widać z powyższego, że skutki chrztu: obmycie, uświęcenie i usprawiedliwienie – są przeciwieństwami skutków grzechu: brudu, profanacji i nieprzyjaźni z Bogiem. Chrzest jedna wierzących ze Stwórcą oraz zapoczątkowuje wspólnotę z Chrystusem, a „udzielając Jego Ducha, obdarza nadzieją pełnej realizacji tej wspólnoty w czasach przyszłych i nadzieją pełnego dziedziczenia królestwa i chwały”[59].


a weźmiecie w darze Ducha Świętego
„Przyjęli chrzest w imię Pana Jezusa. A kiedy Paweł włożył na nich ręce, Duch Święty zstąpił na nich” (Dz 19,1-7; por. 1 Kor 12,13)


Od początku Nowego Testamentu łączono chrzest ze szczególnym działaniem Ducha Świętego. Jan Chrzciciel zapowiadał chrzest w Duchu Świętym (por. Mt 3,11). Jezus mówił o konieczności odrodzenia się z wody i Ducha jako warunku uczestniczenia w zbawieniu (por. J 3,5), oraz polecił udzielać chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (por. Mt 28,19). Stary Testament zapowiadał przyjście Ducha Świętego „w postaci rosy, deszczu, rzeki lub innej obfitości wód”, gdyż „Duch Święty podczas chrztu przenika i ożywia człowieka, podobnie jak orzeźwiająca woda dodaje sił i życia spragnionemu”[60].


Od momentu chrztu Duch Święty przebywa w „tych, którzy są w Chrystusie Jezusie” (por. Rz 8,1-2). Dlatego można powiedzieć, że wierzący – tak każdy z osobna, jak i wszyscy razem stanowiący wspólnotę eklezjalną – są „świątynią Ducha Świętego” (1 Kor 6,19), „świątynią Boga”, w której „Duch Boży mieszka” (1 Kor 3,16; por. Rz 8,9). Duch Święty jest zasadą życia, On bowiem był sprawcą zmartwychwstania Chrystusa i będzie też sprawcą zmartwychwstania reszty ludzi (por. Rz 8,10-11). Duch Święty dany jest jednak jeszcze nie w pełni, lecz jako „pieczęć”, „zadatek”, „pierwociny”[61].


„Pieczęć Ducha Świętego” (Ef 1,13)


Paweł Apostoł pisze, że Bóg „wycisnął na nas pieczęć” (2 Kor 1,22), i że zostaliśmy „naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany” (Ef 1,13). Nim właśnie zostaliśmy „opieczętowani na dzień odkupienia” (Ef 4,30).


Wierni są w chrzcie „opieczętowywani” Duchem Świętym. Pieczęć wraz z całą swoją symboliką jest czymś bardzo osobistym. Pieczętuje, uwierzytelnia lub podpisuje ten, kto ma władzę pieczęci. Pieczęć położona na czymś oznacza, że dana rzecz posiada właściciela; jest symbolem osoby i jej władzy; jest swoistym podpisem, poręcza czyjąś własność, potwierdza autentyczność, zabezpiecza nienaruszalność opieczętowanego przedmiotu czy dokumentu. Chrzest jest „pieczętowaniem”, ponieważ wyciska na ochrzczonym „znak przynależności do Boga”, którym jest Duch Święty. Za pomocą tego niezniszczalnego piętna Bóg rozpoznaje swoich wyznawców[62].


„Zadatek” i „pierwociny” Ducha Świętego


Duch Święty udzielany jest nie tylko jako „pieczęć”, ale też jako „zadatek”, który Bóg zostawił „w sercach naszych” (2 Kor 1,22; por. Ef 1,14), oraz „pierwociny”, „pierwsze dary” dóbr przyszłych (por. Rz 8,23). Zadatek oznacza zaliczkę i jest tej samej natury, co późniejsza zapłata. Chrześcijanin, posiadając już tutaj na ziemi zadatek darów Ducha Świętego, ma jednocześnie gwarancję otrzymania Go w sposób pełniejszy i doskonalszy, kiedy przeminie dla niego „postać tego świata” (por. 1 Kor 7,31). Jednak warunkiem bezwzględnym do tego, aby móc uczestniczyć w tym darze, jest wierność nowemu życiu. Bez tej wierności chrześcijanin nie może dostąpić zbawienia i czeka go los tych Izraelitów, którzy w czasie wędrówki po pustyni okazali się niewierni Bogu (por. 1 Kor 10,1-13)[63].


Chrzest zapoczątkowuje więc dynamiczne działanie Ducha Świętego „zmierzające do osiągnięcia pełni skutków Odkupienia”, kiedy „to, co teraz jest tylko zadatkiem, stanie się pełnią posiadania (por. 2 Kor 1,22; 5,5; Rz 8,23; Ef 1,14)”[64].


Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni


Chrzest nierozdzielnie łączy się z wiarą w Jezusa Chrystusa i jest udzielany na jej podstawie (por. Mt 28,19-20; Dz 2,41; 8,12.35-39; 16,29-34; 18,8; Rz 10,9). Według Dziejów Apostolskich ochrzczeni zostali tylko ci, którzy zdecydowali się na nawrócenie (por. Dz 2,38) i którzy przyjęli głoszoną im Dobrą Nowinę (por. Dz 2,41). Wyznanie wiary musi być ukoronowane przyjęciem chrztu, wiara stanowi bowiem „serce” chrztu, równocześnie chrzest stanowi „wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa, ponieważ wiara w Mesjasza Jezusa w tym znaku się wyraża i obwieszcza”. Wiara i chrzest w sposób nierozdzielny należą do siebie, bowiem wierzyć w Jezusa Chrystusa znaczy przyjąć chrzest, natomiast być chrześcijaninem znaczy być ochrzczonym. Zatem wiara i chrzest to nie dwie drogi, lecz „dwa aspekty jednej niepodzielnej całości chrześcijańskiej drogi zbawienia”[65].


Chrzest jako „nowe narodzenie” do „nowego życia” w Duchu Świętym


Życie chrześcijanina dla Boga rozpoczyna się w momencie jego przejścia przez wody chrztu. W tym sakramencie wiary wszystkie owoce dzieła Odkupienia Jezusa Chrystusa są dane człowiekowi jako „zadatek”. Owoce te stanowią dar, który człowiek ma rozwijać, współpracując z Duchem Jezusa Chrystusa, Duchem Świętym, który prowadzi wierzącego, kształtując w nim „obraz Syna” aż do osiągnięcia pełni przybranego synostwa[66].


Pierwsi chrześcijanie nie mieli żadnych oporów, aby nową formę życia, w jaką wkracza ochrzczony, określić mianem „nowego życia” (Rz 6,4), a samą inicjację jako „nowe narodzenie” (por. Rz 5,18). Piotr nazywał ochrzczonych „zrodzonymi na nowo” (1 P 1,3), „ponownie do życia powołanymi” (1 P 1,23), „niedawno narodzonymi niemowlętami” (1 P 2,2), bowiem podczas chrztu wierny staje się całkiem „nowym człowiekiem” (Ef 4,24; Kol 3,10), „nowym stworzeniem” (2 Kor 5,17; Ga 6,15; por. Rdz 1,26n): „jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem” (2 Kor 5,17), „bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie” (Ga 6,15). Natomiast Paweł Apostoł pisząc o chrzcie jako „obmyciu odradzającym i odnawiającym w Duchu Świętym” (Tt 3,5), wskazuje tym samym na zupełnie nową jakość ludzkiej egzystencji, bowiem „Duch Święty w sakramencie chrztu przywraca pierwotną niewinność, integruje wewnętrzne rozdarcie człowieka i stwarza nowy ład, czyniąc chrześcijanina swoją świątynią” (por. 1 Kor 3,16-17; 6,19). Jest to rzeczywiste nowe narodzenie(por. J 3,5-7), w wyniku którego powstaje nowe życie i nowe stworzenie (por. 2 Kor 5,17)[67].


Co znaczy, że chrześcijanin jest „nowym stworzeniem” (καινη κτίσις)? Czasownik κτίζω – „stwarzam” używany jest w Nowym Testamencie jedynie „do określenia odwiecznych czynności Boga Stworzyciela”. Natomiast przymiotnik καινός – „nowy”, oznacza „nowość w sensie jakości ontycznej, istotowej”. Zatem wyrażenie καινη κτίσις – „nowe stworzenie”, podkreśla „rzeczywistą zmianę, jaka dokonuje się w wierzącym mocą Boga przez przyjęcie sakramentu chrztu”. Od chwili chrztu wierzący „jest ontycznie innym człowiekiem; jest w nim nowe, Chrystusowe życie”. Na tę samą ontyczną przemianę wskazuje także metafora „przyobleczenia się w nowego człowieka” (por. Ef 4,24; Kol 3,9-10). Nowy człowiek jest przeciwieństwem „dawnego człowieka” i oznacza to samo, co „nowe stworzenie”. „Nowy człowiek” jest podczas chrztu „przyoblekany”, „przyodziewany”. Czasownik ενδύω – „wkładam na siebie, przyodziewam”, ma „sens przemiany istotowej”. Nie chodzi o „nałożenie czegoś na siebie”, lecz o „przyodzianie (się)”, „włożenie na siebie czegoś, zamiast czegoś innego”. Nie można jednak stać się nowym człowiekiem za pomocą własnej mądrości, przez swoją naturalną religijność – ta przemiana jest dziełem Ducha Świętego (por. J 3,5.8; Rz 8,1-16; Ga 5,16-25; Tt 3,5), którego wierzący otrzymał w momencie chrztu[68].


„Już” i „jeszcze nie”, czyli w drodze ku wiecznej szczęśliwości


Obrzęd chrztu „nie działa jednak w sposób magiczny. Pełne nawrócenie, którego się domaga, powinno stanowić punkt wyjścia nowego, pełnego niezachwianej wierności życia”[69]: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze, jak was nauczono, pełni wdzięczności” (Kol 2,6-7).


Chrzest zatem nie jest punktem dojścia, lecz punktem wyjścia, jest zarówno darem, jak i zadaniem. Chrześcijanin żyje zarazem w „już” i „jeszcze nie”, już jest mu to wszystko dane, ale tylko jako obietnica, zadatek, gdyż nawet ochrzczonemu zagrażają niebezpieczeństwa. Mimo że jest nowym stworzeniem, pozostaje w nim pewna stała skłonność do złego. Nawet Apostoł Paweł zna taki stan słabości chrześcijanina (por. Rz 7,15), bowiem zwleczenie „dawnego człowieka”, a przyobleczenie nowego nie zmienia ochrzczonego fizycznie i psychicznie. Pozostaje „trud dorastania do tego ontycznego stanu”[70]: „Nie chciałbym, bracia, żebyście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy, co prawda, zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze, i wszyscy byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój […]. Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złego, tak jak oni pożądali […]. Nie oddawajmy się też rozpuście, jak to czynili niektórzy spośród nich, i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące. I nie wystawiajmy Pana na próbę, jak wystawiali Go niektórzy z nich i poginęli od wężów. Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady. A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor 10,1-12).


„Nowe narodziny” zobowiązują zatem do nowego sposobu życia i postępowania, do przyjęcia określonych postaw moralnych w codziennym życiu. „Nowy człowiek” nie może postępować tak jak „stary człowiek”. Przez chrzest „stary człowiek” umiera „całkowicie i bez reszty dla grzechu”, by odtąd żyć wyłącznie „dla Boga w Chrystusie Jezusie” (por. Rz 6,6.11; 7,6). Po chrzcie człowiek nie powinien już popełnić żadnego występku ani dopuścić się żadnej winy, umarł bowiem grzechowi, aby odtąd prowadzić życie święte z Chrystusem (por. Rz ,1-11; Kol 3,1-10; 1 P 1,14n). Chrześcijanin nie powinien więc pozwalać, aby grzech nadal „królował w jego śmiertelnym ciele, poddając go swoim pożądliwościom”, jak bowiem oddawał swoje członki „na służbę nieczystości i nieprawości, pogrążając się w nieprawość”, tak teraz winien wydać swoje członki „na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia” (Rz 6,19). Winien naśladować dobro, a nie zło, gdyż „ten, kto czyni dobrze, jest z Boga” (3 J 11), natomiast „kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku” (1 J 3,8-10; por. 1 J 3,10; 1 J 4,4.6-7; 1 J 5,1.4.18-20; 3 J 11; Ef 5,8); „Odrzuciwszy więc wszelkie zło, wszelki podstęp i udawanie, zazdrość i jakiekolwiek złe mowy, jak niedawno narodzone niemowlęta pragnijcie duchowego, niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu” (1 P 2,1-3)[71].


***


Konieczność chrztu wynika najpierw z wiary w istnienie powszechnego grzechu pierworodnego: „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (Rz 3,23). Przyjęcie chrztu staje się więc koniecznym warunkiem, aby dostąpić pojednania z Bogiem i by móc dostać przepustkę do królestwa Bożego. Chrzest stanowi fundament całego życia chrześcijańskiego, sprawia, że jest się chrześcijaninem, że należy się do Chrystusa. Można mówić o kilku zasadniczych skutkach sakramentu chrztu, dzięki którym staje się on wydarzeniem wprowadzającym wierzącego w chrześcijańską nowość życia. Są to: uwolnienie od grzechów – pierworodnego i grzechów osobistych popełnionych przed chrztem – dar Ducha Świętego, usynowienie Boże, wszczepienie w Jezusa Chrystusa, w Jego śmierć i zmartwychwstanie, wszczepienie w Kościół Boży. Dzięki sakramentowi chrztu człowiek odradza się duchowo i nawiązuje łączność z Bogiem. „Ponowne narodziny” nie są więc „tylko metaforą, lecz najpełniejszą rzeczywistością”. Stworzony na nowo mocą Ducha Świętego człowiek staje się ontycznie nowym bytem (por. Tt 3,5), osobą całkowicie odmienioną wewnętrznie. Pozostaje odtąd pod działaniem Ducha Świętego (por. Rz 8,14), który wyciska swoje piętno na duszy i całym życiu chrześcijanina (por. Rz 6,5)[72].


Sakrament chrztu nie działa jednak w sposób magiczny. Wewnętrzne nawrócenie i odrodzenie musi iść w parze ze zmianą sposobu postępowania. Chrzest stawia ochrzczonego na początku drogi, całe zaś życie chrześcijańskie jest realizacją chrztu. Sakrament chrztu wzywa do świętości życia oraz zobowiązuje do twardej walki z wszelkimi pożądaniami i nałogami (por. Rz 6,12.14.19; 1 Kor 5,6-8; Ga 5,24 i in.). Chrzest zatem stanowi jednocześnie dar i zadanie. Należy też pamiętać, że otrzymane w chrzcie nowe życie zostaje zachowane tylko dzięki życiodajnemu zjednoczeniu z Chrystusem, winny szczep bowiem musi pozostać w łączności z prawdziwą winną latoroślą: „Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity” (J 15,4-5)[73].


Można powiedzieć, że duchowość chrześcijańska z samej swej natury jest duchowością chrzcielną. Ponieważ na ogół chrzest „przyjmowany jest w nieświadomości niemowlęctwa”, dlatego domaga się nieustannego uświadamiania i pogłębiania. Człowiek został wprawdzie wyzwolony od grzechu, cieszy się nowym życiem i szczególną obecnością Boga w swej duszy, jest przybranym synem Bożym – jest jednak dopiero w drodze do przyszłej ojczyzny (por. Hbr 13,14). Stąd pojawiające się w Biblii nawoływania do nieustannej czujności, aby troszczyć się o swój skarb, gdyż przechowujemy go „w naczyniach glinianych”, nietrwałych (2 Kor 4,7). Wszelka „duchowa beztroska” byłaby zatem czymś nie na miejscu, dlatego też Apostoł Paweł nieustannie daje swym adresatom zachęty do „podejmowania ciągle na nowo wysiłku, dzięki któremu zarówno śmierć grzechowi, jak i życie Bogu stawałyby się coraz bardziej rzeczywiste”. Chrzest zatem nigdy nie jest „tylko przeszłością”, ale jest to „stały etyczny imperatyw”[74].


Zakończenie


Wielu protestantów kładzie ogromny nacisk na „nowe narodzenie”. Jednak głosząc je, nie rozumieją go tak samo, jak to ukazuje Biblia, co może prowadzić do katastrofalnych w skutkach nieporozumień, gdyż – jak już wiemy – „nowe narodzenie” jest niezbędne do zbawienia. Nie jest zatem obojętne, jak je pojmujemy i czy nasze pojmowanie jest zgodne z Biblią, gdyż tylko takie „nowe narodzenie”, o jakim mówi Pismo Święte, prowadzi do zbawienia. Nie jest ono według biblijnego tekstu możliwe ani bez wody, ani też bez Ducha Świętego: „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3,5). W Liście do Tytusa jest mowa o zbawieniu „nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego” (Tt 3,5-7). Apostoł Piotr wyjaśnia: „[woda] ratuje was […] we chrzcie” – oczywiście „nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie” (1 P 3,21). Innym razem zaś wołał: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2,38). Ananiasz zaś powiedział do świeżo nawróconego Szawła: „Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia” (Dz 22,16). Pan Jezus wprost powiedział, że „kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony” (Mk 16,16). I dlatego jako jedno z głównych zadań powierzył Kościołowi ewangelizację mającą prowadzić do wiary i chrztu: „Nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19). Tak też zrozumieli to Apostołowie oraz ich bezpośredni uczniowie, czemu dali wyraz swoją działalnością ewangelizacyjną, głosząc „Dobrą Nowinę o Jezusie” i udzielając chrztu (Dz 8,35-39). W chrzcie rodzimy się do nowego życia (por. Rz 6,3-4). W Nowym Testamencie nazwa „nowe narodzenie” oznacza zatem „skutek chrztu przyjętego z wiarą”. Chrzest, obmywając z grzechu i włączając do Kościoła Bożego, „«uruchamia» moc zbawienia”: „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego siebie samego, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5,25-27)[75].


„Poczuć się narodzonym na nowo”


Wydaje się, że zadawane przez niektórych współczesnych głosicieli Ewangelii pytanie: „Czy jesteś narodzony na nowo?” – ma w rzeczywistości sens: „Czy miałbyś chęć poczuć się narodzonym na nowo?”. Na przykład, według jednej z pretendujących do wierności Pismu Świętemu publikacji, nowe narodzenie „jest przyjęciem Jezusa Chrystusa jako osobistego Zbawiciela”, wraz z pokutą i zwróceniem się „do Boga całym sercem jak dziecko”. Jakkolwiek chwalebne jest przyjmowanie w ten sposób Jezusa, to jednak Biblia nie nazywa tego „nowym narodzeniem”. Ze wszystkich cytowanych wyżej tekstów jasno wynika, że biblijne pojęcie nowego narodzenia związane jest z chrztem. Dlatego jeśli do przyjścia do Pana wzywa się nieochrzczonych, wymagana jest wiara i chrzest (por. Dz 2,38). Inna sprawa, jeśli wezwanie skierowane jest do ludzi ochrzczonych, gdyż wtedy winno brzmieć nieco inaczej. Chrztu bowiem nie można powtórzyć, gdyż „jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest” (Ef 4,5-6). Jednak często się zdarza, że dar łaski chrztu zostaje przez chrześcijanina „zapomniany, wzgardzony, podeptany, zarzucony. Po wielu latach błądzenia na manowcach, a może i życia bez Boga, przychodzi opamiętanie”, a wraz z nim wątpliwość: Czy chrześcijanin, który potrzebuje radykalnego nawrócenia, w ogóle jest jeszcze chrześcijaninem, bo może dopiero od jutra będzie mógł nazywać się chrześcijaninem, kiedy się już nawróci? Czy ktoś, kto dawno temu przyjął chrzest, ale dopiero teraz „odkrywa moc zbawienia, potęgę słowa Bożego i radość Ducha Świętego”, ma jeszcze szansę „przeżyć swoje nowe narodzenie”? Odpowiedź znajduje się w Księdze Apokalipsy. Pan Jezus, „widząc duchową martwotę i niewierność” swoich letnich wyznawców (por. Ap 2,4.14.20; 3,1.15), nie odmawia im miana „chrześcijan” (por. Ap 3,14-16). Wobec wszelkich grzechów i niewierności, których dopuszczają się chrześcijanie, Pan Jezus ma tylko jedną odpowiedź: „nawróć się” (Ap 2,5; 2,16; 3,3). Kościołowi bowiem potrzebne jest nieustanne nawracanie, czyli odwracanie się od grzechu, wzbudzanie ciągle na nowo gorliwości w słuchaniu i wypełnianiu słowa Bożego, przyjmowanie w wierze Jezusa do swojego życia. Chrzest nie należy do przeszłości, lecz musi być ciągle aktualizowany, czyli przyjmowany sercem na nowo. Okazję do tego daje np. liturgia Wigilii Paschalnej, podczas której dokonuje się odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Stosowne okazje stwarzają też różnorakie wspólnoty religijne, wzywające ochrzczonych do nawrócenia i przyjmowania Chrystusa na nowo do swojego życia. Można więc „będąc człowiekiem ochrzczonym, który daru chrztu do tej pory nie wykorzystywał, w modlitwie dziś oddać życie Jezusowi, przyjmując Go do serca jako Pana i Zbawiciela, można dziś otworzyć serce na dar Ducha Świętego, na którego było się do tej pory zamkniętym. I w ten sposób, przez odnowioną wiarę, katolik może przyjąć radykalnie nowy dar zbawiającego Boga”[76]. Może się poczuć „narodzonym na nowo” i z odnowionym sercem wkroczyć ze świeżym zapałem w chrześcijańskie życie w Duchu Świętym. „Tak” raz powiedziane Panu Bogu w chrzcie, winno być bowiem nieustannie odnawiane aż do ukończenia ziemskiego pielgrzymowania i „osiągnięcia celu naszej wiary – zbawienia dusz” (1 P 1,9).


Widzimy zatem, że biblijne „nowe narodzenie” nie jest tożsame z nawróceniem i przyjęciem Jezusa do swego serca. Aczkolwiek nawrócenie powinno towarzyszyć nowemu narodzeniu, to jednak się w nim nie wyczerpuje, bo to jest dopiero początek drogi. Nie wystarczy więc samo nawrócenie bez chrztu. Ci, którzy zadowolili się przeżyciem nawrócenia, odrzucając chrzest i nazywają to „nowym narodzeniem”, ciągle jeszcze stoją przed bramą i nawet nie weszli jeszcze na drogę, a jeśli nie są ochrzczeni – to nie są chrześcijanami. Dla tych, którzy uczą inaczej, Apostoł Paweł zachowuje ostre słowa: „A na tym, który sieje między wami zamęt, zaciąży wyrok potępienia, kimkolwiek by on był” (Ga 5,10). Stąd wniosek: lepiej uczyć biblijnie, a nie według ludzkich tylko pomysłów i upodobań, szczególnie jeśli chodzi o tak ważną sprawę jak zbawienie wieczne.



Przypisy

[1] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku? Katolicy a Biblia, Wrocław 2000, s. 76-77.

[2] Tamże.

[3] Tamże, s. 77.

[4] R. Bartnicki, Przesłanie Ewangelii, Warszawa 1996, s. 221.

[5] Teologia Nowego testamentu, red. F. Gryglewicz, t. III, Lublin 1986, s. 131; por. R. Bartnicki, Przesłanie Ewangelii, dz. cyt., s. 221; F. Gryglewicz, Dwie wzmianki o chrzcie w Ewangelii św. Jana, „Collectanea Theologica” 37(1967), s. 67; A. Siemieniewski, Między sektą, herezją a odnową, Toruń (b.r.w.), s. 21.

[6] K. Romaniuk, Sakramentologia biblijna, Warszawa 1994, s. 9; por. L. Stachowiak, Chrzest Janowy (hasło), [w:] Encyklopedia Katolicka, red. R. Łukaszyk, L. Bieńkowski, F. Gryglewicz, t. III, Lublin 1985, kol. 368-369; F. Amiot, Chrzest, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 130.

[7] Tamże.

[8] Woda (hasło), [w:] X. Léon-Dufour, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1993, s. 669; por. L. Stachowiak, Chrzest Janowy (hasło), dz. cyt., kol. 369.

[9] K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 10-11; por. T. Schneider, Znaki bliskości Boga. Zarys sakramentologii, Wrocław 1990, s. 86; F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 130-131; Chrzest (hasło), [w:] X. Léon-Dufour, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1993, s. 188; Prozelita (hasło), [w:] X. Léon-Dufour, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1993, s. 519-520; L. Stachowiak, Chrzest Janowy (hasło), dz. cyt., kol. 369.

[10] F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 130.

[11] Tamże, s. 131; por. K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 11-12; P.H. Schüngel, Chrzest (hasło), [w:] Praktyczny Słownik Biblijny, red. A. Grabner-Haider, Warszawa 1994, kol. 173-174; L. Stachowiak, Chrzest Janowy (hasło), dz. cyt., kol. 369; Woda (hasło), [w:] X. Léon-Dufour, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1993, s. 669.

[12] Źródło (hasło), [w:] M. Lurker, Słownik obrazów i symboli biblijnych, Poznań 1989, s. 283; por. Studnia (hasło), [w:] M. Lurker, Słownik obrazów i symboli biblijnych, Poznań 1989, s. 228; Woda (hasło), [w:] X. Léon-Dufour, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1993, s. 669-670.

[13] Woda (hasło), [w:] M. Lurker, Słownik obrazów i symboli biblijnych, Poznań 1989, s. 270.

[14] Tamże, s. 271; por. E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego Nowego Testamentu, Poznań 1990, s. 481.

[15] R. Bartnicki, Przesłanie Ewangelii, dz. cyt., s. 221; por. Teologia Nowego testamentu, red. F. Gryglewicz, t. III, Lublin 1986, s. 132; F. Gryglewicz, Dwie wzmianki…, dz. cyt., s. 68-69; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), [w:] Encyklopedia Katolicka, red. R. Łukaszyk, L Bieńkowski, F. Gryglewicz, t. III, Lublin 1985, kol. 354; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 23.

[16] M. Czajkowski, I ty zrozumiesz Pismo Święte, Warszawa 1996, s. 73-74.

[17] Teologia Nowego testamentu, red. F. Gryglewicz, dz. cyt., s. 132; por. M. Boismard, Ponowne narodziny, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 713-714.

[18] R. Bartnicki, Przesłanie Ewangelii, dz. cyt., s. 221; por. F. Gryglewicz, Dwie wzmianki…, dz. cyt., s. 69.

[19] Tamże, s. 221-222; por. F. Gryglewicz, Dwie wzmianki…, dz. cyt., s. 69; Teologia Nowego testamentu, red. F. Gryglewicz, t. III, Lublin 1986, s. 132.

[20] Tamże, s. 221; por. M. Boismard, Ponowne narodziny, dz. cyt., s. 714; Teologia Nowego testamentu, red. F. Gryglewicz, t. III, Lublin 1986, s. 132; F. Gryglewicz, Dwie wzmianki…, dz. cyt., s. 69.

[21] Teologia Nowego testamentu, red. F. Gryglewicz, t. III, Lublin 1986, s. 132; por. F. Gryglewicz, Dwie wzmianki…, dz. cyt., s. 69; M. Boismard, Ponowne narodziny, dz. cyt., s. 714.

[22] M. Boismard, Ponowne narodziny, dz. cyt., s. 714.

[23] Tamże.

[24] M. Chmielewski, Chrzest, [w:] Leksykon duchowości katolickiej, red. M. Chmielewski, Lublin-Kraków 2002, s. 128; por. F. Gryglewicz, Dwie wzmianki…, dz. cyt., s. 70-71.

[25] R. Bartnicki, Przesłanie Ewangelii, dz. cyt., s. 222-224.

[26] Tamże, s. 223; por. F. Gryglewicz, Dwie wzmianki…, dz. cyt., s. 69-70.

[27] S. Głowa, Owoce chrztu w świetle Objawienia, „Ateneum Kapłańskie” 57(1965), t. 68, z. 3(338), s. 165.

[28] Tamże.

[29] K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 18; por. M. Chmielewski, Chrzest, dz. cyt., s. 127; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 71.

[30] T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 72; por. K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 18.

[31] Chrzest (hasło), [w:] X. Léon-Dufour, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1993, s. 188; por. F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 130; M. Chmielewski, Chrzest, dz. cyt., s. 126; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 352-353; M. Tschuschke, Chrzest, [w:] Katolicyzm A-Z, red. Z. Pawlak, Łódź 1989, s. 46; Obmywanie, obmyć (hasło), [w:] X. Léon-Dufour, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1993, s. 438; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 71.

[32] J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 353; por. H. Langkammer, Etyka Nowego Testamentu, Wrocław 1985, s. 127; Być chrześcijaninem dziś, red. M. Rusecki, Lublin 1992, s. 441-442; T. Sinka, Zarys liturgiki, Kraków 1994, s. 270; K. Góźdź, Sakramenty, [w:] Leksykon teologii fundamentalnej, red. M. Rusecki, Lublin-Kraków 2002, s. 1066-1067; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 17; P.H. Schüngel, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 174-175.

[33] L. Stachowiak, Chrzest Janowy (hasło), dz. cyt., kol. 369; por. J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 353; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 19; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 80,89.

[34] J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 353; por. Chrzest (hasło), [w:] X. Léon-Dufour, Słownik Nowego Testamentu, Poznań 1993, s. 188-189; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 80.

[35] S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 174; por. P.H. Schüngel, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 174-175; E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8). Proegzystencja chrystocentryczna chrześcijan w myśli Pawłowej, Wrocław 1993, s. 59-61,65-67; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 80; J. Dupont, Imię, [w:] Słownik Teologii Biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 325; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 19; E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego Nowego Testamentu, Poznań 1990, s. 270; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 354; F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 133; A.J. Nowak, Homo novus, [w:] Leksykon duchowości katolickiej, red. M. Chmielewski, Lublin-Kraków 2002, s. 335.

[36] E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 66-67; por. E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 266, 270-271; M. Chmielewski, Chrzest, dz. cyt., s. 128.

[37] E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 270.

[38] Być chrześcijaninem dziś, red. M. Rusecki, Lublin 1992, s. 441-442; por. M. Boismard, Woda, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 1062.

[39] Tamże; por. M. Boismard, Woda, dz. cyt., s. 1062.

[40] S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 173; por. F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 133; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 353; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 80; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 19; T.M. Dąbek, „Nawracajcie się!” Metanoia w Nowym Testamencie, Katowice 1996, s. 187.

[41] K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 19.

[42] Tamże, s. 24.

[43] M. Tschuschke, Chrzest, dz. cyt., s. 46; por. B. Nadolski, Liturgika, t. III, Poznań 1992, s. 53; E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 268-269; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 352-354; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 16-17, 20-22; K. Góźdź, Sakramenty, [w:] Leksykon teologii fundamentalnej, red. M. Rusecki, Lublin-Kraków 2002, s. 1066-1067; H. Łuczak, Wspólnota zbawienia, Warszawa 1990, s. 108-109; H. Langkammer, Etyka Nowego Testamentu, Wrocław 1985, s. 128-129; C. Wiéner, Obrzezanie, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 598.

[44] S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 165-166; por. E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt. s. 63-64.

[45] T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 83; por. S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt. s. 168; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 354; F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 132; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 16, 20; M. Boismard, Woda, dz. cyt., s. 1062; E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 60-63; por. B. Nadolski, Liturgika, dz. cyt., s. 52.

[46] T.M. Dąbek, „Nawracajcie się!”, dz. cyt., s. 187-188; por. Być chrześcijaninem dziś, red. M. Rusecki, dz. cyt., s. 441-442; M. Boismard, Woda, dz. cyt., s. 1062; E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 64.

[47] S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 167.

[48] E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 63-65; por. F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 132; M. Boismard, Woda, dz. cyt., s. 1062; A. Viard, J. Guillet, Życie, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 1160; S. Głowa, Owoce chrztu, dz. cyt., s. 168; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 354; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 20-22; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 83; E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 266-269; H. Łuczak, Wspólnota zbawienia, dz. cyt., s. 107.

[49] Tamże, s. 64.

[50] Tamże, s. 64-65.

[51] Tamże, s. 63-65; por. F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 132; M. Boismard, Woda, dz. cyt., s. 1062; A. Viard, J. Guillet, Życie, dz. cyt., s. 1160; S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 168; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 354; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 20-22; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 83; E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 266-269; H. Łuczak, Wspólnota zbawienia, dz. cyt., s. 107.

[52] F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 132-133.

[53] K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 16; por. H. Łuczak, Wspólnota zbawienia, dz. cyt., s. 107; Być chrześcijaninem dziś, red. M. Rusecki, dz. cyt., s. 441; F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 130.

[54] J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 354; por. K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 16; H. Łuczak, Wspólnota zbawienia, dz. cyt., s. 108.

[55] E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 61.

[56] Tamże.

[57] Tamże, s. 61-62.

[58] Tamże, s. 62; por. M. Chmielewski, Chrzest, dz. cyt., s. 126.

[59] Tamże; por. T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 91.

[60] E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 271; por. S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 169.

[61] E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt. s. 67-68; por. E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 272.

[62] Pieczęć (hasło), [w:] M. Lurker, Słownik obrazów i symboli biblijnych, Poznań 1989, s. 173-174; por. C. Lesquivit, M. Lacan, Pieczęć, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 656-657; P.H. Schüngel, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 174-175; E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 60-61, 68.

[63] S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 168-169; por. K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 22-24; E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 68-69.

[64] E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 272; por. F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 134; E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 68-69.

[65] T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 91, 99; por. B. Nadolski, Liturgika, dz. cyt., s. 53; P.H. Schüngel, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 174-175; E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 60-61; T.M. Dąbek, „Nawracajcie się!”, dz. cyt., s. 187; F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 133.

[66] E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8). dz. cyt., s. 59-60.

[67] M. Chmielewski, Chrzest, dz. cyt., s. 126; por. K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 22-23; por. T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 77; H. Langkammer, Etyka Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 129-131; J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 354.

[68] E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 65-67; por. A.J. Nowak, Homo novus, [w:] Leksykon duchowości katolickiej, red. M. Chmielewski, Lublin-Kraków 2002, s. 335; I. de la Potterie, Nowe, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 565; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 77.

[69] F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 133.

[70] E.J. Jezierska, „Żyjemy dla Pana… umieramy dla Pana…” (Rz 14,8), dz. cyt., s. 66-67; por. P.H. Schüngel, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 175-176; S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 174-175.

[71] J. Kudasiewicz, Chrzest (hasło), dz. cyt., kol. 354; por. S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 167; K. Romaniuk, Sakramentologia…, dz. cyt., s. 23; D. Riemensperger, Nowy człowiek (hasło), [w:] Praktyczny Słownik Biblijny, red. A. Grabner-Haider, Warszawa 1994, kol. 835; H. Langkammer, Etyka Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 129-130; M. Lacan, Kult, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 418-419.

[72] M. Boismard, Ponowne narodziny, [w:] Słownik teologii biblijnej, red. X. Léon-Dufour, Poznań 1990, s. 715; por. H. Łuczak, Wspólnota zbawienia, dz. cyt., s. 105-106; Być chrześcijaninem dziś, red. M. Rusecki, dz. cyt., s. 441; A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 78; M. Chmielewski, Chrzest, dz. cyt., s. 126; T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 91-92.

[73] T. Schneider, Znaki bliskości Boga, dz. cyt., s. 77; por. S. Głowa, Owoce chrztu…, dz. cyt., s. 168-169; B. Nadolski, Liturgika, dz. cyt., s. 54; H. Langkammer, Etyka Nowego Testamentu, dz. cyt., s. 130-131.

[74] Tamże, s. 92; por. M. Chmielewski, Chrzest, dz. cyt., s. 129-130; S. Głowa, Owoce chrztu…, s. 175-176; E. Szymanek, Wykład Pisma Świętego…, dz. cyt., s. 266; F. Amiot, Chrzest, dz. cyt., s. 134.

[75] A. Siemieniewski, Na skale czy na piasku?, dz. cyt., s. 77-79; por. A. Siemieniewski, Między sektą…, dz. cyt., s. 21.

[76] Tamże, s. 81-83.